Wściekła Claire Williams, szybkie Ferrari i rozbawiony Hamilton przed GP Baku

/ twitter.com/R_Kubica

  

Reprezentant Monako Charles Leclerc był najszybszy, a jego partner z Ferrari Niemiec Sebastian Vettel - drugi na popołudniowym treningu przed niedzielnym wyścigiem o Grand Prix Formuły 1 w Baku. George Russell z Williamsa nie wystartował z powodu uszkodzenia bolidu na studzience kanalizacyjnej wcześniej rano.

Szefowa zespołu Russella i Kubicy - Claire Willimas nie kryła w rozmowie z reporterami Sky Sports zdenerwowania:

"To nie jest coś, czego można spodziewać się po torze Formuły 1, pokrywy spustowe powinny być przyspawane. Będziemy się tym zajmować wraz z kontrolerami wyścigu."

Pierwsza piątkowa sesja trwała zaledwie 12 minut. Sędziowie postanowili zakończyć ją po wypadku Georga Russella. Brytyjczyk na drugą sesję już nie wyjechał.

"Przez całe moje ciało przeszła fala uderzeniowa. Silnik zgasł, podwozie zostało zniszczone. Jechałem normalnie po prostej drodze i to zrujnowało mój trening"

- relacjonował Russell.

Lewis Hamilton był zaskoczony, ale nie rozczarowany tym, że sesja została tak szybko przerwana:

"Jak można było nie sprawdzić dokładnie studzienek? A, co tam, dzięki temu mam więcej czasu, żeby obejrzeć zaległe odcinki Gry o tron".

Wszystko wskazuje, że Russell - a raczej jego bolid będzie gotowy do startu w sobotę.

Tymczasem w drugiej sesji treningowej Leclerc pokonał najlepsze okrążenie w czasie 1.42,872 i wyprzedził Vettela o 0,324 s. Trzeci wynik uzyskał broniący tytułu i prowadzący w klasyfikacji generalnej mistrzostw świata Brytyjczyk Lewis Hamilton - 0,669 s.

Kubica odstawał od reszty stawki. Jego czas był o 5,239 gorszy od wyniku Leclerca. Tuż przed Polakiem uplasował się Lance Stroll (Racing Point-Mercedes), który do lidera stracił 5,003. Kanadyjczyk większość tej sesji spędził jednak w garażu, ponieważ na samym jej początku uderzył w barierkę i rozbił bolid. Sędziowie wstrzymali wówczas trening na kilkanaście minut.

Na sobotę na godz. 12 zaplanowany jest jeszcze jeden trening, a o 15 kierowcy powalczą w kwalifikacjach o pole position. Czwarty w historii wyścig Formuły 1 na ulicznym torze w Baku rozpocznie się w niedzielę o godz. 14.10 czasu polskiego.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Przeżył wypadek, ale sąd wydał wyrok: ma umrzeć! Bliscy Francuza są przerażeni

/ Jan Środa/Gazeta Polska

  

Miał wypadek samochodowy, od 2008 r. jest podtrzymywany przy życiu, bliscy opiekują się mężczyzną. Ale stało się coś szokującego - na Vincenta Lamberta francuski sąd wydał wyrok: odłączenie od aparatury, wbrew woli rodziny. Powód?  Szpital Sewastopol Reims obawia się... przepełnienia.

Walkę o życie brytyjskiego chłopca Alfiego Evansa obserwował cały świat. Urodził się 9 maja 2016 r., jednak już po pół roku okazało się, że cierpi na nieznaną chorobę należącą do grupy tzw. schorzeń neurodegeneracyjnych, powodującą stopniowy zanik kolejnych funkcji mózgu.

Po roku leczenia, mimo sprzeciwu rodziców chłopca, lekarze postanowili się poddać. Wystąpili do sądu o zgodę na zaprzestanie intensywnej terapii i podtrzymywania życia. Sąd przyznał im rację. Wyrok podtrzymały Najwyższy Sąd Wielkiej Brytanii oraz Europejski Trybunał Praw Człowieka, do których odwoływali się rodzice Alfiego. [polecam:https://niezalezna.pl/225170-ostatnie-pozegnanie-alfiego-evansa-byly-oklaski-kwiaty-slowa-o-wojowniku-i-bohaterze]

W tej nierównej walce z chorobą, Alfiego i jego rodzinę wspierał cały świat. Sam papież Franciszek wyraził chęć pomocy i apelował o umożliwienie rodzicom poszukania nowych form leczenia. Niestety i te apele nie dotarły do serc bezdusznych urzędników. Alfie został odłączony od aparatury 23 kwietnia 2018 roku. Tego samego dnia otrzymał włoskie obywatelstwo, by umożliwić mu leczenie w papieskiej klinice pediatrycznej Bambino Gesu. Wyrok Sądu Apelacyjnego jednak przekreślił nadzieje rodziców na uratowanie ich jedynego dziecka.

Alfie miał nie przeżyć bez aparatury, a walczył 5 dni. Okrzyknięty bohaterem i małym wojownikiem zmarł 28 kwietnia pozostawiając w żałobie nie tylko rodziców, ale prawie cały świat.

Tymczasem teraz, z bezdusznością francuskiego dla odmiany sądu, walczą bliscy Vincenta Lamberta, który w 2008 roku miał wypadek samochodowy. Obrażenia, jakich doznał, były na tyle rozległe, że od tamtej pory utrzymywany jest przy życiu za pomocą szpitalnej aparatury.

Sąd - wbrew woli rodziny - postanowił jednak odłączyć mężczyznę, a cała procedura ma być zrealizowana już jutro. 

Jak informują francuskie media, Lambert ma zostać odłączony od aparatury, gdyż szpital Sewastopol Reims obawia się... przepełnienia.

Na stronie „Pozwól mu żyć” przyrodni brat Vincenta Lamberta, David Philippon, zapewnia, że rodzina nie zaprzestanie walki o Vincenta.

„Dla nas ta decyzja jest ciosem, ale spróbujemy ją zablokować. Vincent Lambert jest osobą niepełnosprawną. Pani Buzyn (Minister Zdrowia) i inni starają się, aby umarł z głodu i pragnienia"

- stwierdził.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl