Śmierć Józefa Piłsudskiego

Pośmiertne zdjęcie Piłsudskiego

  

12 maja 1935 r. w Belwederze o godz. 20.45 zmarł marszałek Józef Piłsudski. W czasie uroczystości pogrzebowych na Wawelu prezydent Ignacy Mościcki powiedział m.in. Cieniom królewskim przybył towarzysz wiecznego snu. Skroń jego nie okala korona, a dłoń nie dzierży berła. A królem był serc i władcą doli naszej".

Pod koniec 1934 r. stan zdrowia Piłsudskiego był już bardzo zły. Coraz częściej gorączkował, bardzo źle sypiał, pojawiła się również opuchlizna nóg. Od stycznia 1935 r. występowały silne ataki bólów. Adiutant marszałka Mieczysław Lepecki wspominał:

Później zaczęły zjawiać się wymioty. Wszystkie te objawy Marszałek przypisywał niedyspozycjom przewodu pokarmowego i począł stosować dietę. A więc najpierw zrezygnował z potraw ciężkostrawnych, potem zaczął ograniczać porcje, aż wreszcie rozpoczął głodówkę leczniczą.

pisał w swoim pamiętniku mjr Mieczysław Lepecki, adiutant Piłsudskiego.

Pomimo nalegań opiekującego się nim dr. Marcina Woyczyńskiego, aby przerwał głodówkę, Piłsudski nadal ją prowadził.

Metoda ta odnosiła początkowo pewne sukcesy. Mdłości pokazywały się rzadko, bóle również. Wciąż tylko rosło osłabienie. Marszałek począł stopniowo redukować wszelkie wysiłki fizyczne. Ograniczył, a potem zupełnie zniósł spacery po swoim gabinecie, coraz rzadziej zaglądał do mego pokoju, pasjanse nawet wolał, aby mu układać, nie chcąc męczyć się samemu.

– relacjonował Lepecki.

21 kwietnia Piłsudski, po długich namowach, zgodził się na przybycie z Wiednia prof. Karla Wenckebacha, znanego specjalisty od chorób nowotworowych. Diagnoza była zła – nowotwór złośliwy wątroby nie nadający się do operowania. Informację tę przekazano gen. Składkowskiemu, który o wyniku badań poinformował prezydenta i premiera.

W następnych dniach marszałek Piłsudski spisał swoją ostatnią wolę:

Nie wiem czy nie zechcą mnie pochować na Wawelu. Niech! Niech tylko moje serce wtedy zamknięte schowają w Wilnie gdzie leżą moi żołnierze co w kwietniu 1919 roku mnie jako wodzowi Wilno jako prezent pod nogi rzucili. Na kamieniu czy nagrobku wyryć motto wybrane przeze mnie dla życia „Gdy mogąc wybrać, wybrał zamiast domu/ Gniazdo na skałach orła, niech umie/ Spać, gdy źrenice czerwone od gromu/ I słychać jęk szatanów w sosen zadumie/ Tak żyłem". A zaklinam wszystkich co mnie kochali sprowadzić zwłoki mojej matki z Sugint Wiłkomirskiego powiatu do Wilna i pochować matkę największego rycerza Polski nade mną. Niech dumne serce u stóp dumnej matki spoczywa. Matkę pochować z wojskowymi honorami ciało na lawecie i niech wszystkie armaty zagrzmią salwą pożegnalną i powitalną tak by szyby w Wilnie się trzęsły. Matka mnie do tej roli jaka mnie wypadła chowała. Na kamieniu czy nagrobku Mamy wyryć wiersz z „Wacława" Słowackiego zaczynający się od słów „Dumni nieszczęściem nie mogą". Przed śmiercią Mama mi kazała to po kilka razy dla niej czytać.

4 maja marszałek został przewieziony do Belwederu. Tydzień później nastąpił krwotok z ust. Ostatnie chwile życia Piłsudskiego 12 maja tak opisywał w swoim diariuszu adiutant marszałka w Belwederze rotmistrz Aleksander Hrynkiewicz:

Ksiądz zaczyna modlitwy, podają oleje święte, którymi namaszczono rytuałem przewidziane miejsca, na głowie Komendanta. Otoczenie klęczy i modli się. Rodzina wpatrzona w oblicze Komendanta z niemym bólem, niezupełnie jeszcze świadoma tragedii nadchodzącej chwili. Zbliża się kres życia Komendanta, to widzi się i czuje bez słów i wyjaśnień. (...) Komendant szklistym i nieruchomym wzrokiem patrzy w przestrzeń jakby czynił przegląd obrazu swego bohaterskiego i tragicznego życia. Jakieś myśli, jakąś wolę objaśnia słabym ruchem rąk, które za życia i w czasie choroby były zawsze tak czynne i ruchliwe. (...) Minuty ciągną się jedna za drugą długie jak minione dziesiątki lat brzemienne historią. Odwracam głowę, na tarczy zegara 8.45, koniec epoki związanej z życiem Wielkiego Człowieka.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: dzieje.pl
Tagi

Wczytuję komentarze...

Poseł Długi nie wystartuje w wyborach do Sejmu

Grzegorz Długi / By Poloroko - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=65206730

  

Wiceszef klubu Kukiz'15 Grzegorz Długi poinformował dziś, że nie wystartuje w najbliższych wyborach do Sejmu. Zapewnił jednocześnie, że nie rozstaje się z ruchem Kukiz'15 i będzie go nadal wspierał.

Długi podkreślił, że "nie zrezygnował z udziału w wyborach", a raczej "nie zgłosił chęci kandydowania do Sejmu". Zastrzegł, że decyzji tej nie podjął w ostatnich dniach. "Już od roku było wiadomo, że nie będę się starł o reelekcję" - mówił.

W jego ocenie, w obecnej kadencji Sejmu, ugrupowanie Kukiz'15 nie miało realnego wpływu na politykę. Uznał, że w tym układzie, realizacja jego mandatu poselskiego była "nieefektywna". Przypomniał, że obecnie jest posłem społecznym i pracuje.

"Nie jestem +przyspawany+ do Sejmu. Często politykami zostają ludzie, bo nie potrafią robić nic innego. Ja jestem adwokatem i zamierzam nim być"

– podkreślił poseł.

Długi zapewnił jednocześnie, że nie odchodzi z ruchu Kukiz'15 i będzie go nadal wspierał. Wyraził nadzieję, że jego przedstawiciele jego ugrupowania wejdą do Sejmu i będą mogli pełnić rolę "języczka u wagi" w polityce.

Długi został wybrany na posła w 2015 r. Startował w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2019. Nie uzyskał mandatu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl