Jak poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krośnie prok. Beata Piotrowicz, zebrane dotychczas dowody pozwoliły przedstawić matce dziewczynki zarzut popełnienia przestępstwa "polegający na tym, że w okresie od 4 maja do 14 maja 2018 r. w Krośnie, działając w zamiarze bezpośrednim, dokonała zabójstwa małoletniej A.W. w nieustalony sposób".

Prokurator Piotrowicz dodała, że podejrzana w czasie przesłuchania nie przyznała się do zarzuconego jej czynu i złożyła wyjaśnienia. Z uwagi na dobro śledztwa prokuratura nie ujawnia ich szczegółów.

Przeprowadzona niedługo po znalezieniu ciała dziewczynki sekcja zwłok nie ustaliła przyczyny jej śmierci. Potwierdziła jedynie, że dziecko nie żyło już od kilkunastu dni. Prokuratura zleciła kolejne badania m.in. badania histopatologiczne i toksykologiczne.

Prok. Piotrowicz zaznaczyła, że do chwili obecnej prokuratura nie otrzymała ostatecznej opinii dotyczącej przyczyny i mechanizmu śmierci dziewczynki.

"Po otrzymaniu tej opinii zapewne zajdzie konieczność uzupełnienia przedstawionego podejrzanej zarzutu"

– podkreśliła prokurator.

Podejrzana z uwagi na stan zdrowia nadal przebywa w szpitalu psychiatrycznym.

Powołani przez prokuraturę biegli psychiatrzy przeprowadzili już jednorazowe badanie podejrzanej dotyczące oceny stopnia jej poczytalności w chwili czynu. Obecnie prokuratura czeka na ich opinię, po otrzymaniu której podejmie dalsze czynności.

Prokurator dodała, że nie można wykluczyć, że będzie konieczne przeprowadzenie obserwacji psychiatrycznej w warunkach szpitalnych.

Zwłoki 13-miesięcznej dziewczynki policja znalazła w jednym z mieszkań w Krośnie, wynajmowanym przez matkę dziecka - Natalię W., mieszkankę powiatu brzozowskiego. Dziecko leżało w łóżeczku. W pokoju przebywała też matka dziecka. Kobieta była przytomna, ale nie można było z nią nawiązać kontaktu; decyzją lekarza została przewieziona do szpitala psychiatrycznego.

Policja weszła do mieszkania z nakazem prokuratorskim, ponieważ wytypowała to miejsce, gdzie może się znajdować kobieta i jej dziecko. Prowadzone były bowiem czynności w związku ze zgłoszeniem przez ojca dziewczynki tzw. uprowadzenia rodzicielskiego.

Małżeństwo od pewnego czasu nie mieszkało ze sobą, ale ojciec utrzymywał kontakt z córeczką. Na początku maja ubiegłego roku zgłosił policji, że kontakt z matką się urwał i nie wie, gdzie kobieta się znajduje. Zgłosił wówczas tzw. uprowadzenie rodzicielskie.