Tajne negocjacje ws. roszczeń żydowskich? Wiceszef MSZ dementuje

Sejm / twitter.com/KancelariaSejmu

  

Rząd nie prowadził, nie prowadzi i dopóki PiS rządzi nie będzie prowadził żadnych negocjacji w sprawie roszczeń organizacji żydowskich do mienia bezspadkowego - zapewnił dziś w Sejmie wiceminister spraw zagranicznych Piotr Wawrzyk.

Wiceminister odpowiadał na zapytanie posłów Kukiz'15 Józefa Brynkusa, Tomasza Rzymkowskiego i Jarosława Sachajko "w sprawie tajnych negocjacji z przedstawicielami USA i Izraela w kwestii roszczeń organizacji żydowskich do mienia bezspadkowego". Pretekstem do zadania pytania była kwestia amerykańskiej tzw. ustawy 447.

Brynkus podkreślił, że środowiska żydowskie po tym, jak Niemcy odmówili im dalszych wypłat odszkodowań w związku z II wojną światową "skierowały swoje roszczenia do Polski".

"Udało im się ostatnio uzyskać wsparcie w postaci przyjętej w Stanach Zjednoczonych ustawy JUST, zwanej ustawą 447. To nie jest tak, że ustawa nie daje środowiskom żydowskim prawa do roszczeń" - przekonywał poseł.

"Pod uznanie nieuzasadnionych roszczeń żydowskich zostało dobrze przygotowane polskie prawodawstwo w postaci zmiany Kodeksu postępowania cywilnego z 2009 roku. Przyjęto w nim, że orzeczenia sądów państw obcych, wydane w sprawach cywilnych, podlegają uznaniu z mocy prawa na terytorium Polski" - dodał Brynkus.

Przyznał, że co prawda rząd polski po przyjęciu ustawy 447 twierdził, że to prawo, które na terenie Polski nie obowiązuje, ale "w świetle różnych faktów, m.in. intensywności działań środowisk żydowskich" może być inaczej.

"W związki z tym domagamy się od rządu polskiego wyjaśnienia, jakie rozmowy toczą się ze stroną izraelską w sprawie nieuprawnionych roszczeń żydowskich co do mienia bezdziedzicznego" - powiedział poseł Kukiz'15.

Wawrzyk oświadczył, że "rząd nie prowadził, nie prowadzi i dopóki jest rząd PiS nie będą prowadzone negocjacje w tej sprawie".

"Proszę nie wprowadzać opinii publicznej w błąd" - odpowiedział wiceszef MSZ.

"Takich negocjacji nie było, nie ma i nie będzie. Temat jest zamknięty, nie ma pola do negocjacji w tej sprawie"

- zapewnił.

Przyznał, że są głosy ze strony środowisk żydowskich, ale dla Polski miarodajne jest stanowisko rządu USA, że ustawa 447 nie ma zastosowania do Polski, bo to jest wewnętrzny akt amerykański.

Według wiceministra dowodem na to, że te negocjacje nie były i nie są prowadzone, była też reakcja rządu polskiego na zmianę składu delegacji izraelskiej, która udawała się na rozmowy do Polski, w efekcie czego rozmowy z delegacją izraelską zostały odwołane.

"To jest wyłącznie gra polityczna. Chodzi po prostu o to, żeby cześć Polaków zniechęciła się do rządu PiS, nie poszła na wybory, bądź poszła na wybory i zagłosowała na tych, którzy twierdzą, że jest problem, choć problemu nie ma"

- podkreślił Wawrzyk odnosząc się do pytania posłów Kukiz'15.
Jarosław Sachajko dopytywał wiceszefa MSZ, jakie jest stanowisko resortu w sprawie projektu ustawy złożonego przez klub Kukiz'15, "która by jednoznacznie zamknęła roszczenia". Wawrzyk odparł, że projekt Kukiz'15 tworzy dwie kategorie obywateli - którzy mają prawo do dochodzenia roszczeń i którzy tego prawa nie mają, więc może budzić wątpliwości konstytucyjne.
Wicemarszałek Sejmu Beata Mazurek poinformowała w środę, że projekt Kukiz'15 dotyczący ochrony własności RP przed roszczeniami wysuwanymi m.in. w związku z amerykańską ustawą 447 został zdjęty z porządku obrad obecnego posiedzenia Sejmu. Projekt ten zakłada m.in. zakaz prowadzenia negocjacji na temat roszczeń do mienia bezspadkowego ofiar Holokaustu, które byłoby penalizowane. Zgodnie z projektem ustawy, zobowiązywałby on Radę Ministrów do corocznego sprawozdania przed Sejmem i Senatem o podmiotach, które w roku poprzednim wystąpiły z roszczeniami.
Przyjęta przez Kongres USA i podpisana w maju 2018 r. przez prezydenta Donalda Trumpa ustawa o sprawiedliwości dla ofiar, którym nie zadośćuczyniono (Justice for Uncompensated Survivors Today — JUST Act, potocznie zwana ustawą 447), dotyczy zwrotu mienia ofiar Holokaustu ich prawowitym właścicielom bądź ich spadkobiercom, ale jej zapisy mają głównie symboliczny, deklaratywny charakter.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Rejs Grety Thunberg obciąża klimat! Cała prawda o "ekologizmie" nowej ikony zielonych

/ European Parliament from EU [CC BY 2.0 (https://creativecommons.org/licenses/by/2.0)]

  

Konserwatywny niemiecki tabloid "Bild" krytykuje nastoletnią klimatyczną aktywistkę Gretę Thunberg za rejs przez Atlantyk do Nowego Jorku. Bezemisyjna w założeniu podróż wcale taka nie jest. Obciąża klimat w dużo większym stopniu niż myślano - ujawnia gazeta.

"Żeglarska wyprawa szwedzkiej ikony klimatycznej Grety Thunberg (16 l.) obciąża atmosferę dużo bardziej, niż się spodziewano. Jacht oceaniczny Malizia II ma przetransportować aktywistkę z brytyjskiego Plymouth do Nowego Jorku, gdzie chce ona wziąć udział w konferencji klimatycznej ONZ. Bez prysznica na pokładzie. I nawet bez toalety. Ale przede wszystkim bez CO2. Okazuje się jednak, że podróż powrotna Grety zaburzy jej indywidualny bilans emisji dwutlenku węgla"

- drwi najpoczytniejszy niemiecki dziennik.

Rzecznik kapitana prowadzącego jacht Grety, zawodowego żeglarza Borisa Hermanna, poinformował, że łódź zostanie sprowadzona z powrotem do Europy przez pięć osób, które do Nowego Jorku... muszą się dostać samolotem. "Oczywiście, że tam polecimy. Przecież nie da się inaczej" - mówi rzecznik. Również Hermann w drodze powrotnej wybierze samolot.

"Dobrego lotu!" - życzy "Bild" i oblicza, że gdyby "klimatyczna Greta" i jej ojciec Svante, który jej towarzyszy na Atlantyku, po prostu kupili bilety lotnicze do Nowego Jorku i z powrotem, to obciążyliby klimat czterema podróżami w powietrzu. Pięciu żeglarzy i kapitan - to natomiast sześć podróży i odpowiednio wyższa emisja CO2 per capita.

Na tym jednak nie koniec. Jeszcze jedna okoliczność rzuca cień na bilans klimatyczny Grety Thunberg - podkreśla tabloid. Głównym sponsorem Malizii II jest Yacht Club de Monaco.

"Akurat Monako! Które nie ma nic wspólnego z ochrona klimatu. W księstwie odbywają się wyścigi Formuły 1, zanieczyszczając atmosferę ogromną ilością spalin. Jachtklub jest z kolei ojczyzną gigantycznych łodzi z silnikami diesla, które należą do największych klimatycznych złoczyńców"

- ironizuje tabloid. Przypomina też, że monarchia jest szczególnie dumna z oferowania przystani dla jednej czwartej ze stu najbardziej luksusowych jachtów na świecie.

"Greta zapewniła księstwu reklamę. Monako jest światowym symbolem beztroskiej konsumpcji i marnotrawstwa. Ludzie śledzący rejs Szwedki mogą pomyśleć, że mikroskopijna monarchia jest dla niej wzorcowym przykładem podejścia do ochrony klimatu"

- pisze "Bild".

Przed wyruszeniem w podróż Greta Thunberg alarmowała, że czasu na zatrzymanie globalnego wzrostu temperatur zostało bardzo mało. Z kolei jej kapitan - Boris Hermann, oświadczył, że rejs ma uświadamiać dwie rzeczy:

"Zastąpienie paliw kopalnych przez odnawialne źródła energii nie jest sprawą łatwą. Jednak opanowanie tego wyzwania może być świetną przygodą".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl