Projekt noweli ustawy o Sądzie Najwyższym skreślony z porządku obrad Sejmu. Biuro prawne analizuje autopoprawkę

/ fot. Krzysztof Białoskórski/sejm.gov.pl

  

Z porządku obrad Sejmu wykreślony został w czwartek projekt noweli o SN. Być może punkt ten zostanie jednak rozpatrzony; w tej chwili sejmowe biuro prawne analizuję zgłoszoną do projektu autopoprawkę - poinformowała wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska (PO-KO).

Kidawa-Błońska wskazała, że jeśli opinia sejmowego biura prawnego będzie pozytywna, to możliwe, że marszałek wprowadzi projekt z powrotem do porządku obrad Sejmu.

Autopoprawkę do projektu zgłosił przedstawiciel wnioskodawców poseł PiS Marek Ast. Na razie na stronie Sejmu nie zamieszczono druku poprawki.

Wicemarszałek Sejmu Barbara Dolniak (Nowoczesna) poinformowała, że decyzja w sprawie projektu zapadnie najprawdopodobniej na posiedzeniu Konwentu Seniorów zaplanowanym na godz. 13.

- Marszałek Sejmu Marek Kuchciński zdjął z porządku obrad projekt noweli o SN, żeby sprawdzić, jak teraz się ma kwestia konstytucyjności, jak ta poprawka (Marka Asta) zmienia przepisy

 - podkreśliła Dolniak. Poinformowała jednocześnie, że już zapowiedziała sprzeciw wobec procedowania projektu w tym tempie. "Tym bardziej, że ta ustawa jest naprawdę niekonstytucyjna i to w znaczącym stopniu" - stwierdziła wicemarszałek Sejmu.

We wtorek poseł Ast poinformował PAP, że marszałek Sejmu ma wątpliwości, co do zgodności z konstytucją przepisu projektu nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym autorstwa PiS, dotyczące zasad powoływania I prezesa SN przez prezydenta. Ocenił wówczas, że projekt może trafić pod obrady Sejmu "raczej po majówce".

Ast był też wówczas pytany, czy autorzy projektu biorą pod uwagę możliwość wniesienia poprawek wykluczających ewentualną niezgodność z konstytucją niektórych zapisów.

- Dopóki jest to projekt, to wszystko się może zdarzyć. Będziemy badali to, czy jeżeli w inny sposób byłoby to sformułowane, to czy da się to pogodzić z zapisami konstytucyjnymi. Cel jest taki, żeby zachować ciągłość pracy SN, żeby przy wejściu w życie nowych przepisów nie było problemów z funkcjonowaniem. Drugi raz nie możemy sobie na to pozwolić

 - oświadczył.

Wątpliwości co do konstytucyjności przepisu ustawy o SN wyrażał także w ubiegłym tygodniu w rozmowie z PAP rzecznik Sądu Najwyższego sędzia Michał Laskowski. Jego zdaniem zaproponowana w projekcie możliwość powołania I prezesa SN przez prezydenta bez uchwały Zgromadzenia Ogólnego sędziów SN "wydaje się być rozwiązaniem niezgodnym z konstytucją". "To rozwiązanie wydaje się być sprzeczne z art. 183 ust 3. konstytucji, który mówi, że prezydent powołuje prezesa SN spośród kandydatów wskazanych przez Zgromadzenie Ogólne sędziów SN" - wskazał rzecznik SN.

Projekt noweli ustawy o SN przewiduje m.in, że decyzje o uchyleniu immunitetów sędziów m.in. sądów powszechnych w pierwszej i drugiej instancji miałaby podejmować Izba Dyscyplinarna SN.

Według projektu, gdyby Zgromadzeniu Ogólnemu sędziów SN nie udało się wyłonić dla prezydenta pięciu kandydatów na I prezesa SN, to prezydent wybierałby go spośród wszystkich sędziów tego sądu. Ponadto nie byłoby już możliwości wnoszenia odwołań od uchwał Krajowej Rady Sądownictwa zawierających wnioski o powołanie przez prezydenta wyłonionych kandydatów na sędziów SN.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Wzięła pigułkę poronną - lekarz uratował dziecko. Teraz grozi mu... więzienie

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/trestletech

  

Czy za uratowanie życia dziecka można iść do więzienia? Ta historia pokazuje, że tak. Argentyńskiemu lekarzowi grożą dwa lata pozbawienia wolności, bo uratował dziecko pacjentki, która wzięła pigułkę poronną. Sąd uznał jednak, że lekarz postępując w ten sposób nie dopełnił obowiązków służbowych.

Historia rozpoczęła się, gdy do szpitala w Cipoletti zgłosiła się kobieta, która twierdziła, że zażyła pigułkę poronną, gdyż jej dziecko jest wynikiem gwałtu. Ordynator szpitala dr Leandro Rodríguez Lastra podjął jednak decyzję o uratowaniu dziecka. Urodziło się ono w 35 tygodniu ciąży i trafiło do adopcji. 

[polecam:https://niezalezna.pl/257163-w-glowie-sie-nie-miesci-demokratka-chce-mozliwosci-aborcji-w-chwili-porodu]

Choć dziewczynka jest zdrowa i ma już dwa lata sprawa ta trafiła przed oblicze sądu, a lekarza oskarżono o niedopełnienie obowiązków służbowych.

Dr Leandro Rodríguez Lastra oświadczył, iż postąpił zgodnie ze składaną przez siebie przysięgą lekarską. Podkreślał ponadto, że zażyte przez pacjentkę tabletki mają zastosowanie tylko na wczesnym etapie ciąży

- podaje dorzeczy.pl.

Te tłumaczenia nie przekonały jednak sądu, który uznał medyka za winnego zarzucanych mu czynów. Nie ogłoszono jeszcze wymiaru kary, ale grożą mu nawet dwa lata więzienia.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: dorzeczy.pl, niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl