Andrzej Duda w rozmowie z TVN24 był pytany o swoje słowa z orędzia z okazji 15. rocznicy obecności Polski w UE, w którym powiedział: "Każdy, kto próbuje dziś wzbudzić niepokój co do naszej obecności w Unii Europejskiej, postępuje wbrew interesowi Polski". Prezydent był pytany, czy jego zdaniem są obecnie w Polsce tacy ludzie.

"Są oczywiście ludzie, którzy są generalnie przeciwni UE. Mamy demokrację i w związku z tym można mieć różne poglądy i można je głosić, nawet na ulicach Warszawy takie poglądy przeciwko UE były głoszone i też można to robić legalnie"

- powiedział.

"Natomiast mnie bardzo martwi sytuacja, kiedy rzeczywiście poważni politycy wychodzą i mówią o tym, że ktoś chce wyprowadzić Polskę z Unii i że to jest realne. To jest nierealne, jest to bzdura, jest to czysta gra polityczna, próba manipulacji politycznej, z czym trudno jest mi się pogodzić"

- oświadczył prezydent.

Jak zaznaczył, "nie ma dziś żadnej poważnej siły politycznej, która nie widziałaby korzyści wynikających z członkostwa w Polski w UE, która uważałaby, że powinniśmy się rozwijać poza UE".

Prezydent pytany, czy 1 maja w 15.rocznicę przystąpienia Polski do Unii Europejskiej śpiewał hymn zjednoczonej Europy "Odę do radości" przyznał, że nie.

"Natomiast byłem na pikniku europejskim w Marinie w Puławach, gdzie mówiliśmy o UE. W miejscu, które dla Puław jest symboliczne, bo zostało zrealizowane w ramach współpracy samorządów za środki europejskie. (...) To w jakimś sensie jest symbol tego dobrego, co do nas przychodzi z Europy"

- dodał prezydent

Przyznał, że bez obecności w UE Polska "pewnie nie byłaby" na obecnym poziomie, jeśli chodzi o infrastrukturę czy poziom życia.

"Dlatego byłem zwolennikiem obecności w UE. Głosowałem w referendum za wejściem Polski do UE. Dlatego jestem zwolennikiem naszej obecności w UE, zawsze byłem"

- podkreślił Duda.

Zaznaczył, że oczywiście są w UE problemy a Polska też wpłaca do Unii składkę. "Mam nadzieję, że przyjdzie taki dzień, że będziemy więcej wpłacali niż brali, bo ktoś inny będzie brał, żeby się rozwijać, dlatego, że jestem też zwolennikiem polityki otwartych drzwi. Uważam, że UE tak samo jak NATO powinna mieć otwarte drzwi dla kolejnych państw" - powiedział Andrzej Duda.

Podkreślił, że Polska wiele zyskała na obecności w Unii Europejskiej, ale UE też wiele zyskała na członkostwie Polski.

"To jest tak, jak powiedział kiedyś ojciec święty Jan Paweł II - wspominaliśmy te słowa wczoraj wielokrotnie - Polska potrzebuje Europy, ale również Europa potrzebuje Polski. Papież wzywał nas do tego żebyśmy my te nasze wartości do Europy nieśli, ale też mówił o Europie, w której jesteśmy na równych prawach z innymi. I ja chciałbym żeby to było respektowane" 

- ocenił prezydent. 

Andrzej Duda był też pytany, czy "Europa jest wyimaginowaną wspólnotą, z której dla Polaków niewiele wynika". Prezydent zaznaczył, że wspólnota jest oparta na kilku ważnych elementach.

"Dla mnie jest to przede wszystkim wzajemne zrozumienie, wzajemne życzliwe podejście, ale przede wszystkim wzajemny szacunek. A szacunek oznacza, że ja jestem w stanie się pochylić, wysłuchać i jestem w stanie uznać, że ktoś chce zrobić coś inaczej, że ktoś może chcieć jakieś sprawy rozwiązać po swojemu i że traktuje partnera jako równego sobie. I tu niestety czasem jest problem"

- oświadczył.

Zwrócił uwagę, że w UE prowadzona jest też potężna gra interesów.

"Uważam, że chociaż ścieramy się politycznie i mamy różne poglądy (..) to jednak ten wielki projekt jakim jest UE idzie naprzód. Ale dziś mówimy o tym, że trzeba go naprawiać. I ja też uważam, że trzeba go naprawiać"

- wskazał Andrzej Duda.