W 2011 roku Robert Węgrzyn stracił legitymację partyjną Platformy, po tym jak w TVN24 pokazano ówczesnego posła, który odpowiadając na pytanie dotyczące legalizacji związków homoseksualnych, powiedział: „Z gejami to dajmy sobie spokój, ale z lesbijkami, to chętnie bym popatrzył”.

Z kolei lewicowy kandydat Andrzej Szejna pozwolił sobie na karkołomny komentarz, dotyczący adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Polityk zastanawiał się czy fakt wychowywania dziecka w parach jednopłciowych może mieć wpływ na przyszłą orientację wychowanka. W tym celu przytoczył swoją rzekomą rozmowę z młodą dziewczyną.

"Rozmawiałem właśnie w jednej z restauracji w Kielcach z młodą dziewczyną, która była przeciwniczką, absolutną adopcji przez pary homoseksualne i ja mówię do niej – dlaczego? A ona mówi - bo to się będzie rozprzestrzeniać"

- relacjonował Szejna.

"No ale są w domach dziecka, dzieci nieszczęśliwe, może tego… tak specjalnie, chciałem poznać opinię społeczną"

- kontynuował. 

"- Ale to się będzie rozprzestrzeniać [powiedziała indagowana dziewczyna – red] – Ale dlaczego pytał kandydat Koalicji Europejskiej z ramienia SLD – Ano dlatego, że dwóch homoseksualistów, jak adoptuje chłopca, zrobi z niego homoseksualistę"

- perorował dalej kandydat KE.

Puenta Szejny:

"A jakby np. była taka ustawa, że dwóch homoseksualistów może adoptować tylko dziewczynkę? To zrobią z niej homoseksualistę. Albo dwie kobiety adoptują chłopczyka, to zrobią z niego lesbijkę?"