Wszystkie działania policji, jakie były podejmowane w tej sprawie, były działaniami wskutek zgłoszenia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa

- powiedział w TVN24 Brudziński.

Zdaniem ministra "bardzo wiele nieprecyzyjnych informacji - mówiąc najoględniej - w tej sprawie padało".

Policja, podejmując te działania, nie miała żadnej wiedzy, że sprawa będzie dotyczyła osoby rozpoznawalnej w przestrzeni publicznej, że dotyczy to aktywistki zaangażowanej tutaj w Warszawie w różnego rodzaju akcje antyrządowe. Były to działania podjęte wskutek zgłoszenia. A sprawa rozpoczęła się w Święta Wielkiej Nocy

 - powiedział.

Szef MSWiA przekazał, że "policja, podejmując działania, próby identyfikacji, kto dopuścił się tego aktu profanacji - wszystko na to wskazuje - nie miała pojęcia, że dotyczy to pani Podleśnej".

Zaznaczył, że "policja działała zgodnie z prawem".

I jeżeli miałbym mieć pretensje do policji, to miałbym je wtedy, gdyby odstąpiła od tych działań, w momencie, gdyby okazało się, że jest to akurat pani Podleśna. Wszyscy obywatele w Polsce są równi wobec prawa

 - podkreślił.

Minister tłumaczył, że na żadnym etapie nie chodziło o naruszenie wolności do kreacji artystycznej.

Nie chodziło o to, że policja wkracza dlatego, że w tym wypadku pani Podleśna, dotknięta artystyczną wizją, postanowiła namalować tęczę wokół wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej. Działania, które były podejmowane m.in. - wszystko na to wskazuje - przez panią Podleśną oraz dwie towarzyszące jej osoby, polegały na tym, że ten wizerunek był naklejany m.in. na przenośne toalety, na śmietniki, rozsypywane wokół kościoła. I tego dotyczy sprawa, a nie kreacji artystycznej pani Podleśnej

 - tłumaczył Brudziński.

Zawsze, jako minister spraw wewnętrznych i administracji biorę odpowiedzialność, również odpowiedzialność polityczną za działania, które są podejmowane przez podległe mi służby

 - zapewnił.