Film "Les Miserables" zadedykowany... Macronowi

Emmanuel Macron / Remi Jouan [CC BY 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by/4.0)]

  

O mieszkańcach paryskich przedmieść i ich konfliktach z policją opowiada film "Les Miserables" Ladja Ly, który uczestniczy w konkursie głównym festiwalu w Cannes. Chciałbym zadedykować ten obraz prezydentowi Francji Emmanuelowi Macronowi - powiedział Ly.

"Les Miserables" ("Nędznicy") to pełnometrażowy debiut fabularny Ladja Ly, do tej pory kojarzonego z filmami dokumentalnymi o tematyce społecznej i politycznej. Reżyser przenosi widzów do opisywanej w powieści Victora Hugo podparyskiej dzielnicy Montfermeil, w której dorastał. Głównymi bohaterami są policjanci: Stephane (Damien Bonnard), Chris (Alexis Manenti) oraz Gwada (Djebril Zonga) patrolujący pogrążoną w konfliktach i chaosie dzielnicę.

Podczas konferencji prasowej Ly podkreślił, że korzenie "Les Miserables" sięgają 2005 r., gdy dokumentował rozruchy na przedmieściach Paryża.

Kilka lat temu zadecydowaliśmy, że przekujemy to doświadczenie w "Les Miserables", który był moim pierwszym krótkometrażowym filmem fabularnym. Myślałem o nim bardzo długo, mniej więcej 10 lat, bo niełatwo jest zrealizować film fabularny. Mieliśmy skromny budżet, ale udało się. Od tego się zaczęło. Film odniósł spory sukces. Pojawił się na wielu festiwalach, zdobył ok. 30 nagród. To był właściwy czas na pierwszą pełnometrażową produkcję fabularną. Postanowiłem, że także będzie nosić tytuł "Les Miserables"

– wspomniał.

Reżyser zwrócił uwagę, że sytuacja mieszkańców podparyskich przedmieść nie zmienia się pomimo upływu lat.

Dlatego określam "Les Miserables" mianem sygnału ostrzegawczego. Rozmawiałem z młodymi ludźmi o życiu na przedmieściach. Wciąż jest to katastrofa, biorąc pod uwagę choćby edukację, kulturę. Proszę, słuchajcie tego, co mieszkańcy przedmieść mówią od przeszło 20 lat. Bo teraz mamy wrażenie, że nikt nas nie słucha. Chciałbym zadedykować ten film prezydentowi Francji Emmanuelowi Macronowi. Od ponad 20 lat byliśmy "żółtymi kamizelkami", domagaliśmy się swoich praw. Teraz, kiedy "żółte kamizelki" od ponad 6 miesięcy wychodzą na ulice, ludzie dopiero zaczynają zdawać sobie sprawę z policyjnej przemocy 

– mówił.

Djebril Zonga, pytany o pracę nad postacią, podkreślił, że pomocne okazały się rozmowy z funkcjonariuszami. "Szukałem osób, które wychowały się na przedmieściach, a później podjęły pracę w policji. Aby w pełni zidentyfikować się z moją postacią, musiałem poznać powody, dla których wybrali ten zawód. Dużo o tym rozmawialiśmy. Część z nich opowiadała, że bycie policjantem w jakimś sensie umożliwia przetrwanie. Spędziłem z nimi naprawdę sporo czasu. Oprócz tego czytałem książki. Wydaje mi się, że dzięki temu widz może zidentyfikować się z bohaterami filmu" – ocenił.

Damien Bonnard dodał, że policjanci nie mogli zdradzić zbyt wiele ze względu na obowiązującą ich tajemnicę służbową, ale sama obserwacja ich pracy była cennym doświadczeniem. "Spędziliśmy wiele czasu, chłonąc podmiejską atmosferę. Aby stać się członkiem Brygady Przeciwdziałania Przestępczości, potrzebne są lata doświadczenia. Próbowałem wyobrazić sobie, jak mógłbym najlepiej wykonywać tę pracę (…). Pytania, które mój bohater zadaje pod koniec filmu, pokrywają się z tymi, które ja sam sobie zadaję w odniesieniu do mojego życia i pracy aktorskiej" – powiedział.

"Obiecujący", "absorbujący", "bardzo wiarygodny" film, który "pokazuje, że niewiele zmieniło się w ciągu ostatnich 150 lat, odkąd Hugo pisał o Montfermeil" – czytamy w pierwszych recenzjach, które pojawiły się po premierze filmu. Jordan Mintzer ("The Hollywood Reporter") podkreśla, że film Ly to "szorstki i ognisty thriller miejski, podkreślony zjadliwym komentarzem społecznym na temat obecnego stanu przedmieść Paryża, które ukazane są jako "beczka prochu"". Jonathan Romney ("Screen Daily") zwraca uwagę, że "Les Miserables" ukazuje kobiety "głównie jako nastolatki lub cierpiętnice". "Kolejnym minusem jest żarliwy ton, brak humoru i lekkości" – pisze.

72. Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Cannes potrwa do 25 maja.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Tu w niedzielę poziom wody będzie najwyższy

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/monikasmigielska

  

Do nadejścia wielkiej wody szykują się władze i mieszkańcy powiatu tarnobrzeskiego. Najwyższy poziom wody w Wiśle spodziewany jest w niedzielę o piątej rano – powiedziała Sylwia Rawska z powiatowego zespołu zarządzania kryzysowego w Tarnobrzegu (woj. podkarpackie).

Rawska poinformowała, że w powiecie obowiązuje zagrożenie powodziowe, alarm powodziowy w gminie Grębów.

Tam jest najcięższa sytuacja ze względu na bardzo wysoki poziom rzeki Łęk, która zagraża zabudowaniom 

– powiedziała.

Zaznaczyła, że służbom powiatowym i gminnym pomagają żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej.

W gminach Baranów i Gorzyce monitorowane są wały przeciwpowodziowe. W razie problemów uszczelniane są śluzy i podnoszone wały. "Na przykład teraz w Ślązakach jest podwyższany wał"– zaznaczyła Sylwia Rawska.

Urzędniczka powiedziała, że w sobotę sytuacja jest monitorowana w miejscach, gdzie istnieje realne zagrożenie wystąpienia podtopień. Dodała, że wszystkie zauważone problemy są na bieżąco likwidowane. "Walczymy w Skrawcach, Jamnicy i Zapoledniku, bo tam jest najcięższa sytuacja" – powiedziała Rawska.

Sylwia Rawska przekazała, że poziom wody w Wiśle wciąż rośnie. Dodała, że stan alarmowy zostanie przekroczony około godz. 17.00 w sobotę, a rzeka najwyższy poziom osiągnie o piątej rano.

Tomasz Pikus, mieszkaniec Wrzaw, gdzie w sobotę umacniano wały przeciwpowodziowe, mówił, że na razie jest w miarę bezpiecznie. "Jeżeli jednak woda przeleje się przez wały, to i tereny 2 kilometry od niego mogą zostać zalane" – dodał. "Na razie jeździ tu straż i policja. Jest monitorowane, czy jest bezpiecznie, czy nie, czy trzeba się ewakuować, czy nie" – powiedział.

Jak poinformował w sobotę rzecznik prasowy Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej st. bryg. Paweł Frątczak, w ciągu ostatniej doby w woj. podkarpackim strażacy interweniowali 780 razy. W akcjach brało udział niemal 5 tys. strażaków. Sobotnie interwencje polegały m.in. na wypompowywaniu wody w powiecie mieleckim, a w powiecie stalowowolskim i tarnobrzeskim profilaktycznie umacniano i podwyższano wały przeciwpowodziowe.

Rzecznik prasowy podkarpackiego komendanta PSP mł. bryg. Marcin Betleja zaznaczył, że najwięcej pracy strażacy mają w powiecie mieleckim, gdzie są prowadzone pompowania rozlewisk zagrażających budynkom. Chodzi o miejscowości: Ziempniów, Wola Mielecka, Borowa, Gliny Małe. "W powiecie stalowowolskim podwyższamy i umacniamy profilaktycznie wały na rzece Łęg" – powiedział

Dodał, że w powiecie tarnobrzeskim zabezpieczane jest profilaktycznie ujście Sanu do Wisły w miejscowości Wrzawy, a także wały na rzece Łęg w miejscowości Krawce i Jamnica.

"Do powiatu mieleckiego zostały skierowane dwie kompanie strażaków z województwa do wypompowywania rozlewisk. To 11 zastępów PSP i 15 zastępów OSP" – powiedział. "Cały czas funkcjonuje i działa sztab akcji, powołany przez podkarpackiego komendanta wojewódzkiego PSP, który koordynuje prace strażaków w powiecie mieleckim. Nigdzie nie ma konieczności ewakuacji mieszkańców" – zapewnił.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl