Obecnie - jak wskazał - Polska sprzedaje za granicę głównie produkty tzw. branż tradycyjnych. Największymi polskimi hitami eksportowym są: części do urządzeń mechanicznych (wartość eksportu w 2017 r. to 11 mld euro), samochody (6,7 mld euro), krzesła (5,2 mld euro) i telewizory (4 mld euro). Z roku na rok rośnie też udział tzw. towarów wysoko zaawansowanych technologicznie: w 2004 roku stanowiły one 3,3 proc. wartości eksportu ogółem, natomiast w 2017 – 7,7 proc.

Arak przyznaje, że daleko nam np. do Korei Południowej, gdzie udział wysokich technologii w eksporcie wynosi ponad 26 proc. czy nawet do średniej unijnej, w której wskaźnik ten to 17,8 proc.

Z kwietniowego raportu PIE wynika, Polska jest liczącym się eksporterem, np. z autobusów elektrycznych. W pierwszych trzech kwartałach 2018 roku Polska sprzedała za granicę autobusy elektryczne o wartości ponad 36 mln euro. Trafiły one głównie (93 proc.) do innych państw UE najwięcej do Belgii (15 sztuk), Wielkiej Brytanii (13), Włoch (10), Czech(6). "W sumie 1/3 tych pojazdów wyeksportowanych z krajów UE pochodziła z Polski" - czytamy w raporcie.

Dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego zauważa, że rozwojowi tej specjaliści w Polsce sprzyja zarówno działalność firm rodzimych, jak i dużych korporacji międzynarodowych, które uruchomiły zakłady produkcyjne w naszym kraju. Przypomniał, że pierwszy polski autobus tego typu zaprezentowano we wrześniu 2011 r. we Wrocławiu. Z kolei w kwietniu 2017 r. polski autobus elektryczny nagrodzono tytułem Autobus Roku podczas targów w Hanowerze.

Na pytanie, dlaczego akurat autobusy elektryczne mają stać się orężem, którym Polska podbije świat, Arak powiedział, że wynika to przede wszystkim z obserwowanych na świecie trendów proekologicznych.

"Rządy i władze lokalne różnych krajów dążą do poprawy jakości powietrza, a co za idzie podejmują zobowiązania do redukcji zanieczyszczeń, zaostrzają krajowe normy dotyczące emisji spalin"

- mówił. Dodał też, że działania te wspierane są przez granty i dotacje z różnych programów unijnych.

Zaznaczył, że produkcja autobusów elektrycznych w Polsce ma potencjał rozwojowy. Firmy zapowiadają wydłużanie serii produkcyjnych, "po to, żeby uzyskać korzyści skali, planowane jest też uruchamianie linii technologicznych przez kolejne zakłady".

Według Araka rosnąca konkurencja i postęp technologiczny powinny sprawić, że baterie staną się coraz lżejsze, bardziej wydajne i tańsze. Wśród czynników utrudniających rozwój eksportu autobusów elektrycznych, dyrektor PIE wymienia, m.in. konkurencję dużych producentów chińskich oraz niedobory wykwalifikowanych pracowników.

Drugą perspektywiczną specjalnością Polski mogą stać się drukarki 3D. "Już dziś 10 proc. światowego rynku to polska produkcja" - zaznaczył.

Z danych firmy badawczej Wohlers Report 2018 wynika, że w 2020 roku, wartość globalnego rynku drukarek 3D wyniesie 21,2 mld dol. (w 2016 było to 7,3 mld dol.) Niemal połowę tej kwoty stanowi rynek europejski, szacowany w 2017 r. na 3,6 mld dol. W 2022 r. eksperci Wohlers Report 2018 przewidują jego podwojenie.

Obecnie światowy rynek drukarek 3D jest zdominowany przez firmy amerykańskie, chińskie, tajwańskie, holenderskie i niemieckie. Jednak - jak zauważa Arak - urządzenia z Polski całkiem skutecznie z nimi konkurują. "Za granica doceniają je głównie ze względu na innowacyjność zastosowanych rozwiązań" - stwierdził.

Trzecim "czarnym koniem polskiego eksportu" - według dyrektora PIE - może okazać się biotechnologia. Jak mówił, z roku na rok rośnie liczba firm specjalizujących z tej branży i wartość nakładów na badania i rozwój.

"W efekcie wzrasta wartość sprzedaży zarówno na rynku krajowym, jak i zagranicznym " - mówił Arak.

Z analiz PIE wynika, że w latach 2012-2016 sprzedaż wyrobów i usług biotechnologicznych na rynku krajowym wzrosła o 61 proc. (z 1,4 mld zł do 2,3 mld zł), natomiast eksport zwiększył się blisko trzynastokrotnie(z 77,5 mln zł do 998,6 mln zł).

Barierą rozwoju dla polskiej biotechnologii mogą okazać się jednak koszty, ponieważ - jak zauważa dyrektor - jest to dziedzina wymagającą wysokich nakładów na badania, związana z dużym ryzykiem biznesowym. W 2017 r. nakłady wewnętrzne poniesione przez polskie przedsiębiorstwa na działalność biotechnologiczną wyniosły 825,8 mln zł, czyli podwoiły się od 2012 r. Ponad połowa z nich była przeznaczona na działalność B+R.

Arak dodał, że bodźcem stymulującym rozwój tej branży są fundusze unijne, wsparcie państwa, głównie przez Polski Fundusz Rozwoju oraz Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Zaznaczył jednocześnie, że w dalszym ciągu zbyt mały jest udział venture capital w jej finansowaniu.