Włodzimierz Cimoszewicz brał udział wczoraj w spotkaniu przedwyborczym wraz z Andrzejem Rozenkiem i Władysławem Teofilem Bartoszewskim. Spotkanie odbyło się z inicjatywy Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych RP.

Cimoszewicz zabrał głos ws. tzw. ustawy dezubekizacyjnej.

Wracając do tej ustawy, chciałbym powiedzieć, że to nie była niestety pierwsza ustawa, która wprowadzała odpowiedzialność zbiorową po 1989 roku. Były też wcześniejsze, których skutki odczuwa m.in. moja rodzina. Mój ojciec walczył pięć lat na froncie II wojny światowej, a został pozbawiony uprawnień kombatanckich. Więc takie rzeczy się zdarzają

- powiedział.

Jak walczył ojciec Cimoszewicza, przypomniał na Twitterze warszawski radny PiS Sebastian Kaleta:

Przypomnijmy, że obowiązująca tzw. ustawa dezubekizacyjna obniżyła od 1 października 2017 r. emerytury i renty za okres „służby na rzecz totalitarnego państwa” od 22 lipca 1944 r. do 31 lipca 1990 r. (w połowie 1990 r. powstał UOP). Emerytury byłych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL nie mogą być wyższe od średniego świadczenia wypłacanego przez ZUS: emerytura - 2,1 tys. zł (brutto), renta - 1,5 tys., renta rodzinna - 1,7 tys. zł.