Raport ws. Amber Gold miażdżący! „Marcin P. na pewno nie był osobą, która tę działalność wymyśliła

Małgorzata Wassermann / Tomasz Hamrat/ Gazeta Polska

  

Szefowa komisji śledczej Małgorzata Wassermann (PiS) stwierdziła dziś, że po trzech latach prac komisji śledczej nie ma żadnych wątpliwości, iż szef Amber Gold Marcin P. był tzw. słupem. Nie ma też żadnych wątpliwości, że Marcin P. nie wszedł w działalność lotniczą w sposób dobrowolny. - Ocena działań prokuratury ws. Amber Gold jest skrajnie zła. Działania te nazwałabym torpedowaniem postępowania, a nie postępowaniem - powiedziała prezentując projekt raportu komisji.

Jest raport końcowy komisji śledczej ds. Amber Gold. Liczy 700 stron.

"Wyrażam stanowisko, iż dla mnie po trzech latach prac komisji nie ma żadnych wątpliwości, że Marcin P. był tzw. słupem. P prowadził oficjalnie tę działalność, P. dawał sobie z tym radę, natomiast na pewno nie był osobą, która tę działalność wymyśliła i przeprowadziła"

- powiedziała Wassermann przedstawiając na posiedzeniu komisji projekt raportu.

"Przed komisją stawały osoby, które twierdziły, że Marcin P. to wszystko wymyślił. Twierdzili tak głównie ci funkcjonariusze, których zadaniem było wyjaśnienie kto stoi za Marcinem P. i skąd poszły pierwsze pieniądze. Skoro tego zadania nie wypełnili, to przedstawiali stanowisko, z którego wedle nich wynikało, że on tego dokonał samodzielnie"

- mówiła.

Zwróciła uwagę, że podczas przesłuchania P., gdy był on pytany, czy ktoś za nim stał "nastąpiła cisza, po czym P. odpowiedział: uchylam się od odpowiedzi na to pytanie". "Proszę państwa bez oceny, materiał dowodowy zawarty w raporcie pozwoli państwu wyrobić sobie własne stanowisko w tym zakresie" - dodała Wassermann.

Szefowa komisji mówiła też o działalności lotniczej Amber Gold. W połowie 2011 r. spółka przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, następnie w niemieckich OLT Germany, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express. Linie upadłość ogłosiły pod koniec lipca 2012 r.

"Nie mam żadnych wątpliwości, że Marcin P. nie wszedł w działalność lotniczą w sposób dobrowolny"

- oświadczyła Wassermann. Jak tłumaczyła, według P. oraz świadków zeznających przed komisją, P. z internetu dowiedział się, że jedna ze spółek lotniczych upada.

"Napisał maila do prezesa, zaprosił go na rozmowę i w ciągu pół godziny zadeklarował, że przejmie wszystkie zobowiązania i tę spółkę. W ciągu dwóch godzin, jak to zeznają świadkowie, zadeklarował, że wpłaca 10 mln, aby pohamować wierzycieli i komornika, który na tej spółce jest"

- mówiła.

"Wpłaca te pieniądze bez żadnego dokumentu, umowy, papierka, bez czegokolwiek" - dodała. Jak przypomniała Marcina P. tłumaczył taką decyzję tym, że jego marzeniem było, by zostać lotnikiem, ale żona mu nie pozwoliła. "W związku z powyższym postanowił zrealizować swoje marzenie i zakupić linie lotnicze" - powiedziała Wassermann. 

Jak mówiła zdaniem komisji postępowania prokuratorskie dot. Amber Gold były prowadzone nieprawidłowo.

"Mimo, iż prokurator generalny Andrzej Seremet w 2012 r. wszedł w posiadanie wiedzy o wszystkich postępowaniach, jakie się toczyły dot. Amber Gold; mimo że z mównicy sejmowej zapewnił, że każde z tych postępowań będzie pod jego szczególnym nadzorem, to większość z tych postępowań została przedwcześnie umorzona bez wyjaśnienia stanu faktycznego"

- powiedziała.

Wessermann oświadczyła, że ocena działań prokuratury "jest skrajnie zła". "Dwa lata w prokuraturze rejonowej (Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Wrzeszcz) nie wykonano najbardziej elementarnych i podstawowych czynności. Nie bądźmy naiwni pani prokurator (Barbara Kijanko prokurator referent prowadząca postępowanie) miała swojego szefa, swoich przełożonych. To jednoznacznie świadczy o tym, że taki a nie inny sposób prowadzenia tej sprawy był w Gdańsku akceptowany" - wskazała.

Jak dodała, było to "torpedowanie postępowania, a nie postępowanie".

W jej ocenie, późniejsze decyzje sądów dyscyplinarnych w stosunku do prokuratorów prowadzących postępowania dot. Amber Gold "zawierały uzasadnienia szokujące". "Uzasadnienia mówiły m.in. że działania prokurator Barbary Kijanko nie podważyły zaufania obywateli do wymiaru sprawiedliwości" - mówiła Wassermann.

Według szefowej komisji, sprawa Amber Gold pokazała, że rozdzielenie Ministerstwa Sprawiedliwości i Prokuratury Generalnej było ogromnym błędem.

"Sprawa Amber Gold pokazała, że prokuratura, za którą nie odpowiada nikt w rządzie, jest prokuraturą niezdolną do wyjaśniania najważniejszych przestępstw, niezdolną do prowadzenia trudnych postępowań, ale też absolutnie ówczesna prokuratura była niezdolna, aby wyciągnąć z tego wnioski"

- powiedziała Wassermann.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Pożar w studiu animacji. Są ofiary

/ twitter.com screen

  

Co najmniej 10 osób zginęło, a blisko 40 odniosło obrażenia w czwartek w pożarze studia animacji na przedmieściach Kioto w środkowozachodniej części wyspy Honsiu w Japonii - podała lokalna policja i służby ratunkowe, na które powołuje się agencja Kyodo.

Kilkoro spośród poszkodowanych jest nieprzytomnych.

Associated Press, Reuters i AFP piszą o jednej ofierze śmiertelnej i co najmniej 35 rannych, spośród których dziesięcioro jest w stanie ciężkim.

Policja aresztowała już 41-letniego mężczyznę pod zarzutem podpalenia. Podejrzany również doznał obrażeń i został odwieziony do szpitala.

Pożar wybuchł około godz. 10.30 czasu lokalnego (godz. 3.30 w Polsce) w miejscowości Uji, w trzykondygnacyjnym budynku studia animacji, gdy mężczyzna wbiegł do środka i rozlał niezidentyfikowany płyn, który spowodował pożar - poinformowała straż pożarna i policja w prefekturze Kioto.

Telewizja NHK pokazywała zdjęcia, na których widać, jak z budynku studia wydobywa się szary i czarny dym. Płomienie opanowano po kilku godzinach.

Według straży pożarnej w momencie wybuchu pożaru w budynku przebywało ponad 70 osób, ale większość z nich zdołała wydostać się na zewnątrz. Przed siedzibą studia ustawiono namiot, w którym udzielono pierwszej pomocy medycznej.

Kyoto Animation, lepiej znane jako KyoAni, zostało założone w 1981 roku jako studio produkcji animacji i komiksów. Znane jest z megahitowych historii o licealistkach, w tym "Lucky Star", "K-On!" i "Haruhi Suzumiya".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl