Pomimo wielu stresów uczniowie się doczekali! Egzaminy maturalne ruszyły i potrwają do 25 maja

/ weisanjang

  

Ponad 269,4 tys. tegorocznych absolwentów liceów ogólnokształcących i techników przystąpi o godzinie 9.00 do obowiązkowego pisemnego egzaminu z języka polskiego na poziomie podstawowym. Sesja maturalnych egzaminów pisemnych potrwa od 6 do 23 maja. Terminy egzaminów z poszczególnych przedmiotów wyznaczyła Centralna Komisja Egzaminacyjna. Egzaminy ustne potrwają od 6 do 25 maja. Ich terminy każda szkoła ustala we własnym zakresie.

Chęć przystąpienia do matury – tak jak w latach ubiegłych – zadeklarowali też abiturienci z wcześniejszych roczników. Wśród nich będą maturzyści, którzy przystąpią do egzaminów pierwszy raz, i abiturienci z lat poprzednich, chcący poprawić swój wynik. Dlatego wszystkich przystępujących do egzaminu z polskiego na poziomie podstawowym będzie ponad 274 tys.

Na egzaminie pisemnym maturzyści zdają obowiązkowo język polski, matematykę, język obcy na poziomie podstawowym (chętni mogą je zdawać także na poziomie rozszerzonym). Muszą też obowiązkowo przystąpić do jednego egzaminu pisemnego z przedmiotu do wyboru na poziomie rozszerzonym. Chętni mogą przystąpić jeszcze do maksymalnie pięciu egzaminów z przedmiotów do wyboru.

Wszyscy maturzyści muszą też przystąpić do dwóch obowiązkowych egzaminów ustnych – z języka polskiego i języka obcego nowożytnego. Maturzyści ze szkół dla mniejszości narodowych mają obowiązkowe także egzaminy pisemne i ustne z języka narodowego.

Egzaminy pisemne będą przeprowadzane rano (początek o godz. 9.00) i po południu (początek o godz. 14.00). Po południu będą głównie egzaminy z przedmiotów rzadziej wybieranych przez maturzystów i z języków obcych na poziomie rozszerzonym.

Sesja maturalna rozpocznie się 6 maja rano od egzaminu pisemnego z języka polskiego na poziomie podstawowym. Tego samego dnia po południu przeprowadzony będzie egzamin z polskiego na poziomie rozszerzonym.

7 maja rano przeprowadzony zostanie egzamin z matematyki na poziomie podstawowym, a po południu – z łaciny i kultury antycznej.

Na 8 maja zaplanowano egzamin z języka angielskiego (rano na poziomie podstawowym, po południu na poziomie rozszerzonym). W przypadku egzaminów z innych języków obcych dwa poziomy także będą przeprowadzane jednego dnia. Egzamin z niemieckiego będzie 14 maja, z rosyjskiego – 16 maja, z francuskiego – 17 maja, z hiszpańskiego – 21 maja, z włoskiego – 22 maja, z języków mniejszości narodowych (białoruskiego, litewskiego i ukraińskiego) – 23 maja, a z języków regionalnych: z łemkowskiego – 22 maja i z kaszubskiego – 23 maja.

9 maja rano uczniowie przystąpią do egzaminu z matematyki na poziomie rozszerzonym, po południu – z filozofii; 10 maja: rano – z biologii, po południu – z wiedzy o społeczeństwie; 13 maja: rano – chemii, po południu – z informatyki; 15 maja: rano – z geografii, po południu – z historii sztuki; 20 maja: rano – z fizyki i astronomii, po południu – z historii, 23 maja – po południu – z historii muzyki oraz wiedzy o tańcu (egzamin z wiedzy o tańcu zdają tylko maturzyści z wcześniejszych roczników, zdający maturę według starych zasad).

Termin egzaminów pisemnych z poszczególnych przedmiotów zdawanych w językach obcych przez abiturientów klas dwujęzycznych wyznaczono na 23 maja.

Szczegółowy kalendarz ustnych egzaminów maturalnych ustalają szkolne komisje egzaminacyjne. Centralna Komisja Egzaminacyjna zdecydowała tylko, że od 9 do 22 maja przeprowadzone mają być egzaminy z języka polskiego i języków mniejszości narodowych oraz z łemkowskiego i z kaszubskiego. Od 6 do 25 maja mają być przeprowadzone egzaminy z języków obcych nowożytnych.

Dodatkowe terminy pisemnych i ustnych egzaminów maturalnych wyznaczono od 3 do 19 czerwca.

Wyniki matur zostaną ogłoszone 4 lipca.

Maturalne egzaminy poprawkowe pisemne przeprowadzone będą 20 sierpnia, a ustne 20-21 sierpnia. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Równo sto dni protestów w Hongkongu

zdjęcie ilustracyjne / Studio Incendo CC BY 2.0

  

Fala prodemokratycznych protestów w Hongkongu nie ustaje, nawet po obietnicy wycofania projektu umożliwienia ekstradycji do Chin kontynentalnych, który ją wywołał. Dziś mija 100 dni od pierwszej masowej demonstracji z udziałem setek tysięcy osób.

Od manifestacji z 9 czerwca protesty trwają niemal bez przerwy i przybierają różne formy: od strajków i głodówek, przez żywe łańcuchy i wielkie pokojowe marsze, po blokady ulic, akty wandalizmu i starcia z policją. W toku protestów ich uczestnicy włamali się m.in. do siedziby lokalnego parlamentu i praktycznie zablokowali na dwa popołudnia hongkońskie lotnisko.

W starciach obrażenia odniosły setki, a według niektórych szacunków nawet ponad 2 tys. osób, w tym co najmniej 200 policjantów. Zatrzymano ponad 1 100 osób, a część z nich usłyszała zarzuty „udziału w zamieszkach”, za co grozi 10 lat więzienia. Swoje własne manifestacje sprzeciwu wobec władz urządzali uczniowie szkół średnich, studenci, lekarze i pielęgniarki, prawnicy i pracownicy administracji publicznej, a w strajku generalnym 5 sierpnia uczestniczyło według lokalnych mediów około pół miliona osób.

Protestującym udało się zmusić władze do obietnicy wycofania kontrowersyjnego projektu nowelizacji prawa ekstradycyjnego. Niespełnione pozostają jednak cztery pozostałe postulaty: powołania niezależnej komisji śledczej do zbadania działań rządu i policji, uwolnienia wszystkich zatrzymanych demonstrantów, nienazywania protestów „zamieszkami” i powszechnych, demokratycznych wyborów.

Hongkońskie władze ostrzegały, że protesty odbijają się na gospodarce regionu i mogą zepchnąć go w recesję. Szefowa lokalnej administracji Carrie Lam oceniła na jednej z konferencji prasowych, że demonstracje i trwająca wojna handlowa między Chinami a USA wpływają na gospodarkę Hongkongu bardziej niż epidemia SARS w 2003 roku.

Postulaty niezależnego śledztwa, uwolnienia zatrzymanych i nienazywania protestów „zamieszkami” pojawiły się po okupacji okolic parlamentu z 12 czerwca. Policja użyła wtedy gazu łzawiącego, gumowych kul i pałek przeciwko demonstrantom, rzucającym plastykowe butelki i atakującym parasolami. Rannych zostało co najmniej 81 osób.

Z biegiem czasu mnożyły się przypadki kontrowersyjnych interwencji policji, a wśród demonstrantów narastały opinie, że jedynym prawdziwym wyjściem z kryzysu byłyby demokratyczne wybory. Wiele osób sądzi, że szefowa lokalnej administracji, wybierana przez propekiński komitet elektorów, jest tylko namiestnikiem rządu centralnego i nie liczy się ze zdaniem Hongkończyków.

Wskazówek co do faktycznej roli Pekinu dostarczyły wypowiedzi Lam ze spotkania z przedsiębiorcami, do nagrania których dotarła agencja Reutera. Szefowa władz Hongkongu powiedziała, że „gdyby miała wybór, to po pierwsze podałaby się do dymisji”. Dodała również, że „pole manewru szefa administracji jest bardzo ograniczone”, ponieważ sprawa urosła do „rangi krajowej”.

Lam twierdziła później, że nigdy nie proponowała rządowi centralnemu swojej dymisji, a decyzja o pozostaniu na stanowisku jest jej własnym, choć trudnym wyborem. Zapewniała również, że Pekin „rozumie, szanuje i popiera” jej decyzje, w tym tę o wycofaniu projektu.

W ostatnich tygodniach władze konsekwentnie odmawiają zgody na kolejny duży, pokojowy marsz protestu, planowany przez Obywatelski Front Praw Człowieka (CHRF). Na ulice regularnie wychodzą jednak radykalni demonstranci, którzy coraz częściej sięgają po brutalne i destrukcyjne metody działania. Rzucają koktajle Mołotwa, podpalają ustawione na ulicach barykady, dewastują stacje metra i biją osoby, które podejrzewają o współpracę z policją.

Część obserwatorów obawiała się, że chińskie władze mogą stłumić protesty przy użyciu wojska. Na nagraniu opublikowanym przez Reutera Lam zapewnia jednak, że Pekin nie oczekuje rozwiązania tej sprawy przed obchodami 70. rocznicy proklamacji ChRL 1 października i jest skłonny przeczekać protesty. Ocenia też na podstawie „wyczucia sytuacji i poprzez dyskusje”, że rząd centralny „absolutnie nie ma planu” wysyłania Armii Ludowo-Wyzwoleńczej (ALW) na ulice Hongkongu, ponieważ dba o międzynarodowy wizerunek Chin.

Komunistyczne władze ChRL deklarują poparcie dla Lam i hongkońskiej policji, potępiają protesty i oskarżają „obce siły”, szczególnie Wielką Brytanię i USA, o sianie fermentu w regionie. Podległe władzom media Chin kontynentalnych określają protestujących jako brutalnych separatystów, mimo że wśród ich głównych postulatów nie ma odniesień do niepodległości.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl