W minioną sobotę w Hajnówce doszło do potrącenia 70-letniej rowerzystki. Za kierownicą biorącego udział w zdarzeniu auta siedział Włodzimierz Cimoszewicz, kandydat Koalicji Europejskiej do europarlamentu, były premier. W wydanym jeszcze tego samego dnia oświadczeniu, Cimoszewicz przyznał, że jest mu "bardzo przykro z powodu tego niefortunnego wydarzenia w dnu jej urodzin".

"Pewnym usprawiedliwieniem był fakt jazdy pod słońce. Nie wykluczam również, ze bolesna dla mnie informacja sprzed dwóch dni o wykryciu u mnie choroby nowotworowej mogła mieć wpływ na moje samopoczucie" - napisał były premier.

Tymczasem na jaw wychodziły kolejne ustalenia dotyczące zdarzenia, m.in. to, że auto Cimoszewicza nie miało aktualnych badań technicznych. 

Środowy "Super Express" poinformował, że Cimoszewicz mógł zbiec z miejsca wypadku. Taki zarzut - według "SE" - zamierza postawić byłemu premierowi prokuratura. Europoseł Ryszard Czarnecki zaapelował w środę do Cimoszewicza, by ten odniósł się do informacji podanych przez dziennik. 

Dziś w programie "Minęła 20" na antenie TVP Info Michał Rachoń przedstawił kolejne ustalenia mające związek ze sprawą sobotniego wypadku.

"Z medialnych publikacji wynika, że to nie pan premier Cimoszewicz, a jego znajomy odwiózł do szpitala poszkodowaną, że to on zabrał z miejsca zdarzenia rower. Na miejscu miał mówić o rzekomym zasłabnięciu. Kim jest ta uczynna postać pomagająca w kłopotach byłemu premierowi?"

- mówił w czwartek na antenie TVP Info Michał Rachoń.

"Według naszych, potwierdzonych w niezależnych od siebie źródłach informacji, to Stanisław Antoni Szostak. Były pracownik Biura Ochrony Rządu, który przyszedł do słuzby jeszcze w czasach, gdy ta struktura podlegała komunistycznej Służbie Bezpieczeństwa, a w czasach III RP - funkcjonariusz BOR pracujący z najważniejszymi politykami lewicy"

- poinformował w TVP Info Rachoń.

Jak podano w TVP Info, Szostak odszedł ze służby wraz z końcem rządów SLD, a obecnie ma zasiadać w Komisji Rewizyjnej Związku Funkcjonariuszy BOR

Michał Rachoń próbował skontakować się ze Stanisławem Antonim Szostakiem. - Lecę samolotem, nie mogę rozmawiać - powiedział po odebraniu połączenia rozmówca i rozłączył się.