Panie prezesie, niebawem ma wystartować Business Poland House w Brukseli, instytucja wspierająca polski biznes w Unii Europejskiej. Czy pańskim zdaniem to potrzebny podmiot?

Piotr Hofman: Zacznijmy od kilku kluczowych faktów. Około 70 proc. prawa, jakie obowiązuje w Polsce, pochodzi z unijnych instytucji. Nie do końca zdajemy sobie z tego sprawę, ale sukces naszej obecności w UE coraz bardziej zależał będzie od tego, jaki wpływ uzyskamy na powstające tam regulacje. Potrzebujemy zatem stałego monitoringu uchwalanego w Brukseli prawa. Każdy przedsiębiorca doskonale wie, że ten instytucjonalno-prawny kontekst jego aktywności jest niezwykle istotny. Musimy zatem postawić na silną obecność i skuteczny lobbing, póki co mamy w tej materii dużo do nadrobienia. Wyprzedzają nas tutaj kraje zachodniej Europy, mające dużo większe doświadczenie w tym aspekcie. Nie możemy pozwolić na to, aby ta sytuacja się utrwaliła.

Powiedział Pan, że sukces naszej obecności w UE w dużej mierze zależeć będzie od przyjmowanych tam regulacji. A co z funduszami unijnymi, czy to jednak nie one są dla Polski kluczowe?

Są bardzo ważne, to nie ulega wątpliwości. Pamiętajmy jednak o tym, że najbliższa perspektywa budżetowa będzie prawdopodobnie ostatnią, w której Polska pozostanie beneficjentem netto funduszy unijnych. Najpewniej już od następnej będziemy do budżetu Unii więcej dopłacać, niż z niego otrzymamy. Dlatego punkt ciężkości naszej obecności w Unii powinien się powoli przesuwać właśnie na stanowione w Brukseli prawo. Potrzebujemy silnych polskich firm, z polskim kapitałem i technologiami. Aby to się udało, trzeba eksplorować nowe rynki, poszukiwać wymagających kontrahentów i wygrywać konkurencję z zachodnimi podmiotami. Do tego niezbędne jest prawo dające naszym przedsiębiorstwom równe szanse, tak aby mogły pokazać i rozwinąć swój potencjał

Ale przecież w Unii mamy cztery swobody traktatowe, czy to nie wystarczy?

Kluczem jest to, aby ogólne zapisy prawa pierwotnego, czyli unijnych traktatów, znalazły odzwierciedlenie w dyrektywach i rozporządzeniach przyjmowanych na szczeblu wspólnotowym. Bez tego te cztery swobody, czyli swobodny przepływ osób, usług, kapitału i towarów, pozostaną tylko ładnie brzmiącymi deklaracjami. Widzimy to na przykładzie tzw. pakietu mobilności. Tutaj wyraźnie można zaobserwować, jak atrakcyjny dla ucha język rozmijają się z rzeczywistością. 

Czy sądzi Pan, że Business Poland House będzie realnym wsparciem dla polskich firm?

Wierzę, że tak. Ważne, aby była to instytucja otwarta na polskich przedsiębiorców i aby skorzystanie z jej pomocy nie było obarczone zaporowymi warunkami finansowymi i formalnymi. Nie ulega wątpliwości, że polski biznes potrzebuje wsparcia, prawo europejskie to gąszcz często bardzo skomplikowanych regulacji. Nie jest łatwo się przez nie przedrzeć mniejszym firmom, a to właśnie one mogą najwięcej stracić na niekorzystnych rozwiązaniach