Od dziś tanieją rozmowy zagraniczne

/ JESHOOTS-com

  

Od 15 maja za minutę rozmowy z Polski na zagraniczne numery w Unii Europejskiej nie zapłacimy więcej niż 81 groszy netto, czyli 1 zł z VAT. Maksymalna opłata za wysłanie SMS wyniesie zaś 25 gr netto (31 gr z VAT). Tego dnia wchodzą bowiem w życie nowe przepisy unijne, przyjęte w listopadzie 2018 r.

Nowe przepisy nakazują firmom telekomunikacyjnym zrównanie cen połączeń zagranicznych z obecnymi cenami połączeń w roamingu, czyli gdy posiadacz telefonu używa go w granicach UE. Zmiany dotyczą wykonywania połączeń zarówno z sieci stacjonarnych, jak i komórkowych oraz wysyłania wiadomości z numerów krajowych na numery w krajach UE. Limity stawek będą obowiązywały w sytuacji, gdy z telefonu zarejestrowanego w Polsce będziemy dzwonili lub wysyłali wiadomości na numer np. w Niemczech lub w kraju należącym do Europejskiego Obszaru Gospodarczego EOG, czyli Norwegii, Islandii i Lichtensteinie.

Wprowadzenie takich przepisów UE przygotowywała już od pewnego czasu. Dane zbierane wcześniej w państwach członkowskich ujawniły bowiem, że wielu operatorów telekomunikacyjnych znacznie podnosi ceny za połączenia do innych krajów Unii. Czasem nawet kilkukrotnie przewyższają one ceny połączeń krajowych. Unijni urzędnicy obliczyli, że opłata za połączenie do innego kraju UE jest przeciętnie trzy razy wyższa niż standardowa cena połączenia krajowego. Koszty SMS były średnio dwa razy większe.

Komisja uznała, że jest to nie tylko niesprawiedliwe, lecz także ogranicza funkcjonowanie unijnego rynku wewnętrznego. Wysokie taryfy zagraniczne zniechęcają bowiem przedsiębiorców do poszukiwania dostawców z innych krajów UE, a zwykłych ludzi np. do bezpośredniego poszukiwania hoteli lub innych usług turystycznych.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie


Wczytuję komentarze...

PiS walczy o mandaty w Wielkopolsce

/ Telewizja Republika

  

- Polacy zaczęli doceniać wagę wyborów do Parlamentu Europejskiego. Wiedzą, że zapada tam wiele ważnych decyzji, ale i widzą, co można tam wyprawiać, jeśli ma się złą wolę – mówiła w Suchym Lesie (woj. wielkopolskie) ubiegająca się o mandat do europarlamentu posłanka Prawa i Sprawiedliwości, Joanna Lichocka.

Na spotkaniu z wyborcami przekonywała, że w niedzielnych wyborach Polacy powinni poprzeć ludzi, "którzy głosują za Polską, a nie przeciw Polsce". Oceniła też, że Koalicja Europejska może – także w Wielkopolsce – zdobyć w nadchodzących wyborach mniejsze poparcie od prognozowanego, bo "Polacy mają dosyć budowania konfliktu politycznego na nienawiści, szczuciu i pogardzie".

Mam wrażenie, że Polacy zobaczyli, że to jest jednak ważne, żeby w PE byli ludzie, którzy mówią tak, jak teraz mówi na przykład prezes Jarosław Kaczyński czy premier Mateusz Morawiecki: że nie zgadzamy się na nierówność w traktowaniu nas w Europie. Nie zgadzamy się, żeby Komisja Europejska przekraczała swoje uprawnienia i wtrącała się w sprawy, które są zarezerwowane dla wewnętrznej polityki - jak na przykład reforma wymiaru sprawiedliwości

 – mówiła.

Poseł zauważyła, że "społeczeństwo zaczęło wreszcie doceniać wagę tych wyborów - to jest zasługa ostatniej kadencji, kiedy zobaczyliśmy, co można wyprawiać w Parlamencie Europejskim, jeżeli się ma złą wolę".

Ludzie zobaczyli też, jak wiele ważnych rzeczy może się zdarzyć w PE i jak to jest ważne, żeby tam byli ludzie, którzy głosują za Polską a nie przeciw Polsce. Że to jest bardzo ważne, czy popiera się taką filozofię działania, żeby w imię partykularnych, partyjnych interesów sprowadzać na Polskę kłopoty, usiłować uruchomić sankcje, ograniczyć lub zamrozić fundusze europejskie - po to, żeby pognębić Polskę. Bo wtedy być może ludzie odwrócą się od rządzących i zagłosują na tych, którzy wzniecają te negatywne działania wobec naszego kraju

 - mówiła.

Posłanka oceniła, że Polacy "mają dosyć budowania konfliktu politycznego na nienawiści na szczuciu, na pogardzie".

Takie są moje doświadczenia z podróży po Wielkopolsce - jeśli ludzie nie zderzają się z kampanią, z politykami to mówią mi: proszę zobaczyć jak nam się dobrze żyje, jak działają programy społeczne. Ten konflikt oparty na sprawach światopoglądowych, negatywnych emocjach, który proponuje opozycja, jest dysonansem, wtrąceniem fałszywego dźwięku, fałszywej nuty w codzienność Polaków i to też - mam wrażenie - w znacznej mierze ich irytuje. Być może spowoduje to, że Koalicja Europejska nie wygra wyborów - również w Wielkopolsce

 - powiedziała.

Joanna Lichocka przypomniała, że PiS w Wielkopolsce walczy o "co najmniej dwa mandaty do PE", obecnie ma jeden mandat. Podkreśliła też, że wynik wyborów do PE będzie miał "bezpośredni wpływ" na wynik wyborów do polskiego parlamentu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl