Podczas programu Onet Opinie europosłanka Platformy Obywatelskiej Róża Thun została zapytana o Fundację Otwarty Dialog.

"Nie chcę się wtrącać w działanie tej fundacji ani tych, którzy nią zarządzają bo za mało o tym wiem. Nie miałam z nimi nigdy żadnych kontaktów"

- powiedziała.

Chyba coś tu się nie zgadza. Spójrzmy bowiem na to zdjęcie:

Uśmiechnięte panie to Róża Thun i Ludmiła Kozłowska. Nie wyglądają, jakby nie miały ze sobą nic wspólnego, nic nie wskazuje też na to, że zdjęcie jest zrobione "przypadkowo". Tym bardziej, że Thun mocno broniła Ludmiły Kozłowskiej w Parlamencie Europejskim.

Dzisiejsze stanowisko Róży Thun jest zaskakujące, ale to nie nowość - po ostatnich wydarzeniach wsparcie dla Otwartego Dialogu ucichło z wielu źródeł. Dlaczego?

W połowie 2017 roku ujawnione zostały w Polsce dokumenty świadczące o rodzinno-finansowych powiązaniach Ludmiły Kozłowskiej i Fundacji Otwarty Dialog z Rosją. "Poważne wątpliwości co do finansowania fundacji, a w następstwie negatywna opinia ABW, stały się powodem deportacji Kozłowskiej z Polski i anulowania jej wizy Schengen, a po kontroli skarbowej, wszczęcia w tej sprawie formalnego śledztwa.

W listopadzie 2018 roku raport mołdawskiej komisji parlamentarnej zarzucił fundacji m.in. lobbing na rzecz odpowiedzialnych za miliardowe afery finansowe oligarchów z Mołdawii i Kazachstanu, finansowany z podejrzanych źródeł w rajach podatkowych. Mechanizm ten potwierdzony został ustaleniami Sunday Times co do udziału szkockich firm wydmuszek w procederze prania pieniędzy, których część docelowo trafiała do Otwartego Dialogu.

Niezależnie od innych zarzutów, na Ukrainie SBU prowadzi dochodzenie w sprawie Kozłowskiej, podejrzewając ją m.in. o zdradę stanu i nawoływanie do zmiany granic tego państwa. Otwarty Dialog zaprzecza wszystkim oskarżeniom, jej prominentni obrońcy na forum europejskim, dzięki którym może przebywać w Belgii i podróżować po Europie, nie komentują zarzutów dotyczących finansowania Fundacji.