Senat nie zdołał obalić weta Trumpa

Zdjęcie ilustracyjne/Donald Trump / flickr.com/Gage Skidmore/CC BY-SA 2.0

  

W Senacie nie powiodła się wczoraj próba obalenia weta prezydenta Donalda Trumpa do rezolucji Kongresu USA nakazującej wstrzymanie amerykańskiego wsparcia wojskowego dla Arabii Saudyjskiej w konflikcie w Jemenie.

Do obalenia prezydenckiego weta potrzebna jest w obu izbach Kongresu USA większość dwóch trzecich głosów. Tymczasem w Senacie głosowało za tym tylko 53 senatorów, a 45 było temu przeciwnych.

To drugie weto prezydenta Trumpa, którego nie udało się obalić w Kongresie. W połowie marca Donald Trump zawetował decyzję Kongresu w sprawie stanu wyjątkowego, który wprowadził, aby uzyskać fundusze na budowę muru na granicy z Meksykiem.

Izba Reprezentantów, którą kontrolują Demokraci, zatwierdziła rezolucję ws. zaangażowania USA w Jemenie na początku kwietnia. Wcześniej uczynił to Senat, w którym większość mają Republikanie.

Część republikańskich senatorów poparła rezolucję na fali krytyki władz saudyjskich w związku z zabójstwem dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego w konsulacie Arabii Saudyjskiej w Stambule. Wielu amerykańskich prawodawców odpowiedzialnością za to zabójstwo obciążało saudyjskiego księcia Muhammada ibn Salmana i postanowiło, że USA powinny przestać wspierać militarnie Arabię Saudyjską w jemeńskim konflikcie.

Rezolucją obligowała prezydenta do "wycofania siły USA z działań wojennych w Republice Jemeńskiej z wyjątkiem operacji wymierzonych w Al-Kaidę i jej współpracowników w ciągu 30 dni od jej podpisania". W tekście rezolucji znalazł się także zapis, że prezydent może zażądać odroczenia tego terminu, ale Kongres powinien zatwierdzić tę propozycję.

"Ta rezolucja jest niepotrzebną i niebezpieczną próbą osłabienia moich konstytucyjnych uprawnień, zagrażającą życiu amerykańskich obywateli i żołnierzy"

- napisał w oświadczeniu Donald Trump po zawetowaniu rezolucji Kongresu.

Trump podkreślał, że amerykańscy żołnierze nie są zaangażowani w walki w Jemenie, a chodzi jedynie o ograniczone logistyczne i wywiadowcze wsparcie USA dla kierowanej przez Arabię Saudyjskiej koalicji. Już jesienią USA wstrzymały tankowanie w powietrzu samolotów bojowych koalicji.

Jemen pogrążony jest w chaosie od 2011 roku, gdy społeczna rewolta położyła kres wieloletnim dyktatorskim rządom prezydenta Alego Abd Allaha Salaha. Konflikt nasilił się, gdy w marcu 2015 roku interwencję w Jemenie rozpoczęła międzynarodowa koalicja pod wodzą Arabii Saudyjskiej (Bahrajn, Bangladesz, Egipt, Jordania, Katar, Kuwejt, Maroko, Senegal, Sudan i Zjednoczone Emiraty Arabskie).

Według ONZ wojna domowa w Jemenie to najgorszy na świecie kryzys humanitarny: ok. 8 mln ludzi znajduje się na krawędzi głodu, epidemią cholery dotkniętych zostało około miliona ludzi. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) od początku militarnej interwencji w kraju tym zginęło ponad 9 tys. osób, w większości cywilów.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Cztery lata za śmiertelne potrącenie czterech osób

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com

  

Karę czterech lat pozbawienia wolności, 50 tys. zł zadośćuczynienia i 10-letniego zakazu prowadzenia pojazdów wymierzył dziś wołomiński sąd rejonowy Kamilowi B., który w ubiegłym roku śmiertelnie potrącił autem matkę i dwie córki. Wyrok jest nieprawomocny.

Sąd Rejonowy w Wołominie uznał w piątek Kamila B. za winnego umyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa ruchu drogowego, wskutek czego nieumyślnie potrącił śmiertelnie trzy rowerzystki.

Nie ma takiej kary, która byłaby w stanie przywrócić życie ofiarom. Skutki tego wypadku są tragiczne. Zginęły trzy osoby, czwarta dochodzi do zdrowia. To zdarzenie dotknęło także najbliższych pokrzywdzonych i całą społeczność

- podkreśliła w uzasadnieniu wyroku sędzia Agnieszka Bus-Masłosz.

Zwróciła przy tym uwagę, że Kamil B. był strażakiem ochotnikiem i dobrze znał skutki nieostrożnej jazdy. Sędzia zaznaczyła jednak, że okolicznością łagodzącą jest m.in. to że oskarżony jako pierwszy ruszył na pomoc ofiarom.

Przez cały czas od wypadku proponował też pomoc i zadośćuczynienie. Oskarżony pracuje i ma dobrą opinię w miejscu zamieszkania

- dodała sędzia.

Zdaniem sądu okoliczności te wskazują że Kamil B. "nie jest z gruntu złym człowiekiem; to było zdarzenie, którego nie chciał i będzie ponosił tego konsekwencje do końca życia".

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl