Jak Polki i Litwinki walczyły o niepodległość. Niezwykła wystawa w Wilnie

Wystawa "Podwójnie wolne" przedstawia niezwykłe historie Polek i Litwinek / fot. Instytut Pileckiego/mat.pras.

  

Na dziedzińcu Uniwersytetu Wileńskiego otwarta została we wtorek wystawa pod nazwą "Podwójnie wolne. Prawa polityczne kobiet 1918". Przedstawia ona historie Polek i Litwinek, walczących o niepodległość swoich państw oraz przyznanie praw politycznych.

Otwarcia ekspozycji dokonali wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego RP Magdalena Gawin i minister kultury Litwy Mindaugas Kvietkauskas.

Droga Polek, droga Litwinek do równości w życiu społecznym była nieodłącznie związana z niepodległością

- powiedziała wiceminister Gawin. Wskazała, że zarówno w polskim ruchu kobiecym, jak też w litewskim można odnaleźć wiele wspólnego. Minister Kvietkauskas podkreślił, że Polska i Litwa mają wspólne bohaterki, m.in. Emilię Plater. Podkreślił, że „symboliczne jest, iż ruch kobiet w obu krajach wiąże się z odzyskaniem niepodległości”. 

Wileńska odsłona wystawy „Podwójnie wolne. Prawa polityczne kobiet 1918”, przygotowanej przez Instytut Pileckiego w Warszawie przy współpracy z ambasadą RP i Instytutem Polskim oraz Uniwersytetem Wileńskim została uzupełniona o postacie litewskich sufrażystek, które wywalczyły prawa polityczne nieco wcześniej niż Polki. Ekspozycja przybliża nie tylko postacie kobiet, ale też historie różnych środowisk kobiecych, feministek, chrześcijańskich demokratek oraz żołnierek, które należały do organizacji bojowych.

Historie odzyskiwania praw wyborczych w Polsce i na Litwie są dość podobne, ten sam czas, te same okoliczności tworzenia się nowego, niepodległego państwa w towarzystwie aktywnej obecności kobiet

- powiedział dyrektor Instytutu Pileckiego Wojciech Kozłowski.

Dyrektor wskazał, że uzupełnienie wystawy o segment historii walki litewskich kobiet „jest nawiązaniem do wspólnej tradycji historycznej” oraz „dopełnieniem historii o prawach kobiet w regionie”.

Kozłowski poinformował, że wileńska ekspozycja rozpoczyna międzynarodową podróż wystawy. „Mam nadzieję, że prezentacja w kolejnych miastach, stolicach regionu jak też Europy Zachodniej będzie inspiracją do dyskusji nie tylko na temat historycznych doświadczeń przyznania praw politycznych kobietom, ale także roli kobiet we współczesnym świecie” - powiedział dyrektor Instytutu Pileckiego. Po otwarciu wystawy w Wilnie odbyła się litewska premiera filmu Marty Dzido i Piotra Śliwowskiego „Siłaczki”.

Wiceminister Gawin wręczyła też w Wilnie polskie odznaczenia państwowe litewskim działaczom kulturalnym.

To zaszczyt móc wręczyć dzisiaj odznaczenia tym państwu, którzy przysłużyli się do wzajemnego dialogu, poznania pomiędzy dwiema kulturami, pomiędzy dwoma narodami – Polską i Litwą

 - powiedziała podczas uroczystości. Wskazała, że kultura odgrywa „kluczową rolę we wzajemnym zrozumieniu i współpracy narodów”.

Wśród odznaczonych byli dyrektor Narodowego Muzeum Sztuki im. Cziurlionisa w Kownie Osvaldas Daugelis, który odebrał Krzyż Kawalerski Orderu Zasługi RP oraz dyrektor Litewskiego Narodowego Teatru Dramatycznego w Wilnie Martynas Budraitis i dyrektor Państwowego Teatru Młodzieżowego w Wilnie Audronis Liuga, uhonorowani Srebrnym Krzyżem Zasługi. Odznaczenia Zasłużony dla Kultury Polskiej otrzymali dyrektorzy bibliotek publicznych w Wiłkomierzu, Taurogach i Rakiszkach, Rasa Griszkevicziene, Meilute Parnarauskiene i Alicija Terese Matiukiene.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

PiS walczy o mandaty w Wielkopolsce

/ Telewizja Republika

  

- Polacy zaczęli doceniać wagę wyborów do Parlamentu Europejskiego. Wiedzą, że zapada tam wiele ważnych decyzji, ale i widzą, co można tam wyprawiać, jeśli ma się złą wolę – mówiła w Suchym Lesie (woj. wielkopolskie) ubiegająca się o mandat do europarlamentu posłanka Prawa i Sprawiedliwości, Joanna Lichocka.

Na spotkaniu z wyborcami przekonywała, że w niedzielnych wyborach Polacy powinni poprzeć ludzi, "którzy głosują za Polską, a nie przeciw Polsce". Oceniła też, że Koalicja Europejska może – także w Wielkopolsce – zdobyć w nadchodzących wyborach mniejsze poparcie od prognozowanego, bo "Polacy mają dosyć budowania konfliktu politycznego na nienawiści, szczuciu i pogardzie".

Mam wrażenie, że Polacy zobaczyli, że to jest jednak ważne, żeby w PE byli ludzie, którzy mówią tak, jak teraz mówi na przykład prezes Jarosław Kaczyński czy premier Mateusz Morawiecki: że nie zgadzamy się na nierówność w traktowaniu nas w Europie. Nie zgadzamy się, żeby Komisja Europejska przekraczała swoje uprawnienia i wtrącała się w sprawy, które są zarezerwowane dla wewnętrznej polityki - jak na przykład reforma wymiaru sprawiedliwości

 – mówiła.

Poseł zauważyła, że "społeczeństwo zaczęło wreszcie doceniać wagę tych wyborów - to jest zasługa ostatniej kadencji, kiedy zobaczyliśmy, co można wyprawiać w Parlamencie Europejskim, jeżeli się ma złą wolę".

Ludzie zobaczyli też, jak wiele ważnych rzeczy może się zdarzyć w PE i jak to jest ważne, żeby tam byli ludzie, którzy głosują za Polską a nie przeciw Polsce. Że to jest bardzo ważne, czy popiera się taką filozofię działania, żeby w imię partykularnych, partyjnych interesów sprowadzać na Polskę kłopoty, usiłować uruchomić sankcje, ograniczyć lub zamrozić fundusze europejskie - po to, żeby pognębić Polskę. Bo wtedy być może ludzie odwrócą się od rządzących i zagłosują na tych, którzy wzniecają te negatywne działania wobec naszego kraju

 - mówiła.

Posłanka oceniła, że Polacy "mają dosyć budowania konfliktu politycznego na nienawiści na szczuciu, na pogardzie".

Takie są moje doświadczenia z podróży po Wielkopolsce - jeśli ludzie nie zderzają się z kampanią, z politykami to mówią mi: proszę zobaczyć jak nam się dobrze żyje, jak działają programy społeczne. Ten konflikt oparty na sprawach światopoglądowych, negatywnych emocjach, który proponuje opozycja, jest dysonansem, wtrąceniem fałszywego dźwięku, fałszywej nuty w codzienność Polaków i to też - mam wrażenie - w znacznej mierze ich irytuje. Być może spowoduje to, że Koalicja Europejska nie wygra wyborów - również w Wielkopolsce

 - powiedziała.

Joanna Lichocka przypomniała, że PiS w Wielkopolsce walczy o "co najmniej dwa mandaty do PE", obecnie ma jeden mandat. Podkreśliła też, że wynik wyborów do PE będzie miał "bezpośredni wpływ" na wynik wyborów do polskiego parlamentu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl