Złote myśli Róży Thun w sprawie uchodźców. Ile to jest 7 tys.? Takiej odpowiedzi się nie spodziewacie

Róża Maria Barbara Gräfin von Thun und Hohenstein / Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Ile to jest siedem tysięcy osób? Zapewne jeżeli przeliczyłby to na głosy wyborcze, można powiedzieć, że dużo. Ale w przypadku uchodźców? Róża Thun twierdzi, że "to nic". Na spotkaniu z mieszkańcami Krakowa przekonywała, że do Krakowa mogłaby przyjechać grupa imigrantów w takiej liczbie, a mieszkańcy Nowej Huty nawet by tego nie zauważyli.

Róża Thun, kandydatka Koalicji Europejskiej do Parlamentu Europejskiego, spotkała się z mieszkańcami Krakowa, by przekonywać ich, że przyjmowanie uchodźców nie jest wcale takie złe, jak to na przykład wygląda we Francji czy Szwecji.

"Państwo wiedzą ile my wynegocjowaliśmy osób, które powinniśmy przyjąć?"

- zapytała Róża Thun na spotkaniu.

"Siedem tysięcy"

- padła odpowiedź z sali.

I wtedy europosłanka Platformy Obywatelskiej powiedziała, ile według niej to jest. Mało, dużo? Nic z tych rzeczy. Siedem tysięcy osób "to jest nic po prostu".

"Siedem tysięcy. Ile mamy gmin w Polsce? Dwadzieścia tysięcy parafii. Ile to jest w ogóle siedem tysięcy? Jakby siedem tysięcy osób przyjechało do Nowej Huty, to by Państwo tego nie zauważyli. To jest nic po prostu. Na każdym stadionie jest więcej ludzi"

- powiedziała.

Tym samym mieszkańcy Krakowa mogli dowiedzieć się, jakie priorytety w swojej pracy w Parlamencie Europejskim może mieć kandydatka Koalicji Europejskiej, oczywiście jeżeli zostanie wybrana. Do tego potrzeba zdecydowanie więcej niż "nic". Czyli liczba głosów musi być większa jak siedem tysięcy.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Rosyjscy urzędnicy dostali podwyżki

zdjęcie ilustracyjne / 3dman_eu CC0

  

W Rosji pensje wysokich rangą urzędników państwowych wracają do poziomu z 2015 roku. Po raz pierwszy nie ukazał się w tym roku antykryzysowy dekret prezydenta o zmniejszeniu pensji urzędników o 10 procent.

Kreml uzasadnił przywrócenie płac nadwyżką budżetową.

O tym, że dekret nakazujący obniżenie pensji nie ukazał się w tym roku - po raz pierwszy na przestrzeni czterech lat - poinformował dziś portal gospodarczy RBK. Źródła zbliżone do Kremla i do rządu Rosji potwierdziły, że od 1 stycznia br. pracownicy administracji (kancelarii) prezydenta i kancelarii rządu otrzymują pensje w takiej wysokości, w jakiej dostawali je przed 1 maja 2015 roku.

W 2015 roku prezydent Władimir Putin podpisał dekret o czasowym obniżeniu o 10 procent pensji najwyższych rangą urzędników państwowych. W dokumencie mowa była o prezydencie, premierze, wicepremierach i ministrach rządu, szefach służb specjalnych, sekretarzu Rady Bezpieczeństwa. Cięcia dotyczyły także prokuratora generalnego Rosji, szefa Komitetu Śledczego, rzecznika praw człowieka i członków Centralnej Komisji Wyborczej. W 2015 roku obniżono także pensje parlamentarzystów, pracowników administracji prezydenta i kancelarii rządu.

Kreml informując o obniżeniu płac wskazywał na „bieżącą koniunkturę gospodarczą”, czyli problemy budżetu wywołane zachodnimi sankcjami i spadkiem cen ropy.

Co roku Putin podpisywał dokument przedłużający cięcia. W 2019 dekret taki się nie pojawił, choć nie pojawił się także komunikat o przywróceniu płac do poprzedniego poziomu. W styczniu br. parlamentarzysta Władimir Żyrinowski, lider populistyczno-nacjonalistycznej Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji (LDPR) mówił publicznie, że dochody deputowanych wzrosły o 10 procent, do 330 tys. rubli (ponad 5,1 tys. USD).

Z oficjalnych danych wynika, ze pensja Władimira Putina po przywróceniu jej do poziomu z 2015 roku wyniosłaby 741,5 tys. rubli (ok. 11,5 tys. USD), a pensja premiera Dmitrija Miedwiediewa - 593,2 tys. rubli (ok. 9,2 tys. USD). Jest to wyłącznie wysokość samych poborów rządzących. Wysokość comiesięcznych dodatków pieniężnych nie jest ujawniana.

Na pensje ministrów resortów siłowych i szefów służb specjalnych składa się według RBK wynagrodzenie podstawowe w wysokości 179,1 tys. rubli (ponad 2,7 tys. USD), comiesięczna nagroda w wysokości 1 mln rubli (15,5 tys. USD) i nagroda kwartalna w wysokości podstawowej pensji miesięcznej. Ogółem więc zarabiają oni miesięcznie ponad 1,24 mln rubli (19,2 tys. USD).

RBK podaje, że od 2002 roku przeprowadzono dziesięć podwyżek wynagrodzenia prezydenta i premiera i że wzrosło ono ogółem ponad jedenastokrotnie.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl