Poprzednio rządząca ekipa z Platformy Obywatelskiej próbowała pozyskiwać uzbrojenie w osobliwy sposób, zamiast skupić się na kupowaniu, tak jak obecne kierownictwo resortu obrony, nowoczesnego sprzętu za korzystną cenę i w ramach przejrzystych procedur. Przykładem działań PO na tym polu jest prawie zakończona sukcesem próba wyleasingowania w 2013 r. od Niemców szkolnych okrętów podwodnych.

"Gazeta Polska Codziennie" dotarła do dokumentów opisujących złożoną wtedy MON skrajnie niekorzystną dla Polski ofertę. Na czym polegała niemiecka propozycja i dlaczego można ją uznać za niekorzystną? Otóż Niemcy mieli wydzierżawić MON okręt podwodny klasy 212A produkcji konsorcjum ARGE 212 (stoczni HDW i TNSW) pierwszej wersji (o numerze bocznym U32) za ponad 20 mln euro rocznie, nie licząc kosztów remontów, serwisowania i szkoleń. Warunki leasingu ograniczały zaś jego użycie wyłącznie do celów szkoleniowych. Okręt ten nie miał uzbrojenia. Przewidywano wprawdzie możliwość wynajęcia, oczywiście za dodatkową opłatą, ćwiczebnych torped, ale miały one później być wystrzeliwane w czasie wspólnych ćwiczeń, pod niemieckim nadzorem. Tym bardziej nie można było wyposażyć go w dalekosiężne rakiety manewrujące, które zrobiłyby z tego okrętu bardzo przydatną Polsce broń.

Niemcy jednak zaoferowali Polsce okręt wyłącznie szkolny, którego użycie miało być nadzorowane przez oddelegowanych na stałe do Gdyni niemieckich oficerów. Szkolny, a więc bez żadnej wartości bojowej. 

Więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"