Jak chronić europejskie zabytki? Ważne spotkanie w Paryżu po pożarze Notre Dame

Katedra Notre Dame przed pożarem / fot. Madhurantakam/creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0

  

Wicepremier, minister kultury Piotr Gliński udaje się w piątek z wizytą do Paryża, gdzie weźmie udział w spotkaniu europejskich ministrów kultury i spraw europejskich. Spotkanie będzie poświęcone dyskusji na temat ochrony europejskiego dziedzictwa.

MKiDN przypomniało, że inicjatorem wydarzenia jest prezydent Francji Emmanuel Macron, i ma ono na celu "kontynuację dyskursu rozpoczętego podczas prezydencji rumuńskiej w sprawie ochrony europejskiego dziedzictwa". Przedstawiciele krajów członkowskich UE będą dyskutować w ramach dwóch równoległych sesji roboczych w gronie ministrów kultury oraz ministrów do spraw europejskich.

Pod dyskusję zostaną poddane elementy wspierające ochronę zagrożonego dziedzictwa europejskiego, m.in. utworzenie sieci ekspertów – naukowców, historyków, konserwatorów, architektów, zaangażowanie młodych ludzi w pracę na rzecz zachowania wspólnego dziedzictwa, również poprzez programy wolontariatu i wymiany, oraz istniejące i możliwe modele finansowania działań w tym zakresie

- podało MKiDN.

Resort kultury przypomniał, że stworzenie w Unii Europejskiej "mechanizmu współpracy na rzecz zagrożonego dziedzictwa europejskiego" zaproponował po pożarze katedry Notre Dame prezydent Macron.

Jako że dziedzictwo nie należy do kompetencji europejskich, prezydent podjął inicjatywę i napisał do swoich odpowiedników, by zaproponować utworzenie mechanizmu współpracy na rzecz zagrożonego dziedzictwa europejskiego, którego celem byłaby wzajemna pomoc, wymiana umiejętności i know-how

– tłumaczyła francuska minister ds. europejskich Amelie de Montchalin w wywiadzie dla francuskiego tygodnika "Journal du Dimanche". Wskazała, że "gdy dochodzi do dużego pożaru w Europie, mechanizm solidarności pozwala na wypożyczanie między państwami UE samolotów gaśniczych. W kwestii dziedzictwa możemy sobie wyobrazić sieć ekspertów, którzy byliby do dyspozycji w razie potrzeby". Propozycja ta pojawiła się w niespełna tydzień po pożarze, który zniszczył paryską katedrę Notre Dame.

Oprócz naszych umiejętności i zasobów, jeśli możemy skorzystać także ze wsparcia i informacji zwrotnych od naszych sąsiadów w procesie odbudowy Notre Dame, skorzystamy z tej okazji

 – mówił z kolei minister kultury Francji Franck Riester. "Wobec tego szoku emocjonalnego i tego porywu hojności, którego doświadczyliśmy, powinniśmy razem poprawić politykę dotyczącą dziedzictwa w naszych krajach oraz na poziomie europejskim" - podkreślił.

Spotkanie europejskich ministrów kultury i spraw europejskich zakończy wspólna sesja plenarna i przyjęcie deklaracji w sprawie ochrony wspólnego dziedzictwa.

Pożar w katedrze Notre Dame wybuchł 15 kwietnia około godziny 19. Płomienie objęły dach świątyni i znajdującą się na nim iglicę, później zaś rozprzestrzeniły się także na jedną z wież. Pożar ugaszono po kilku godzinach. Ocalała główna konstrukcja budowli, jej zachodnia fasada oraz dwie wieże, a także trzy rozety z XII i XIII wieku. Doszczętnie spłonął natomiast dach świątyni, a budowana w XIX wieku według projektu Eugene’a Viollet-le-Duca iglica uległa zawaleniu. Zniszczone zostały również fragmenty kamiennego sklepienia w nawie głównej, a także XIX-wieczne górne witraże.

W komunikacie MKiDN napisano, że Notre Dame jeszcze przed pożarem wymagała gruntownej restauracji. "Dwa lata temu koszt niezbędnych remontów oszacowano na 100 mln euro. Archidiecezja paryska wystosowała wtedy apel o połączenie sił i konsolidację środków. Koszt ratowania kamiennych murów niszczejących z powodu zanieczyszczeń powietrza oceniano wówczas na 150 mln euro w ciągu 20 lat" - zwrócił uwagę resort.

Prezydent Emmanuel Macron już w dniu pożaru zapowiedział odbudowę katedry. Pomoc finansową zadeklarowały osoby prywatne, przedsiębiorstwa oraz francuskie i zagraniczne instytucje. Obecnie na remont i renowację Katedry Notre Dame zgromadzono już ponad miliard euro.

Ministerstwo kultury przypomniało, że "Polska, która ma bogate tradycje i osiągnięcia w zakresie odbudowy i restauracji zniszczonych zabytków, deklaruje gotowość do pomocy w dziele odbudowy katedry".

Z ofertą pomocy wystąpił Polski Komitet Narodowy ICOMOS (Międzynarodowa Rada Ochrony Zabytków i Miejsc Historycznych), który wyraził gotowość utworzenia ekipy ekspertów między innymi w takich specjalnościach jak konserwacja kamienia, drewna, witraży, systemów konstrukcyjnych

 - dodano.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, MKiDN, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

15 lat więzienia za zabójstwo mężczyzny w centrum Warszawy. W tle sprawa miesięcznicy smoleńskiej

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/ErikaWittlieb

  

Sąd Okręgowy w Warszawie skazał Adriana C. na 15 lat więzienia za śmiertelne ugodzenie nożem Pawła K., pracownika Tramwajów Warszawskich. Skazany ma także zapłacić po 200 tys. zł nawiązki na rzecz żony i dzieci zmarłego. Ofiara dostała kilka ciosów nożem w okolice serca, płuc i brzucha. Do tragedii doszło w noc poprzedzającą jedną z miesięcznic smoleńskich. Przechodząc Krakowskim Przedmieściem, 37-latek miał zwrócić uwagę 27-letniemu mężczyźnie, by zostawił w spokoju barierki, które rozstawiono tam dla zabezpieczenia Marszu Pamięci ofiar katastrofy.

Do tragicznych wydarzeń doszło w nocy z 9 na 10 lutego 2018 roku na ul. Trębackiej w Warszawie. Adrian C. spotkał się tego wieczora z kolegami w pubie na Starym Mieście, skąd po północy wracali pieszo. Mniej więcej w tym czasie pokrzywdzony Paweł C. wraz z czterema znajomymi opuścił restaurację na Rynku Starego Miasta.

Jak wynika z opisu zdarzeń przez ich świadków, w nocy z 9 na 10 lutego 2018 r. Paweł K. zanim doszło do tragedii wracał Krakowskim Przedmieściem ze spotkania ze znajomymi w restauracji Bazyliszek na Starym Mieście. Na ulicy Trębackiej młodzi mężczyźni z Pawłem K. mijali inną grupę, w której był Adrian C. Obie grupy osób były pod wpływem alkoholu.

Jak zeznał Leszek W., przyjaciel nieżyjącego mężczyzny, który uczestniczył w zdarzeniach na Krakowskim Przedmieściu, w pewnym momencie było słychać huk kopnięcia w rozstawioną na obchody miesięcznicy barierkę oddzielającą ulicę od chodnika.

Motyw pojawienia się agresji u Adriana C. ze względu na barierki mające zabezpieczać miesięcznicę wystąpił też w zeznaniach jednej z policjantek, która pełniła wówczas służbę w okolicach Pałacu Prezydenckiego.

Sąd Okręgowy w Warszawie uznał dziś Adriana C. za winnego i skazał go na 15 lat więzienia. Sąd stwierdził, że 27-latek działając z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia zadał Pawłowi K. sześć ciosów nożem składanym typu motylek od długości ostrza 10,5 centymetra; trzy w klatkę piersiową, dwa w nadbrzusze oraz jeden w okolicę lędźwiową.

Jednocześnie zastrzegł, że warunkowe zwolnienie może nastąpić nie wcześniej, niż po odbyciu 12 lat więzienia. Zasądził, też od oskarżonego nawiązki po 200 tys. zł na żonę i dzieci Pawła K.

"Nie byłoby tego wyroku, tego nieszczęścia i tej kary, gdyby nie nóż. Nie ma w Polsce takiego przepisu, który mówi, że nie wolno nosić noża. Wolno nosić siekierę ze sobą, wolno nosić kosę, a nawet piłę spalinową. Wolno to wszystko nosić, tylko pytanie w jakim celu"

- mówił sędzia Piotr Gąciarek, uzasadniając wyrok.

Podkreślił, że nóż nie jest środkiem do obrony i jeśli ktoś nosi go ze sobą "to zakłada, że może go użyć" - argumentował.

Sędzia Gąciarek zaznaczył, również, że obaj mężczyźni "dążyli do zwarcia" oraz, że "chcieli sobie coś wyjaśnić". "Gdyby nie było noża, to nie doszłoby do tej tragedii" - mówił sędzia.

W uzasadnieniu stwierdził również, że sąd nie ma żadnej wątpliwości, że to oskarżony użył noża i ten nóż należał do niego, a także, że Adrianem C. kierował zamiar pozbawienia życia Pawła K.

"Oskarżony jest człowiekiem pełnoletnim, zdrowym psychicznie. Każdy dorosły przytomny człowiek wie, że uderzenie nożem w szyję, w twarz, w klatkę piersiową, czy w brzuch może skutkować zgonem, zatem był to zamiar bezpośredni zabójstwa"

- powiedział sędzia.

[polecam:https://niezalezna.pl/256420-zamordowal-ojca-trojki-dzieci-sprawcy-przeszkadzaly-smolenskie-barierki]

Podkreślił też, że oskarżony był "dosyć trzeźwy, nie był zamroczony", dlatego sąd nie daje wiary oskarżonemu i jego linii obrony, że nie wiedział co robi i niczego nie pamięta.

"Sąd nie jest panem Bogiem, natomiast co się działo w głowie oskarżonego, to wie tylko oskarżony i to oskarżony po wyjściu z tej sali każdego dnia będzie sobie musiał odpowiedzieć, co się takiego stało, że będąc prawie trzeźwym, mając ułożone życie, mając narzeczoną, normalny dom, pracę, w wyniku przypadkowego zwarcia z obcym człowiekiem na ulicy sześć razy dźgnął go nożem"

- stwierdził sędzia Gąciarek.

Wyrok nie jest prawomocny.

"To zmieniło życie całej rodziny. My się z tego nigdy nie podniesiemy. Cały czas jesteśmy w żałobie i jakikolwiek byłby wyrok, to tego nie zmieni, ale cały czas liczymy na wyrok, który zaproponował prokurator, czyli 25 lat pozbawienia wolności"

- mówiła po wyjściu z sali rozpraw siostra zabitego Pawła K.

Apelacje zapowiedziała obrończyni oskarżonego. "Nie zgadzamy się z tym wyrokiem. Uważamy, że nagrania z monitoringu przeczą ustaleniom stanu faktycznego" - poinformowała adwokat Katarzyna Kaczorowska.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl