W niedzielę w rosyjskiej stolicy manifestowali młodzi ludzie, rozdając ulotki informujące o stosowaniu tortur przez służby bezpieczeństwa i policję. Według manifestujących FSB próbuje przemocą wymusić
m.in. przyznanie się do działalności antypaństwowej anarchistów z ugrupowania Sieć.

O stosowaniu tortur przez służby więzienne i policjantów szeroko informowały w ostatnim czasie rosyjskie niezależne media. Prokuratura na podstawie doniesień dziennika „Nowaja Gazieta” wszczęła postępowania karne wobec oskarżonych o to funkcjonariuszy.

Rosyjskie organizacje broniące praw człowieka oceniają, że najtrudniejsza sytuacja panuje w Czeczenii. Według raportów Amnesty International tortury doprowadziły tam do śmierci kilku zatrzymanych osób.

Pogarszające się wskaźniki poparcia dla prezydenta Rosji potwierdzają, że „sukcesy geopolityczne”, jak np. aneksja Krymu, przestały konsolidować społeczeństwo wokół władzy. W coraz większym stopniu zwraca ono bowiem uwagę na rosnącą biedę wynikającą z kilkuletniego spadku realnych dochodów. Jest to efekt skorumpowanego systemu władzy w Rosji, zacofanej gospodarki oraz działania zachodnich sankcji nałożonych za prowadzenie przez Moskwę agresywnej polityki wobec krajów regionu. Rosjanie nie mogą też wybaczyć Kremlowi m.in. decyzji o podniesieniu wieku emerytalnego.

Z sondażu opublikowanego w połowie kwietnia przez Centrum Analityczne Jurija Lewady wynika, że na Putina chce głosować 55 proc. obywateli. Jest to wynik aż o 22 pkt procentowe mniejszy niż zeszłoroczny, który rosyjski przywódca osiągnął podczas wyborów prezydenckich.

Wielu ekspertów obawia się, że władca Kremla, by zyskać na popularności, może po raz kolejny wzmocnić prowadzoną przez siebie agresywną politykę.

Cały tekst w "Gazecie Polskiej Codziennie"