Taksówkarz dokonał samospalenia. Prawdopodobnie - na znak protestu wobec nowych przepisów

/ pixabay.com/CC0/emkanicepic

  

Kolejny taksówkarz zmarł dzisiaj w Korei Płd. w wyniku samopodpalenia – podała agencja Yonhap. Podejrzewa się, że chciał w ten sposób zaprotestować przeciwko wprowadzeniu w kraju serwisów carpoolingowych, które mogą pogorszyć sytuację tradycyjnych taksówek.

Według policji 76-letni mężczyzna o nazwisku Ahn podpalił się w godzinach popołudniowych miejscowego czasu w centrum Seulu. Został przewieziony do szpitala, ale nie udało się go uratować.

Podejrzewa się, że Ahn podpalił się w proteście przeciwko wprowadzeniu mobilnych aplikacji carpoolingowych, które umożliwiają zwykłym kierowcom odpłatny przewóz osób, zwiększając konkurencję dla tradycyjnych taksówek. Yonhap podaje, że mężczyzna umieszczał wcześniej na swoim samochodzie znaki wyrażające sprzeciw wobec działalności tych serwisów.

Dwaj inni południowokoreańscy taksówkarze zmarli w wyniku samopodpalenia w grudniu 2018 roku i w styczniu br. Kolejny podpalił się w lutym, ale przeżył.

Zrzeszenia taksówkarzy od dawna protestują przeciwko wprowadzeniu usług carpoolingowych przez operatorów mobilnych serwisów do wzywania przejazdów, takich jak Kakao Mobility. Taksówkarze twierdzą, że zagraża to ich działalności i ostatecznie może im odebrać źródło utrzymania.

W październiku 2018 roku tysiące taksówkarzy demonstrowały przeciwko tym serwisom w centrum Seulu, gdy Kakao Mobility zaczęło rekrutację kierowców. Przepisy południowokoreańskie zakazują używania prywatnych samochodów w celach komercyjnych, ale dopuszczają carpooling w godzinach szczytu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

PiS walczy o mandaty w Wielkopolsce

/ Telewizja Republika

  

- Polacy zaczęli doceniać wagę wyborów do Parlamentu Europejskiego. Wiedzą, że zapada tam wiele ważnych decyzji, ale i widzą, co można tam wyprawiać, jeśli ma się złą wolę – mówiła w Suchym Lesie (woj. wielkopolskie) ubiegająca się o mandat do europarlamentu posłanka Prawa i Sprawiedliwości, Joanna Lichocka.

Na spotkaniu z wyborcami przekonywała, że w niedzielnych wyborach Polacy powinni poprzeć ludzi, "którzy głosują za Polską, a nie przeciw Polsce". Oceniła też, że Koalicja Europejska może – także w Wielkopolsce – zdobyć w nadchodzących wyborach mniejsze poparcie od prognozowanego, bo "Polacy mają dosyć budowania konfliktu politycznego na nienawiści, szczuciu i pogardzie".

Mam wrażenie, że Polacy zobaczyli, że to jest jednak ważne, żeby w PE byli ludzie, którzy mówią tak, jak teraz mówi na przykład prezes Jarosław Kaczyński czy premier Mateusz Morawiecki: że nie zgadzamy się na nierówność w traktowaniu nas w Europie. Nie zgadzamy się, żeby Komisja Europejska przekraczała swoje uprawnienia i wtrącała się w sprawy, które są zarezerwowane dla wewnętrznej polityki - jak na przykład reforma wymiaru sprawiedliwości

 – mówiła.

Poseł zauważyła, że "społeczeństwo zaczęło wreszcie doceniać wagę tych wyborów - to jest zasługa ostatniej kadencji, kiedy zobaczyliśmy, co można wyprawiać w Parlamencie Europejskim, jeżeli się ma złą wolę".

Ludzie zobaczyli też, jak wiele ważnych rzeczy może się zdarzyć w PE i jak to jest ważne, żeby tam byli ludzie, którzy głosują za Polską a nie przeciw Polsce. Że to jest bardzo ważne, czy popiera się taką filozofię działania, żeby w imię partykularnych, partyjnych interesów sprowadzać na Polskę kłopoty, usiłować uruchomić sankcje, ograniczyć lub zamrozić fundusze europejskie - po to, żeby pognębić Polskę. Bo wtedy być może ludzie odwrócą się od rządzących i zagłosują na tych, którzy wzniecają te negatywne działania wobec naszego kraju

 - mówiła.

Posłanka oceniła, że Polacy "mają dosyć budowania konfliktu politycznego na nienawiści na szczuciu, na pogardzie".

Takie są moje doświadczenia z podróży po Wielkopolsce - jeśli ludzie nie zderzają się z kampanią, z politykami to mówią mi: proszę zobaczyć jak nam się dobrze żyje, jak działają programy społeczne. Ten konflikt oparty na sprawach światopoglądowych, negatywnych emocjach, który proponuje opozycja, jest dysonansem, wtrąceniem fałszywego dźwięku, fałszywej nuty w codzienność Polaków i to też - mam wrażenie - w znacznej mierze ich irytuje. Być może spowoduje to, że Koalicja Europejska nie wygra wyborów - również w Wielkopolsce

 - powiedziała.

Joanna Lichocka przypomniała, że PiS w Wielkopolsce walczy o "co najmniej dwa mandaty do PE", obecnie ma jeden mandat. Podkreśliła też, że wynik wyborów do PE będzie miał "bezpośredni wpływ" na wynik wyborów do polskiego parlamentu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl