W miniony piątek na Uniwersytecie Warszawskim wykład wygłosił sam Donald Tusk. Przed nim wystąpił Leszek Jażdżewski i zaprezentował prawdziwy seans nienawiści. Publicysta mówił m.in., że "Kościół katolicki w Polsce, obciążony niewyjaśnionymi skandalami pedofilskimi, opętany walką o pieniądze i o wpływy, stracił moralny mandat do tego, aby sprawować funkcję sumienia narodu".

Jażdżewski wyraził również pogląd, że "dziś agendę tematów dnia układają nam czarnoksiężnicy, którzy liczą, że przy pomocy zaklęć i manipulacji złymi emocjami będą wstanie zdobyć władzę nad duszami Polaków".

W sprawie przemówienia Jażdżewskiego zgłoszone zostanie zawiadomienie do prokuratury. Złoży je poseł PiS Jan Mosiński.

"Show" redaktora naczelnego "Liberte" było też głównym tematem dzisiejszego programu "W Punkt" na antenie Telewizji Republika. Gościem Ryszarda Gromadzkiego był prezydencki doradca.

"Myślę, że gdybyśmy tak precyzyjnie przeanalizowali to, co powiedział Jażdżewski, mówiąc o świniach nurzających się w błocie, to nie miał na myśli Kościoła, tylko tych których uznał za manipulatorów po tej stronie sceny politycznie, ale niezależnie kogo by uznał, to zrobił coś, od czego mieliśmy odejść po tragicznej śmierci prezydenta Kaczyńskiego"

- powiedział profesor Andrzej Zybertowicz.

"Ta metafora porównująca przeciwnika politycznego do świni to jest jakby pokazanie, że dzisiejsza opozycja, krytycy dzisiejszej władzy nie wyciągnęli żadnych wniosków z tej debaty, która była toczona po tej śmierci prezydenta Adamowicza"

- dodał.

Padły także słowa o "zachowaniach stadnych".

"Prawdopodobnie większość osób na sali to nie byli profesorowie, ale widać tam było szereg znanych profesorów, ale oni także ulegają takim zachowaniom stadnym. Reakcje na słowa Jażdżewskiego, jak i na słowa Tuska, to były reakcje stadne, reakcje tłumu, który potrzebuje podbudować się w swojej niepewności, potrzebuje mentora, potrzebuje wskazówki nawet jeśli ten przekaz jest niespójny, absurdalny"

- stwierdził doradca prezydenta RP.

Profesor Zybertowicz postanowił przypomnieć widzom Telewizji Republika, to co działo się w poprzednich kampaniach wyborczych, a co może zostać wykorzystane także w przypadku ewentualnego powrotu Donalda Tuska do polskiej polityki.

"Chciałbym, żebyśmy zrozumieli co się właściwie wydarzyło. Jaką sztuczkę manipulacyjna w stosunku do Polaków, do swoich potencjalnych wyborców zastosował kilka lat Tusk?"

- zapytał, przypominając takie hasła wyborcze, jak: "Nie róbmy polityki. Budujmy mosty'', "Nie róbmy polityki. Budujmy szkoły''.

 "Mamy tutaj do czynienia z co najmniej potrójną manipulacją. Pierwsza, to człowiek, który większość życia spędził jako pełnoprawny polityk, który pełni urząd, urząd najważniejszy w państwie, który codziennie uprawia politykę, mówi do wyborców - nie róbmy polityki. Po drugie mówi to szef PO, która gdy była zakładana twierdziła, że zainicjuje nowy lepszy sposób obywatelskości, zaangażowania w politykę"

- zauważył gość Telewizji Republika.

"Wystarczy trzy minuty refleksji nad przekazem z tych billboardów i widać, że to jest manipulacja, że to jest przekaz dla ludzi, którzy nie prowadzą elementarnej refleksji, że w tym przekazie widać, że jest on skierowany do wyborców, którzy są idiotami. To jest posunięcie manipulacyjne, założenie, że ludzie nie poświęcą trzech minut na rzeczową refleksję i tej manipulacji nie zrozumieją"

– stwierdził profesor Zybertowicz.

Doradca prezydenta RP Andrzeja Dudy użył mocnych słów - uważa, że Donald Tusk uważa wielu ludzi za... idiotów.

"Donald Tusk uważa za idiotów nie tylko tych, którzy są jego przeciwnikami politycznymi, czyli ludzi obecnej władzy i jego elektorat, tak samo jak to pokazał w swojej metaforze świni Jażdżewski. Jestem przekonany, że on uważa za idiotów nawet tych, którzy klaskali mu na sali. Jest przekonany, że wy nie rozumiecie na czym polega polityka, nie potraficie sobie z nią dacie rady, dlatego patrzycie na mnie jak na rycerza na białego koniu. Nawet ci najmądrzejsi co tam byli na sali, co wykładają politologię nie rozumieją na czym polega prawdziwa polityka, gdzie się robi prawdziwą politykę"

- zakończył.