To było gorące wydanie programu „W punkt”. Redaktorzy Gójska i Sakiewicz mówili o Konfederacji

zdjęcie ilustracyjne / telewizjarepublika.pl

  

Kiedy liderzy Konfederacji są szczerzy? Czy wtedy gdy wykrzykują „Część i chwała bohaterom!” czy wówczas gdy rozmawiają ze „Sputnikiem” i krytykują obecność wojsk amerykańskich w Polsce? - pytała dziś w programie "W punkt" redaktor Katarzyna Gójska. - Mamy do czynienia z potężnym niebezpiecznym lobby rosyjskim, finansowanym przez Rosjan, wspieranym przez Rosjan. Które ma swoje wypustki już w polskich wersjach. One są jeszcze bardziej niebezpieczne niż „Sputnik” czy Russia Today - dodawał gość programu redaktor naczelny „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie” Tomasz Sakiewicz.

Przed rozmową z Sakiewiczem redaktor Gójska odniosła się do publikacji „Gazety Polskiej” oraz portalu niezalezna.pl ws. polityków Konfederacji:

- Nie da się łączyć dbania o pamięć o Żołnierzach Wyklętych z udzielaniem wywiadów rosyjskiemu portalowi, który w obrzydliwy sposób znieważa ich pamięć. A także szydzi z kapłanów, którzy za to, że wspierali ich do końca, ginęli w ubeckich katowniach – to powiedział portalowi nizalezna.pl ksiądz Jarosław Wąsowicz, organizator pielgrzymek kibiców na Jasną Górę. W taki sposób ksiądz Wąsowicz skomentował wywiady jakich putinowskiemu portalowi „Sputnik” udzielają liderzy Konfederacji. Trudno zrozumieć dla czego ludzie, którzy publicznie deklarują przywiązanie chociażby do tradycji Narodowych Sił Zbrojnych, wykrzykują hasło „Cześć i chwała bohaterom!” nie mają problemu by łasić się do dziennikarzy i medium które z Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych robi zwyrodniałych morderców. To tak, jakby księża udzielali wywiadów „Faktom i Mitom” dla których pisał morderca księdza Jerzego. Nie da się połączyć polskiej tradycji patriotycznej z brylowaniem w kremlowskich mediach. Portal „Sputnik”, to element polityki Federacji Rosyjskiej. Jego początki sięgają czasów Józefa Stalina. To nie jest portal informacyjny, ale portal dezinformacyjny. Jedno z narzędzi wpływów na debatę publiczną w Polsce. Trudno sobie wyobrazić by nagle liderzy Konfederacji nie mieli świadomości tego faktu. Nie sądzę także, aby spodziewali się, że po wywiadach w Sputniku, np. przybędzie im wyborców. Na to mogą liczyć raczej towarzysze Cimoszewicz czy Miller, ten drugi zresztą ze „Sputnikiem” rozmawia często i od bardzo dawna. Nikogo to specjalnie zresztą nie dziwi. Warto mieć świadomość, że dzisiejsza polityka Kremla to nie tylko uderzanie w bezpieczeństwo Polski. Ale także niewyobrażalne lżenie naszego kraju. Naprawdę na niespotykaną wręcz skalę. To Putin zarzuca nam wywołanie drugiej wojny światowej. To Ławrow wszędzie na świecie powtarza, że jesteśmy antysemitami. Mało tego, twierdzi, że „polscy bandyci” czyli m.in. żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, zajmowali się wyłącznie mordowaniem Żydów. Wypowiedzi polityków Izraela, choć nie do przyjęcia, to to jest nic, wobec słów zauszników Putina na temat Polski i Polaków. Warto zatem odpowiedzieć sobie na pytanie. Kiedy liderzy Konfederacji są szczerzy? Czy wtedy gdy wykrzykują „Część i chwała bohaterom!” czy wówczas gdy rozmawiają ze „Sputnikiem” i krytykują obecność wojsk amerykańskich w Polsce?

- mówiła.

Dalej red. Gójska pytała o niejasne źródła utrzymania lidera Konfederacji Krzysztofa Bosaka. Ten, na pytanie portalu Niezalezna.pl przekazał dziś, że czerpie dochody z pracy w sztabie Konfederacji oraz dla posła Roberta Winnickiego. Nie jest jednak jasne, na jakiej zasadzie i od kiedy Bosak miałby zarabiać u Winnickiego.

Warto dodać, że poseł Winnicki nie zgłosił tego Kancelarii Sejmu. Jeśli zatem polityk ten wypłacał liderowi Konfederacji i swojemu koledze pieniądze przeznaczone na działalność jego biura poselskiego, to czynił to pozaprawnie.

Sakiewicz ocenił, że "związki pana Bosaka oraz jego rodziny z Rosją, są potężne". – Pokazaliśmy dziś, że brat pana Bosaka ma bliskie związki rodzinno-finansowe z Rosją. Jest utrzymywany przez jednego z  najgroźniejszych rosyjskich oligarchów, kumpla Putina. Pani Lilija Moshechkova [kandydatki Konfederacji do Parlamentu Europejskiego] może się okazać drobiazgiem w porównaniu z powiązaniami brata pana Bosaka – wskazał redaktor naczelny "Gazety Polskiej".

Następnie do opisywanych tematów odniósł się w tymże programie redaktor naczelny „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie” Tomasz Sakiewicz.

- Mamy do czynienia z potężnym niebezpiecznym lobby rosyjskim, finansowanym przez Rosjan, wspieranym przez Rosjan. Które ma swoje wypustki już w polskich wersjach. One są jeszcze bardziej niebezpieczne niż „Sputnik” czy Russia Today. Bo one są często uważane za media narodowe, czyli takie, które promują polskich patriotów. Tymczasem one po prostu są tubą rezonansową tych rosyjskich stacji. (…) Tak jak tubą rezonansową pani Liliji Moshechkovej, kandydatki Konfederacji do Parlamentu Europejskiego. I pewnie wielu polskich kolegów na jej listach często nie świadomych. Oni nawet nie wiedzą jak już daleko im przesunięto granicy. Jak blisko są polityki Władimira Putina i niszczenia tego, czym jest tradycja Żołnierzy Wyklętych, ale też Ruchu Narodowego. Bo przecież Ruch Narodowy to nie byli zdrajcy, to nie byli ruscy szpiedzy, to nie byli ruscy lobbyści, tylko polscy patrioci. I żaden oddział Narodowych Sił Zbrojnych nie współpracował z Rosjanami. Była tradycja współpracy. To byli tzw. istriebitielnyje bataliony. I one rzeczywiście bardzo mocno nawiązywały np. do walki z Ukraińcami. Ten wątek istriebitielnych batalionów w obecnym środowisku podających się za narodowców ruchach jest bardzo silny. Oni wyznają tę samą ideologię i do tego nawiązują. Tylko nie wiedzą, bo nie znają historii. Bardzo wiele zresztą ludzi, którzy służyli w tych oddziałach NKWD, do których werbowano również Polaków, potem wchodzi w Ruch Narodowy moczarowców. I przesuwało w kierunku Rosji, mówiąc, że Ukraińcy są tak straszni, że Żydzi są tak straszni i trzeba współpracować z Rosjanami

- mówił redaktor.
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: telewizja republika, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nie ma informacji o polskich rannych w Albanii

zdjęcie ilustracyjne / Adam Jones CC BY-SA 2.0

  

Nie mamy informacji o poszkodowanych Polakach w wyniku trzęsienia ziemi w Albanii - podkreśliła dziś rzeczniczka MSZ Ewa Suwara. Dodała, że służba konsularna jest na miejscu i monitoruje sytuację.

- Nie mamy informacji o poszkodowanych Polakach w wyniku trzęsienia ziemi w Albanii. Apelujemy by Polacy przebywający w Albanii nawiązali kontakt z rodzinami i bliskimi i dali im znać, że wszystko jest w porządku. Służba konsularna jest na miejscu i monitoruje sytuacje - powiedziała Suwara.

Do 108 wzrosła liczba osób rannych w wyniku sobotniego trzęsienia ziemi w Albanii i towarzyszących mu wstrząsów wtórnych - poinformowało ministerstwo zdrowia tego kraju. Po kryzysowym nocnym posiedzeniu rząd mówił o licznych uszkodzonych budynkach.

Jak wynika z informacji podanych przez władze, pierwszy wstrząs objął swym zasięgiem 600-tysięczną stołeczną Tiranę, a także 175-tysięczne Durres na wschodzie kraju - drugie co do wielkości miasto kraju i jego główny port, a także inne miasta w regionie.

Według ministerstwa obrony epicentrum pierwszego wstrząsu znajdowało się w okolicy przylądka Rodon, ok. 30 km na północ od Durres, głównego albańskiego portu. Jak podkreślono, było to najsilniejsze trzęsienie ziemi w kraju „w ostatnich 20-30 latach”. Jak relacjonowały media, wstrząsy były odczuwalne w sąsiedniej Czarnogórze i Macedonii Północnej.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl