"PiS nie toleruje pedofilii"

zdjęcie ilustracyjne / twitter.com/@pisorg

  

PiS nie toleruje żadnych szkodliwych, głęboko patologicznych zachowań - podkreślił premier Mateusz Morawiecki w Ozorkowie (Łódzkie). Zaznaczył, że nie można tolerować pedofilii. "I nie będziemy" - powiedział.

Szef rządu do podłódzkiej miejscowości przyjechał kampanijnym PiS-busem. Morawiecki rozpoczął trasę po Polsce, by prezentować program partii i przekonywać do głosowania na kandydatów PiS w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Podczas swojego przemówienia premier podkreślił, że rządząca partia nie będzie tolerowała żadnych głęboko patologicznych zachowań, szczególnie tych dotyczących dzieci.

Nie będziemy tolerowali żadnych patologii. Żadnych patologii w życiu gospodarczym, o nich dużo mówimy; ostatnio jest sporo o głębokich patologiach w życiu społecznym. Nie ma żadnej taryfy ulgowej, niezależnie od tego, czy Kościół, czy szkoła, czy jakiekolwiek jednostki kultury, czy gdziekolwiek są opiekunowie dzieci. Oni powinni szczególnie ponosić kary za swoje niecne zachowanie 

– oświadczył Morawiecki.

Podkreślił, że PiS nie toleruje żadnych szkodliwych, głęboko patologicznych zachowań.

Chcę żeby to głośno dzisiaj wybrzmiało. Nie możemy tego tolerować – pedofilii i tego typu zachowań w ani najmniejszym milimetrze. I nie będziemy 

– zapewnił szef rządu.

Morawiecki podczas spotkania z mieszkańcami Ozorkowa zachęcał do głosowania na kandydatów PiS w nadchodzących eurowyborach, bo – jak mówił – Polska potrzebuje w Brukseli dobrych reprezentantów. Zwracał uwagę, że Polska jest w przededniu bardzo ważnych wyborów, które będą decydowały o następnych.

Przed nami trójskok – wybory do Parlamentu Europejskiego, krajowe i prezydenckie. Wierzę, że zwyciężymy i będziemy kontynuować naszą zmianę, dobrą zmianę (…) Te wybory i te za pół roku będą fundamentalne dla Polski, dlatego proszę o oddanie głosu. Przed nami bardzo ważne rozdroże, czy Polska pójdzie w kierunku solidarnym, Polski sprawiedliwej, czy Polski, która jest podzielona, która ma mniej serca dla słabszych ludzi 

- tłumaczył.

Premier wskazał, że "chcemy ojczyzny, która jest silna dla silnych i wyrozumiała dla słabszych, tych którzy bardziej potrzebują".

Szef rządu zaznaczył, że Polska w Europie musi zachować swoją tożsamość i dlatego PiS chce budować silną Polskę na naszej, chrześcijańskiej tradycji i wierze, ale przede wszystkim – jak dodał - chce budować nowoczesną Polskę.

Tak, jak inni szanują swoją tożsamość, my też szanujemy Polskę. Polska jest jedna i Polska będzie wielka. Czy emeryt z Ozorkowa ma inne potrzeby niż emeryt z Warszawy, czy Krakowa? Nie, bo Polska jest jedna. Czy maturzysta z Ozorkowa mniej "wkuwał" niż jego kolega z Poznania, czy Wrocławia? Nie, tak samo. I tak samo, dzieci i rodziny mają takie same potrzeby. Dla nas nie ma Polski "A" i Polski "B". Chcemy żeby cała Polska miała równe szanse i po to potrzebujemy najlepszej reprezentacji w europarlamencie 

- mówił.

Morawiecki przyznał, że w niedzielną trasę po kraju chciał wyruszyć z geograficznego środka Polski, który znajduje się w pobliżu Ozorkowa. Ogłosił, że ta podróż ma doprowadzić do "Ziemi Obiecanej".

Tak jak w tamtej "Ziemi Obiecanej" (Władysława Reymonta) były różne problemy, patologie. Tak, jak dzisiaj walczymy z mafiami VAT-owskimi, tam wtedy też były takie mafie wyłudzaczy, kto czytał, to pamięta. Ale brakowało silnej władzy państwowej, która działałaby dla dobra ludzi. Dziś chcemy tamtą tytułową obietnicę sprzed ponad 100 lat wykonać. To nie będzie z dnia na dzień, do tego potrzebujemy 5, 10, 15 lat. Ale już za kilka, kilkanaście lat jest szansa, że także tu w Ozorkowie będzie się zarabiało na poziomie europejskim. To jest cel naszej polityki gospodarczej 

- przekonywał premier.

Na zakończenie przemówienia zapewnił, że podstawą programu PiS jest wiarygodność oraz podkreślił, że ta partia dotrzyma słowa.

W okręgu łódzkim liderami PiS na listach tego ugrupowania są b. minister Witold Waszczykowski ("jedynka") i rzeczniczka rządu Joanna Kopińska (nr 2), którzy w niedzielę towarzyszyli premierowi Morawieckiemu w objeździe po regionie. Po spotkaniu w Ozorkowie szef rządu pojechał PiS-busem do Sieradza. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Prawdziwy horror holenderskiej rodziny. Były członek sekty Moona więził ich przez 9 lat!

/ pasja1000

  

Holenderski sąd przedłużył o dwa tygodnie areszt mężczyźnie, który przez 9 lat przetrzymywał w zamknięciu na farmie w Holandii siedem osób. Jak podaje holenderska prasa, zatrzymany to 58-letni Austriak Josef B., prawdopodobnie były członek sekty Moona. Sześcioro rodzeństwa w wieku od 18 do 25 lat oraz ich schorowany ojciec, mieszkało w całkowitej izolacji. Młodzi ludzie zostali odnalezieni zamknięci w ukrytym pokoju w domu na farmie. Ojciec rodzeństwa najprawdopodobniej przeszedł udar.

Josef B. podejrzany jest o bezprawne pozbawienie wolności oraz szkodzenie zdrowiu swych ofiar. Agencja dpa poinformowała, że aresztowany także został 67-letni ojciec przetrzymywanej rodziny.

Według telewizji RTV Drenthe Josef B., z wykształcenia cieśla, mieszkał samotnie w Austrii do 2010 roku. Potem przeprowadził się do Holandii i osiadł w wiosce Ruinerwold, gdzie wydzierżawił farmę. To tam przez 9 lat przetrzymywał siedem osób - sześcioro rodzeństwa i ich schorowanego ojca.

Holenderska prasa podała, że Josef B. prawdopodobnie był członkiem tzw. Kościoła Zjednoczeniowego, powstałego w Korei Południowej, znanego też jako sekta Moona. Informacje te potwierdził w austriackiej gazecie "Kronen Zeitung" jego brat Franz B., który przyznał, że Josef B. należał do sekty, nie wymienił jednak jej nazwy.

Wiele wskazuje na to, że Josef B. i przetrzymywana przez niego rodzina znali się od pewnego czasu. Niektóre źródła twierdzą, że byli sąsiadami w pobliskim Hasselt i że najstarszy syn w rodzinie w przeszłości był pracownikiem Josefa B.

Holenderska agencja ANP przytacza słowa Wima Koetsiera, rzecznika Federacji Uniwersalnego Pokoju (UPF), który powiedział, że ojciec przetrzymywanej rodziny w latach 80. był członkiem sekty Moona, a następnie założył własną "grupę" z kimś innym.

Policja otrzymała informację w sprawie sytuacji na farmie w miniony weekend. Według lokalnych mediów jeden z synów z przetrzymywanej rodziny uciekł i poprosił o pomoc w pobliskiej kawiarni. Jej pracownik powiedział RTV Drenthe, że zaniedbany, zdezorientowany 25-latek przyszedł do kawiarni i powiedział, że nie był na zewnątrz od dziewięciu lat.

Widać było, że nie miał pojęcia, gdzie jest, ani co robić

- opowiadał szef lokalu Chris Westerbeek. 

Powiedział, że uciekł i pilnie potrzebuje pomocy.

Następnie wyszło na jaw, że sześcioro rodzeństwa w wieku od 18 do 25 lat oraz ich schorowany ojciec, mieszkało w całkowitej izolacji. Młodzi ludzie zostali odnalezieni zamknięci w ukrytym pokoju w domu na farmie. Ojciec rodzeństwa najprawdopodobniej przeszedł udar.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl