Unia zbada praworządność w Hiszpanii. Chodzi o dyskryminacje mniejszości

Zdjęcie ilustracyjne / flickr.com/HanZuyderwijk/CC BY-SA 2.0

  

Dwie katalońskie organizacje separatystyczne wezwały władze UE do wszczęcia wobec Hiszpanii procedury przewidzianej w art. 7 traktatu unijnego dotyczącej naruszenia praworządności. Zarzucają one Madrytowi dyskryminację obywateli i mniejszości narodowych.

W czwartek wniosek o uruchomienie art.7 traktatu unijnego wobec Hiszpanii złożyła Rada na Rzecz Republiki (Consell per la Republica) oraz Zgromadzenie Narodowe Katalonii (ANC). Szefem pierwszego separatystycznego ugrupowania jest były premier Katalonii Carles Puigdemont. Z kolei drugiemu przewodzi osadzony w więzieniu w Madrycie pod zarzutem rebelii Jordi Sanchez.

"Jeśli KE zaakceptuje ten wniosek, inicjatorzy akcji będą mieli rok na zebranie 1 mln podpisów w co najmniej siedmiu krajach UE. Jeśli uda się je zgromadzić KE będzie mogła zadecydować na rzecz lub przeciw uruchomieniu art. 7"

- napisał w czwartek wydawany w Katalonii dziennik "La Vanguardia".

Podczas czwartkowej konferencji prasowej w Brukseli Carles Puigdemont zapowiedział, że w sytuacji braku zgody KE na uruchomienie art. 7 unijnego traktatu sprawa zostanie zaskarżona do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu.

"Nadszedł moment, aby pokazać siłę obywateli (…). Inicjatywa ta nie służy wypowiedzeniu się na temat niepodległości Katalonii, ale na temat stanu praworządności Hiszpanii"

- powiedział Puigdemont.

Podczas konferencji Puigdemont przypomniał o uruchomieniu procedury art. 7 traktatu UE wobec Polski i Węgier w 2018 r. Wskazał, że osobą, która sprawowała pieczę nad procedurą służącą ich ukaraniu był wiceprzewodniczący KE Frans Timmermans. Puigdemont zachęcił go do kontroli "stanu państwa prawa w Hiszpanii".

Nawiązanie do Timmermansa jest aluzją Puigdemonta do kwietniowej wypowiedzi holenderskiego polityka. Wiceprzewodniczący KE stwierdził, że "Hiszpania jest państwem prawa, w którym w sposób pełny szanowane są prawa demokratyczne oraz prawa człowieka".

W czwartkowej konferencji prasowej z udziałem Puigdemonta uczestniczyło m.in. dwoje jego byłych ministrów Toni Comin oraz Clara Ponsati. Wszyscy są poszukiwani przez hiszpański wymiar sprawiedliwości w związku z organizacją referendum niepodległościowego w Katalonii w 2017 r.

Od lutego 2019 r. przed Sądem Najwyższym w Madrycie prowadzony jest proces dwunastu polityków z Katalonii, którym zarzuca się m.in. rebelię w związku z plebiscytem niepodległościowym.

W niedzielę Hiszpańska Państwowa Komisja Wyborcza zablokowała możliwość startu w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego Carlesa Puigdemonta, a także Toniego Comina i Clary Ponsati. Byli oni umieszczeni na liście bloku Razem dla Katalonii (JxCat) w głosowaniu zaplanowanym na 26 maja.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Biedroń: dzięki PRL poszedłem do szkoły

/ Kuba Bożanowski from Warsaw, Poland [CC BY (https://creativecommons.org/licenses/by/2.0)]

  

- Nie da się rozpatrywać historii Polski w czarno-białych barwach. Dzięki PRL moi rodzice mogli liczyć na awans społeczny, dostaliśmy kawalerkę, poszedłem do szkoły - tak wychwalał komunistyczny reżim kandydat Lewicy na prezydenta, europoseł Robert Biedroń.

Biedroń był pytany w TVN24 o wypowiedź szefa SLD Włodzimierza Czarzastego, który na dzisiejszej konwencji Lewicy w Słupsku oświadczył, że "do 1956 r. w PRL było wiele niepotrzebnych morderstw i wiele niepotrzebnych gwałtów".

Kandydat Lewicy na prezydenta odpowiedział, że "nasza przeszłość nie jest czarno-biała". "Wszyscy się z tym zgadzamy, że nie da się jej określić jako czarno-białej. PRL był, jaki był, miał swoje złe strony, ale to dzięki PRL moi rodzice mogli liczyć na jakiś awans społeczny, to dzięki PRL dostaliśmy kawalerkę, w której się wychowywałem, dzięki PRL mogłem iść do szkoły, mogłem się uczyć" - mówił Biedroń. Nie dodał oczywiście, że na kapitalistycznym Zachodzie ludzie mogli liczyć na o wiele potężniejszy "awans"...

Polityk stwierdził również, że w czasach PRL status społeczny, zawodowy i materialny wielu osób uległ poprawie. "Te wielkie programy budowy szkół - one były realizowane w PRL. To była dobra strona PRL, obok tych wszystkich złych" - wskazywał.

Ocenił, że nie da się rozpatrywać historii Polski w czarno-białych barwach, co, jak stwierdził, próbuje robić PiS.

Dopytywany, czy akceptuje język Czarzastego oraz czy mogą być "potrzebne morderstwa i potrzebne gwałty", odpowiedział, że "każde morderstwo i każdy gwałt w ogóle nie powinny mieć miejsca". Pytany, czy powtórzyłby słowa szefa SLD Biedroń, odpowiedział, że "nigdy nie powtarza takich słów".

Dodał jednak, że rozumie retorykę Czarzastego. "Próbuje on bronić się przed nagonką, którą wobec niego i środowisk związanych z SLD próbuje stosować PiS. To jest próba tworzenia świata czarno-białego, który nigdy nie istniał" - mówił Biedroń.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts