W „Gazecie Polskiej” w kwietniowym numerze ukazał się tekst „Narodowcy w służbie lewactwa”. Jego autorem był redaktor naczelny tygodnika Tomasz Sakiewicz, który krok po kroku wyjaśniał działanie tego środowiska.

Warto przypomnieć fragment tekstu.

PiS nie przegra wyborów przez strajk nauczycieli ani przez żaden inny protest. W tej sprawie większość społeczeństwa przyznaje rządowi rację. PiS-owi nie odbierze władzy też Koalicja Europejska. Ta efemeryda zanim powstała, już trzeszczała w szwach i coraz szybciej sama się kompromituje bezideowością. Jedynym sposobem powrotu do rządu ludzi Donalda Tuska i Grzegorza Schetyny jest podzielenie elektoratu PiS-u. Trzeba znaleźć prawdziwych Polaków, którzy w PiS-ie odkryją zdradę, zaprzedanie nas Żydom i Ukraińcom. Te kilka procent, które dzięki temu uzyskają, wystarczy, by PiS stracił większość w Sejmie.

Dzisiaj to nowi narodowcy, w jakiejś mierze nawiązujący do komunistyczno-narodowej ideologii Mieczysława Moczara, stanowią największą szansę powrotu lewacko-liberalnej ekipy PO-PSL-SLD. Nie wiem, czy istnieją między nimi jakieś powiązania, ale łączy je wspólny interes – odsunięcie PiS-u od władzy – i mają wspólne współczesne korzenie: Romana Giertycha i jego popleczników w „Gazecie Warszawskiej” i podobnych mediach podających się za narodowe. 

Artykuł wywołał poruszenie, a jednocześnie skrajne reakcję sympatyków narodowców.

„Tomasz Sakiewicz i „prawicowy” Newsweek w akcji ...  „Narodowcy w służbie lewactwa” ja pierd€#*&€! Posłuchaj Sakiewicz i reszta piesków, Liziniewicz i inne Muchy... Do zobaczenia na ulicy!”

– napisał jeden z internautów na Twitterze.

Zareagował również lider Konfederacji Janusz Korwin-Mikke. W rozmowie na kanale wRealu24.pl poinformował, że zamierza iść do sądu.

Pozwiemy pana Sakiewicza do sądu. Pan Sakiewicz może sobie mówić co chce, opinie może sobie głosić. Natomiast nie ma prawa mówić rzeczy nieprawdziwych

– powiedział w rozmowie Korwin-Mikke.

I ciekawostka. Dzisiaj rano słowa Korwina-Mikkego zacytowała nawet „Gazeta Wyborcza”, która dotychczas nie zostawiała suchej nitki na JKM.