Już w pierwszych minutach Arka z impetem rzuciła się na rywala. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 5. minucie, po wrzucie z autu, piłkę w polu karnym dostał Adam Deja, który z kilku metrów trafił w okienko bramki. Arka nie zwalniała tempa gry i miała jeszcze kilka dogodnych akcji do strzelenia gola, w uderzeniach brakowało jednak siły lub precyzji.

I kiedy wydawało się, że tylko kwestią czasu jest, kiedy żółto-niebiescy strzelą w końcu kolejną bramkę, to do gości uśmiechnęło się szczęście w jednej z nielicznych przeprowadzonych przez nich akcji. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego główkował Marcin Wasilewski, golkiper Arki odbił piłkę, która wpadła pod nogi Macieja Śliwy, a ten przy biernej postawie obrońców gospodarzy wbił piłkę do siatki. Dla tego 17-letniego zawodnika był to pierwszy gol w ekstraklasie.

Po zmianie stron mecz w pierwszych minutach stał się bardziej wyrównany. W 58. minucie bramkarza gości pokonał Marko Vejinovic, który przyjął piłkę na polu karnym po wrzucie z bocznego autu Adama Marciniaka i oddał silny strzał pod poprzeczkę. Dwanaście minut później holenderski zawodnik postawił kropkę nad "i" wykonując pewnie rzut karny. Sędzia wskazał na jedenastkę po konsultacji VAR uznając, że Marcin Grabowski zatrzymał piłkę ręką.

Tak po spotkaniu cieszyli się piłkarze z Gdyni

Setny mecz w koszulce Arki rozegrał Damian Zbozień, z kolei w zespole Wisły w pierwszej jedenastce na boisko wyszedł 18-letni Daniel Morys, dla którego był to debiut w Ekstraklasie.

Trener Arki, Jacek Zieliński, po meczu powiedział:

Osiągnęliśmy cel, mamy utrzymanie, to jest najważniejsze. Nie musimy już jechać do Wrocławia, aby bić się o swój byt. Duże uznania dla chłopaków, bo wytrzymali tę presję i ciśnienie. Walka o utrzymanie w Ekstraklasie nigdy nie jest łatwa. Pokazali charakter, ale też i kawałek dobrej gry, bo w dwóch ostatnich meczach, z Zagłębiem i Wisłą, oddaliśmy tyle strzałów, co w Gdyni przez cały sezon, kibice mieli więc co oglądać. Dzisiejszy mecz pokazał, że piłka jest przewrotna – dominacja przez całą pierwszą połowę i przy przypadkowym stałym fragmencie gry dostajemy bramkę. W szatni poszły ostrzejsze słowa i to zmobilizowało zespół, bo myślę, że w drugiej połowie nasza dominacja była jeszcze większa. W tym meczu liczyły się przede wszystkim punkty. We Wrocławiu chcemy zagrać o pełną pulę.

Arka Gdynia - Wisła Kraków 3:1 (1:1)

Bramki: 1:0 Adam Deja (5), 1:1 Maciej Śliwa (40), 2:1 Marko Vejinovic (58), 3:1 Marko Vejinovic (70-karny)