W telewizyjnym wystąpieniu do narodu, dzień po pożarze, Macron ogłosił, że średniowieczna katedra zostanie odbudowana „piękniej niż kiedykolwiek”, w terminie do 2024 roku – kiedy Paryż będzie gospodarzem Igrzysk Olimpijskich. Prezydent dokonał również niekonwencjonalnego wyboru: mianował emerytowanego gen. Jeana-Louisa Georgelina na swojego specjalnego przedstawiciela ds. odbudowy Notre Dame. Z kolei francuska rada ministrów ogłosiła w zeszłym tygodniu wyjątkowy projekt ustawy, która upoważnia nowy organ publiczny nadzorujący odbudowę do wprowadzenia „zwolnień lub dostosowań” do przepisów o ochronie dziedzictwa w celu przyspieszenia procesu odbudowy.

Sygnatariusze listu napisali m.in.

Wiemy, że kalendarz polityczny wymaga szybkiego działania (w sprawie katedry przyp. MŁ), wiemy, jak bardzo okaleczona Notre Dame obciąża wizerunek Francji. Niemniej jednak to, co wydarzy się w Notre Dame w nadchodzących latach, dotyczy nas wszystkich.

Eksperci proszą też, by prezydent „dał czas na ocenę uszkodzeń”, jest bowiem nadal „zbyt wcześnie”, aby stwierdzić, jakie zastosować rozwiązania do naprawy kamiennych murów katedry. „Wszystko będzie zależało od technicznych ograniczeń i stanu budynku”, a rekonstrukcja wymaga „skrupulatnego, przemyślanego podejścia” konserwatorów zabytków, również podejścia etycznego. Co ciekawe, podkreślono też, że swego czasu powieść Victora Hugo „Notre-Dame de Paris”, zainspirowała Francję nie tylko do przywrócenia świetności niszczejącej świątyni, ale także do wprowadzenia przepisów chroniących zabytki. W liście wyrażono ubolewanie, iż publiczne finansowanie dziedzictwa kulturowego przez kolejne rządy francuskie było „skandalicznie niewystarczające”.

Alexandre Gady, profesor Sorbony i prezes organizacji non-profit Sites & Monuments powiedział też, że Macron popełnił „poważny błąd”, ogłaszając docelowy termin odbudowy. „Data końcowa powoduje, że sprawy niepotrzebnie nabiorą tempa… A ile czasu będzie potrzeba do odbudowy, to tak naprawdę zależy od samej Notre-Dame. Ona decyduje”.