"Można to poznać po tym, że cały ten problem jest wykluczany, gdy dochodzi do rozmów ze stroną niemiecką. (...) PiS gra antyniemiecką kartą. To jest cyniczne, ale to jest właśnie ich metoda, choć nie jest ona specjalnie skuteczna" 

– podkreślił Sikorski.

Sprawa reparacji pojawiła się na konwencji Zjednoczonej Prawicy w lipcu 2017 roku, kiedy prezes PiS Jarosław Kaczyński wyraził opinię, że Polska nigdy nie otrzymała odszkodowania za gigantyczne szkody wojenne, których "tak naprawdę nie odrobiliśmy do dziś".

W styczniu szef MSZ Jacek Czaputowicz oświadczył w Berlinie, że Polska chce, by dyskusja o reparacjach była prowadzona na poziomie ekspertów. Zastrzegł, że na tym etapie nie jest to kwestia, która stanowi balast w stosunkach między rządami w Berlinie i Warszawie.

Były minister, który zasłynął jako jeden z głównych bohaterów afery podsłuchowej ironizował w rozmowie z niemieckim dzinnikiem, wskazując na "postęp" w polsko-niemieckich relacjach.

"Jeszcze kilka lat temu Jarosław Kaczyński chciał przypisać Angeli Merkel powiązania ze Stasi, a dziś w roboczym opracowaniu MSZ Niemcy określane są jako najważniejszy partner. To już jest coś"

- mówił polityk Platformy Obywatelskiej.

Radosław Sikorski wyraził również zaniepokojenie rzekomym atakiem na homoseksualistów, uznając, że jest on nieskuteczny i nie przyniesie wyborczych korzyści Prawu i Sprawiedliwości.  

"Tym razem nie uda się. Każdy Polak zna kogoś, kto jest gejem czy lesbijką. W 2015 roku dla wielu Polaków uchodźcy byli abstrakcyjnym zjawiskiem, nie było ich w Polsce. Za pomocą zdjęć z Niemiec PiS mógł straszyć ludzi. Kampania przeciwko homoseksualistom pokazuje, że ten rząd stracił kontakt z rzeczywistością" 

-  powiedział Sikorski.