Dla każdego z półfinalistów występ w LE, w której końcowy triumf oznacza prawo gry w przyszłym sezonie w Lidze Mistrzów, jest niezwykle ważny. Wciąż walczą bowiem na krajowych podwórkach o zajęcie czwartego miejsca (również premiowanego grą w Lidze Mistrzów), ale nie mają gwarancji, że osiągną tę lokatę.

W spotkaniu z Arsenalem piłkarze Valencii objęli wprawdzie prowadzenie w 11. minucie po trafieniu głową z bliska Francuza Mouctara Diakhaby'ego, ale "Kanonierzy" wkrótce potem wyprowadzili dwa skuteczne ciosy za sprawą jego rodaka Alexandre'a Lacazette'a. W drugim przypadku nie popisał się brazylijski bramkarz Valencii Neto.

W 90. minucie gola na 3:1 - bardzo ważnego w perspektywie rewanżu - zdobył urodzony we Francji Gabończyk Pierre-Emerick Aubameyang.

Piłkarz efektownie świętował ostatnią bramkę tego meczu

We Frankfurcie londyński zespół również jako pierwszy stracił bramkę. Golkipera Chelsea pokonał sprytnym uderzeniem głową z 13-14 metrów Luka Jovic. To dziewiąty gol Serba w tej edycji LE, a łącznie 26. w obecnym sezonie (17 zdobył w Bundeslidze). Tuż przed przerwą wyrównał mocnym strzałem Hiszpan Pedro.

Dopiero od 61. minuty w barwach Chelsea grał Belg Eden Hazard, oszczędzany na decydujące mecze w Premier League. Do końca wynik już nie uległ zmianie, co stawia londyńczyków w lepszej sytuacji przed rewanżem. Eintracht i tak może mieć powody dla dumy - to jego pierwszy od 39 lat występ w półfinale europejskich pucharów.

Piłkarze Chelsea będą faworytem rewanżu

Rewanże odbędą się 9 maja na stadionach Chelsea i Valencii. Finał 29 maja w Baku.