Lidia Lemaniak, niezalezna.pl: ZNP od 27 kwietnia zawiesza strajk. Jaki sens ma więc teraz głosowanie nad nowelą ustaw oświatowych?

Beata Szydło: Ustawa jest potrzebna, ponieważ wypełnia ona pewną lukę prawną. Dzisiaj mamy sytuację możliwego - na szczęście już zawieszonego strajku - ale przecież mogą zdarzyć się różne sytuacje i to jest ewidentna luka prawna. To ustawa, która będzie obowiązywała. Dzisiaj najważniejsze jest to, żeby mieli pewność maturzyści, że bez względu na wszystko przystąpią do matury.

Sławomir Broniarz zapowiedział, że daje czas premierowi Mateuszowi Morawieckiemu do września na nowe, lepsze propozycje dla nauczycieli. Czy do tego czasu możemy się ze strony rządu takich propozycji spodziewać?

Jest jeszcze kilka miesięcy do wypracowania konsensusu. Zachęcam pana Broniarza, żeby chciał rozmawiać konstruktywnie o propozycjach i możliwościach. Takich propozycji zostało kilka złożonych już podczas rozmów w RDS, one konsekwentnie przez pana Broniarza były odrzucane. Czas na to, żeby nie tylko rząd, ale i pan Broniarz podjęli i mieli wolę współpracy i rozmowy. Jestem głęboko przekonana, że jest to możliwe. Muszą opaść emocje, musi nastąpić wyciszenie i możemy usiąść do stołu.

Na ile prawdziwe są doniesienia dzisiejszego "Dziennika Gazety Prawnej" nt. zwiększenia pensum do nawet 24 godzin oraz przywrócenia nauczycielom - na rok lub dwa - przejścia na emeryturę po 30 latach pracy, w tym 20 w oświacie?

To są pewne dywagacje dziennikarskie. Na pewno w tej chwili aktualną propozycją jest propozycja rządowa. Kiedy będziemy przystępować do rozmowy nad zmianą sytemu wynagradzania i zwiększania czasu pracy, to wtedy będzie czas, żeby móc rozważać i pewne zabezpieczenia dla nauczycieli.