Kibicowskie porachunki z tragicznym finałem. Zapadł wyrok

Zdjęcie ilustracyjne / Zbyszek Kaczmarek

  

Na 15 lat więzienia skazał krakowski sąd Wojciecha L., oskarżonego o to, że maczetą prawie odciął rękę młodemu mężczyźnie, który w konsekwencji zmarł. Sprawca i ofiara byli kibicami rywalizujących ze sobą klubów piłkarskich.

Jak głosi wyrok, wydany dziś przez krakowski sąd okręgowy, oskarżony Wojciech L., ps. Wojtas, działał z zamiarem ewentualnym pozbawienia życia Łukasza D. Zadał mu cios maczetą, powodując obrażenia w postaci rozległej, amputacyjnej rany przedramienia, przewidując skutek śmiertelny i godząc się na jego wystąpienie.

Jak podkreśliła w uzasadnieniu do wyroku sędzia Jolanta Sepiał, Łukasz D. "stracił życie w wyniku irracjonalnego konfliktu kibicowskiego".

"Oskarżony swoim zachowaniem ugodził w najcenniejsze dobro chronione prawem - życie młodego człowieka"

- argumentowała. Wskazywała, że napastnik nie znał nawet imienia ani nazwiska swojej ofiary - fakt, że była ona kibicem Wisły sprawiał, że Łukasz D. "był dla oskarżonego i Cracovii swoistym wrogiem".

"Nie było między oskarżonym a pokrzywdzonym konfliktu osobistego - był to niezrozumiały i irracjonalny dla innych konflikt klubowy, i na pewno nie powinien prowadzić do takich skutków"

- oceniła.

W uzasadnieniu do wyroku przypomniano również, że oskarżony zaatakował swoją ofiarę w lesie, do którego uciekła.

"Uderzył maczetą w rękę pokrzywdzonego z co najmniej bardzo znaczną siłą - taką, że przy jednokrotnym uderzeniu nastąpiła prawie całkowita amputacja ręki. Łączyła się ona z ciałem jedynie trzycentymetrowym fragmentem skóry"

- wyjaśniła sędzia. Jak oceniła, "świadczy to niewątpliwie o agresji w działaniu oskarżonego, działaniu bez umiaru, działaniu z energią i zaangażowaniem".

Jak dodała, po napaści "Wojtas" oddalił się z miejsca zdarzenia, nie wykazując żadnego zainteresowania losem swojej ofiary. Sąd uznał, że nie zmienia tych ustaleń okoliczność, że pokrzywdzony oddalał się od oprawcy z odciętą ręką. Uznano, że wezwanie profesjonalnej pomocy i próba ograniczenia krwotoku stwarzałaby możliwość i zwiększała szanse na uratowanie Łukasza D. Z uwagi na rozległość obrażeń, takie działanie "nie gwarantowało uniknięcia śmierci", jednak oskarżony nawet nie próbował go podjąć i odszedł z miejsca zdarzenia.

W toku postępowania "Wojtas" nie przyznał się do popełnienia zabójstwa, jednak nie kwestionował, że to on spowodował obrażenia ciała Łukasza D. Sąd zauważył jednak, iż "pomimo że motywacja oskarżonego jest w najwyższym stopniu naganna, nie sposób tracić z pola widzenia, że działał z zamiarem ewentualnym, a nie bezpośrednim".

Za "połowiczny sukces prokuratury" wyrok 15 lat więzienia uznał prok. Aleksander Lipner.

"Połowiczny dlatego, że została przesądzona słuszność kwalifikacji, którą ferowaliśmy od początku, to jest naprawdę niemała rzecz. To mnie naprawdę cieszy, odczuwam satysfakcję na myśl o tym, że pewna bezkarność, niedocenianie stopnia szkodliwości czy też mechanizmu działania grup pseudokibiców - co doprowadziło do śmierci 15 osób na przestrzeni ostatnich 15 lat - mam nadzieję, kończy się, że to jest jakieś przełamanie"

- podkreślił.

Zdaniem prok. Lipnera sąd przesądził, że używanie narzędzi typu maczeta będzie rodziło ryzyko dla napastników, iż "będą odpowiadali nie za bójkę, pobicie ze skutkiem śmiertelnym, z użyciem niebezpiecznego przedmiotu, tylko za to, czym faktycznie te czyny były, czyli za doprowadzenie do śmierci, a zatem za zabójstwo z zamiarem ewentualnym".

W ocenie prokuratora, "sprawca, który działa tak brutalnie, zawsze musi brać pod uwagę to, że dalszym skutkiem jego działania będzie właśnie śmierć, wskutek na przykład wykrwawienia, tak jak to miało miejsce w tym przypadku".

Na razie nie wiadomo, czy prokuratura odwoła się od wyroku sądu. "Wojtas", oprócz tego, że spędzi w więzieniu 15 lat, ma także zapłacić rodzinie swojej ofiary 200 tys. zł zadośćuczynienia. Wyrok nie jest prawomocny.

Do napaści doszło w połowie czerwca 2013 r. w Krakowie. Zaatakowany maczetą 23-latek, mimo półtoragodzinnej reanimacji, zmarł z wykrwawienia.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Prof. Legutko nie przebiera w słowach. Ostro dostało się ustępującej Komisji Europejskiej!

na zdjęciu Frans Timmermans i Jean-Claude Juncker / Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska i Tomasz Adamowicz / Gazeta Polska

  

W europarlamencie żywiołowo dyskutowano wokół podsumowania dokonań ustępującej Komisji Europejskiej pod przewodnictwem Jean-Calaude'a Junckera. Wypowiadający się w imieniu grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów europoseł PiS prof. Ryszard Legutko nie zostawił na unijnych komisarzach kończących swoją kadencję suchej nitki.

Legutko zwrócił uwagę, że odchodzącej Komisji Europejskiej można przypisać co prawda kilka zasług.

Podjęto wysiłki na rzecz większej integracji jednolitego rynku, zwiększenia pewności dostaw energii albo inwestycji w gospodarkę.
- powiedział przewodniczący EKR i docenił też plan na rzecz wzmocnienia małych i średnich gospodarstw.
 
Po chwili jednak eurodeputowany PiS zwrócił uwagę, że kadencja Jean-Calaude'a Junckera cechowała się licznymi rozczarowaniami.

Tracimy jedno z największych i najbardziej wpływowych państw członkowskich. To historyczne rozczarowanie.
- oświadczył prof. Legutko.

Polityk odniósł się do bezrefleksyjności Komisji Europejskiej w związku z brexitem.

Oczekiwałem, że taka refleksja nastąpi przed brexitem, a nie kiedy już praktycznie stał się faktem.
- powiedział.
 
Polski polityk stwierdził także, że niestety zamiast potrzebnych analiz, prowadzona jest polityka pogłębiania różnic.

Dostrzegano łamanie prawa w niektórych państwach członkowskich, mimo że nie były one łamane. Jednocześnie Komisja Europejska udawała, że nie widzi karygodnego łamania praw w tych krajach, które rzeczywiście się tego dopuszczały.
- punktował prof. Legutko.

Jako jeden z przejawów braku chęci współpracy z częścią demokratycznie wybranych rządów państw członkowskich przewodniczący EKR wskazał kwestię migracji.

Traktaty wskazują że sprawy migracji pozostają w gestii państw członkowskich. Pomimo tego, narzucono zasady, których kraje w ogóle nie chciały.
- podkreślił.

Eurodeputowany PiS ocenił, że „tak bezwzględna arogancja musiała doprowadzić do podwójnych standardów”.

UE miała służyć zbliżaniu krajów i obywateli, jednak z przykrością muszę stwierdzić, że aktualnie ustępująca Komisja była pierwszą, która oddaliła kraje i obywateli od siebie.
- skwitował polityk.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, EKR

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl