Szef Rady Europejskiej nie ukrywa swoich partyjnych sympatii, a nawet stara się prowokować. Podczas tzw. "Igrzysk Wolności", które odbyły się w listopadzie zeszłego roku w Łodzi, nawiązując do triumfu Józefa Piłsudskiego nad bolszewikami, pocieszał i zagrzewał do boju totalną opozycję.

"Słuchajcie, jeśli oni mogli pokonać bolszewików, to dlaczego wy nie mielibyście dać rady pokonać współczesnych bolszewików. Pamiętajcie, bez waszych, naszych Polaków praw i wolności nie ma niepodległości. Brońcie tych praw, brońcie tej wolności i brońcie polskiej niepodległości "

- mówił szef Rady Europejskiej.

Dla wszystkich było jasne, kogo miał na myśli, mówiąc o "współczesnych bolszewikach".

"Powtórka z rozrywki" zapowiada się na 3 maja. Tusk pytany, czy jego zaplanowana na ten dzień wizyta w Polsce może być postrzegana jako element kampanii wyborczej oświadczył, że będzie miał "coś ciekawego i ważnego do powiedzenia". Przypomnijmy, że 26 maja odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego.

"Myślę, że jest bardzo dużo dobrych powodów, dla których powinniśmy się 3 maja spotykać i powiedzieć sobie parę poważnych słów na temat konstytucji, miejsca Polski w Europie - jest to przecież też rocznica przystąpienia do UE - i o znaczeniu wolności, i o wolnych wyborach. Widzę same dobre powody, aby właśnie tego dnia spotkać się z zainteresowanymi i szczególnie wszystkich zapraszam na Uniwersytet Warszawski"

- powiedział Tusk.

Swoje "ważne przemówienie" na Uniwersytecie Warszawskim zapowiedział po gwiazdorsku na Twitterze.