Celebrycka pedofilia na warszawskim dworcu za czasów Millera. MINISTER DWORCZYK komentuje

/ Radek Kołakowski [CC0]

  

W 2005 r. głośna była sprawa "mafii pedofilskiej" działającej na Dworcu Centralnym w Warszawie. O sprawie pisał m.in. tygodnik "Wprost", tego też dotyczył film Sylwestra Latkowskiego "Pedofile". Szokujące ustalenia dziennikarzy z tamtego okresu przywołał dziś Michał Rachoń w "Minęła 20", przypominając, że ówczesnym premierem był dzisiejszy prominent Koalicji Europejskiej Leszek Miller. Według Michała Dworczyka sprawa ta - jak wiele innych zachowań ws. pedofilii polityków Koalicji Europejskiej - pokazuje zakłamanie tego obozu.

"Policjanci z warszawskiego Śródmieścia od lat wiedzą, że na ich terenie działają pedofile, z których jeden był w III RP ministrem, drugi jest znanym autorem programów telewizyjnych, inny wiceprezesem dużego banku, kolejny posłem, i jeszcze innym znanym reżyserem filmowym"

- pisali dziennikarze tygodnika "Wprost".

"Kiedy policjanci przesłuchiwali pedofilów o głośnych nazwiskach, naciskano na nich, aby nie sporządzali z tych przesłuchań protokołów. Kiedy opisali te naciski i złożyli raport komendantowi stołecznej policji, od oficera spraw wewnętrznych otrzymali ustne polecenie, aby przestali się tą sprawą zajmować, a raport uznali za niebyły"

- opisywało "Wprost".

To wszystko działo się w 2005 r., gdy premierem był Leszek Miller, dziś jeden z kandydatów Koalicji Europejskiej. Dla Michała Dworczyka ta przypomniana dziś sprawa pokazuje, jak bardzo nieprzekonujące są tyrady obozu "europejskiego" na temat pedofilii.

Grzegorz Schetyna daje bardzo mocny dowód braku wiarygodności. Wystarczy sięgnąć do bliższej historii. Gdy tworzyliśmy rejestr pedofilów, PO wstrzymała się do głosu. Gdy Patryk Jaki, wówczas jako poseł opozycji, przychodził z propozycjami zaostrzenia kar za te przestępstwa, PO podeszła do tego w sposób nonszalancki. Gdzie wiarygodność Schetyny? Próbowano relatywizować sprawy celebrytów, np Romana Polańskiego, szukać różnego rodzaju usprawiedliwień

– przypomniał Dworczyk.

– To Prawo i Sprawiedliwość jest gwarantem tego, że kary zostaną podwyższone, przez co skutecznie będzie bronić potencjalne ofiary

– zapewnił.

– Zbrodnia pedofilii jest jednym z najohydniejszych przestępstw. Dla każdego rodzica, to sytuacje zupełnie niewyobrażalne. Mam nadzieję, że dzisiejsza dyskusja pozwoli wprowadzić mechanizm odstraszania przestępców

– mówił dalej.

OBEJRZYJ FELIETON REDAKTOR KATARZYNY GÓJSKIEJ

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, telewizjarepublika.pl


Wczytuję komentarze...

Nie mógł uwierzyć w to, co widzi. Na paczce papierosów było zdjęcie... jego amputowanej nogi

Zdjęcie ilustracyjne / fot. pixabay.com

  

Osiadły w Metzu we wschodniej Francji Albańczyk rozpoznał na opakowaniu tytoniu zdjęcie swojej... amputowanej nogi, umieszczone jako ostrzeżenie przed nikotynizmem i szkodliwością palenia. 60-latek przeszedł amputację po obrażeniach w strzelaninie.

Zdjęcie charakterystycznych blizn po dokonanej w 1997 roku amputacji nogi na wysokości uda umieszczono na paczce tytoniu do samodzielnego skręcania papierosów w charakterze ostrzeżenia bez zgody Albańczyka.

"To nie jest kwestia pieniędzy. Szukamy drogi jaką zdjęcie trafiło na opakowanie. Głęboko rani to godność mojego klienta"

- powiedział adwokat Albańczyka Antoine Fittante.

Zdjęcie miało zostać zrobione podczas konsultacji medycznej w centrum ortopedycznym, w którym Albańczyk usiłował załatwić sobie protezę. Ale nigdy nie wyraził zgody na jego wykorzystanie.

Według mediów w Lotaryngii rozpoznał je syn, kiedy rok temu nabył w Luksemburgu tytoń do skręcania. Przywiózł opakowanie do domu. Cała rodzina jest przekonana, że na ostrzegawczej fotografii widać blizny ojca.

Fittante napisał do szpitala, żeby sprawdzić, jak doszło do udostępnienia zdjęcia obrażeń pacjenta. Kontaktuje się również z Komisją Europejską, ponieważ to ona nakazała umieszczanie tego typu ostrzeżeń na opakowaniach wyrobów tytoniowych w całej Unii Europejskiej.

Według adwokata zwykle wyciąga się zdjęcia z baz danych, które są weryfikowane i publikacja następuje za zgodą przedstawionych na nich osób.

O podobnej sprawie niecałe dwa tygodnie temu pisała włoska prasa. 100 mln euro odszkodowania domaga się mieszkaniec Włoch, który znalazł na paczkach papierosów zdjęcie zmarłej przed laty żony, zrobione gdy leżała zaintubowana w szpitalu.

Adwokat Włocha złożył pozew przeciwko wielkiemu koncernowi tytoniowemu, domagając się zadośćuczynienia, na co producent papierosów odpowiedział, że zdjęcia pochodzą ze zbiorów utworzonych na mocy europejskich i krajowych przepisów, a koncern "nie ma żadnej swobody działania" w ich wyborze. Koncern zasugerował wtedy zwrócenie się do Komisji Europejskiej bądź włoskiego resortu zdrowia.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl