Anna Fotyga o "prowokacji" na Uniwersytecie Warszawskim. "Ja pamiętam ten luzik, te żarty"

/ TVP Info/printscreen

  

Coś, co było ewidentną prowokacją na Uniwersytecie Warszawskim, nazywa się wykładem akademickim. Nie tylko wystąpienie pana Jażdżewskiego, ale również wystąpienie przewodniczącego Donalda Tuska.(...) Oczywiście posługiwał się językiem znacznie bardziej stonowanym, ale prawdę powiedziawszy były tam tezy, tony, uwagi prześmiewcze - powiedziała była szefowa MSZ, europosłanka PiS Anna Fotyga w programie Ewy Bugały „W pełnym świetle” w TVP Info.

Takich wydarzeń jest coraz więcej i wydaje się, że mamy do czynienia po prostu z falą, która zatacza coraz większe kręgi. Prawdę powiedziawszy, nie wiem kiedy i gdzie to się może skończyć. Jeszcze chwila i my, chrześcijanie, katolicy, będziemy musieli przepraszać, że w ogóle żyjemy i że głosimy swoją wiarę w kraju, w którym jednak stanowimy większość. Ja nikomu nie żałuję możliwości uprawiania sztuki, ale to naprawdę nie ma nic wspólnego ze sztuką

- powiedziała Anna Fotyga, odnosząc się do zatrzymania ws. profanacji wizerunku Matki Boskiej.

Ja się czuję urażona prowokacją. (…) Myślę, że tezy Donalda Tuska odnoszące się do obrazu Hansa Memlinga były starannie przygotowane przez PR-owców, żeby przemówić do jakiejś części społeczeństwa. Ta prowokacja nie ma nic wspólnego ze sztuką

- dodała.

Powiedziała, że nie dziwi jej stanowisko PO, że Elżbieta Podleśna nie dopuściła się profanacji wizerunku Matki Boskiej.

Nie dziwi, bo od dłuższego czasu już widzę działania polityków Platformy Obywatelskiej. Sądzę, że to jest po prostu dość precyzyjnie przyjęta strategia, w której zamierzają się akurat przesuwać nieco na lewo, przyjmować postawy właściwie nie tyle lewicy, co lewackie. Odbierać głos określonym ugrupowaniom. Dla mnie od strony politycznej to jest dość oczywiste

- stwierdziła.

Wystąpienie Donalda Tuska i Leszka Jażdżewskiego na UW nazwała „prowokacją”.

Coś, co było ewidentną prowokacją na Uniwersytecie Warszawskim, nazywa się wykładem akademickim. To była prowokacja, ja obydwa wydarzenia tak traktuję. Nie tylko wystąpienie pana Jażdżewskiego, ale również wystąpienie przewodniczącego Donalda Tuska. Ja osobiście dostrzegam w obydwu sporą jedność ideową

- podkreśliła w rozmowie z Ewą Bugałą.

Oczywiście Donald Tusk jest zręcznym politykiem, posługiwał się językiem znacznie bardziej stonowanym, ale prawdę powiedziawszy były tam tezy, tony, uwagi prześmiewcze, te takie żarty, ja ten luzik pamiętam. Ja ten luzik pamiętam z czasów, kiedy potworne ataki rozpętały się na prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Ja to pamiętam jeszcze z czasów pierwszego rządu Prawa i Sprawiedliwości, kiedy znaczący politycy przyjeżdżali do Warszawy, spotykali się manifestacyjnie z opozycją, żeby pokazać, że zewnętrzny świat wyznacza w Polsce z kim warto rozmawiać. My to wówczas przeczekaliśmy i tak będzie też oczywiście teraz

- dodała.

Zapytana o Janusza Lewandowskiego, jedynkę Koalicji Europejskiej z okręgu, w którym kandyduje, przyznała:

To nie jest tajemnicą, że my się znamy od bardzo wielu lat, z czasów „Solidarności" (…) Żałuję, że z osoby, która przede wszystkim była znana od tej strony merytorycznej w PE, bo kierował Komisją Budżetową, był komisarzem, który zajmował się unijnym budżetem, to jest jednak poważna pozycja merytoryczna i rozmienił ją na drobne, stając się po prostu watażką politycznym.

Odniosła się także do faktu, że wiceszef Komisji Europejskiej, Frans Timmermans popiera Koalicję Europejską w wyborach do PE.

To jest całkowite przekroczenie właśnie zasad funkcjonujących w Unii Europejskiej, które nakazują urzędnikom Komisji Europejskiej bezstronność i reprezentowanie interesów całej Unii, a nie elementów konkurencji. Frans Timmermans uczestniczy w kampanii wyborczej, jest wiodącym kandydatem, czyli po prostu miesza funkcję urzędniczą z działalnością polityczną. Myślę, że mamy już do czynienia z 5 letnią nagonką na Polskę, którą on prowadzi

- powiedziała.

Zapytana o obietnicę wyborczą PO, dotycząca zdobycia z unijnych funduszy 100 mld zł więcej, niż jest w stanie wynegocjować rząd PiS, stwierdziła:

Jest jeszcze coś innego i moim zdaniem to jest znacznie trudniejsze i groźniejsze, gdyby to miało być okupione 100 mld to odpowiadam: nawet za tyle nie warto. A mianowicie padają propozycję, żeby budżetów wieloletnich i rocznych nie przyjmować już jednomyślne, tylko większością kwalifikowaną. 

Wszystkie budżety, wszystkie wieloletnie ramy finansowe, które do tej pory były przyjmowane i dotyczyły Polski, czyli za czasów już naszego członkostwa w Unii Europejskiej, były dobre. Były dobre właśnie dlatego, że przyjmowane jednomyślnie i że zawsze wisiał ten topór, ta groźba weta. W przypadku przyjmowania budżetu kwalifikowaną większością, nie ma wątpliwości najmniejszych, że za parę lat będą obowiązywały priorytety najważniejszych państw Unii Europejskiej

- wskazała.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: TVP Info, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Irlandczycy gotowi na bezumowny brexit?

zdjęcie ilustracyjne / / fotoblend

  

Brytyjski dziennik gospodarczy "Financial Times" poinformował, że projekt irlandzkiego budżetu na 2020 roku oparty będzie o założenie, że Wielka Brytania opuści Unię Europejską bez porozumienia ws. warunków wyjścia ze Wspólnoty.

Według gazety rząd Leo Varadkara jest zdeterminowany, aby sprzeciwić się jakimkolwiek naciskom ze strony Londynu dot. ustępstw w sprawie mechanizmu awaryjnego dla Irlandii Północnej (tzw. backstopu), co może potencjalnie doprowadzić do konfrontacji z brytyjskimi władzami przed planowanym na koniec października br. terminem wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

"FT" przypomniało, że główni kandydaci do zastąpienia ustępującej brytyjskiej premier Theresy May - w tym były minister spraw zagranicznych i były burmistrz Londynu Boris Johnson - argumentowali w ostatnich dniach, że będą w stanie przekonać UE do zmiany dotychczasowego stanowiska dotyczącego przyszłych relacji Wielkiej Brytanii z UE.

"Gotowość Varadkara do przyjęcia budżetu, który zakłada bezumowne wyjście Brytyjczyków z Unii Europejskiej wskazuje jednak, że (irlandzki szef rządu) byłby bardziej skłonny doprowadzić do chaotycznego brexitu niż dokonać w ostatniej chwili jakichś ustępstw ws. granicy"

- zaznaczono.

Jednocześnie redakcja zwróciła uwagę, że decyzja Dublina o przyjęciu konserwatywnych zapisów jest "o tyle znacząca, że pozbawiłaby Varadkara możliwości zabiegania o względy wyborców przez hojne zapisy w budżecie państwa" w kontekście spodziewanych w przyszłym roku wyborów parlamentarnych w Irlandii.

Dziennik podkreślił jednocześnie, że irlandzki minister finansów Paschal Donohoe mówił wcześniej, że jego rząd podejmie decyzję o założeniach budżetowych "w dalszej części roku".

Jak jednak dodano, biorąc pod uwagę, że projekt ustawy o finansach publicznych powinien zostać przedstawiony na początku października - kilka tygodni przed spodziewaną datą brexitu - to władze w Dublinie oprą się najprawdopodobniej o najbezpieczniejszy scenariusz bezumownego wyjścia ze Wspólnoty, który mógłby się poprawić w razie innego rozwoju wydarzeń.

Wielka Brytania powinna opuścić Unię Europejską najpóźniej 31 października br.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl