Obwołał Putina Człowiekiem Roku! Prorosyjskie trolle w Polsce. Mechanizm działania w pigułce!

zdjęcie ilustracyjne / geralt; pixabay.com / Creative Commons CC0

  

Internetowy trolling nie jest zjawiskiem nowym. Jednak w ostatnim czasie można odnieść wrażenie, że zjawisko to znacznie przybrało na sile. Wystarczy tylko przyjrzeć się prowadzonym na Twitterze dyskusjom na budzące największe emocje tematy. Spora część komentujących wpisuje się właśnie w słownikową definicję trollingu. Mechanizm działania w pigułce można zaobserwować chociażby na przykładzie przedstawiającego się jako Andrzej Kmicic i funkcjonującego na Twitterze jako @Ruchoporu internauty. Trzeba przyznać, że jest on niezwykle aktywny, a do tego wulgarny. Próbuje lansować się na tematach dotyczących Rosji oraz uderzających w antysemickie nuty. A to jeszcze nie wszystko!

Zgodnie z definicją zawartą w „Małym leksykonie postprawdy”, poświęconego zjawisku fake newsów i dezinformacji - trollingiem nazywa się działania propagandowe lub prowadzące do zdyskredytowania i obrażenia rozmówcy w internecie. Zjawisko wywodzi się ze środowisk związanych z forami dyskusyjnymi, jednak obecnie znacznie wykracza poza pierwotną definicję.

„Trolling polega na celowym wpływaniu na internautów poprzez wywoływanie szumu informacyjnego, często ma na celu działania prowokacyjne, wywołanie destabilizacji, a w skrajnych przypadkach nawet ataku paniki wśród internautów”.
- czytamy.

Należy jednak rozróżnić dwie podstawowe grupy tzw. internetowych trolli zgodnie z zasadami przyjętymi przez Rządowy Zespół Reagowania na Incydenty Komputerowe CERT.GOV.PL:

Pierwsza z nich - pracująca na zlecenie i opłacana za swoją pracę. Zamieszcza wpisy i komentarze oparte na faktach, tyle że wcześniej odpowiednio zmanipulowanych.

Druga grupa to tzw. pożyteczni idioci (useful idiots). Zakładają profile w mediach społecznościowych i blogi, gdzie często nawet nieświadomie, powielają i udostępniają krążące w przestrzeni medialnej, odpowiednio spreparowane informacje, na które następnie może się powoływać pierwsza grupa. Do kręgu „pożytecznych idiotów” zalicza się również tych internautów, którzy nieświadomi całej gry operacyjnej rozpowszechniają przeczytane informacje, wierząc w ich autentyczność i przyczyniając się tym samym do ich uwiarygodnienia w oczach opinii publicznej.

Co ciekawe, pierwotnie trolling wiązał się wyłącznie ze środowiskiem skupionym wokół grup dyskusyjnych. Wraz z rozwojem internetu zjawisko to przeniosło się głównie do mediów społecznościowych i komentarzy pod artykułami w mediach elektronicznych.

Taki mechanizm możemy zaobserwować chociażby przyglądając się profilowi @Ruchoporu na Twitterze. Spore kontrowersje wywołał wpis z informacją o obwołaniu Władimira Putina „Człowiekiem Roku 2018”.


Mechanizm działania internauty/trolla jest dość schematyczny, a w większości wpisów dość prostacki. Regularnie uderza on w antysemickie nuty:


Zainteresowanie próbował na przykład budować wokół afery w Pruchniku, sięgając po temat wokół którego debatowano również w mediach głównego nurtu. Nie jest jedynym zaangażowanym politycznie, który wykorzystuje te wątki w swoich wpisach.

Wpisów na ten temat jest znacznie więcej, jednak ze względu na wulgarny charakter nie nadają się do cytowania.

W swoich wpisach przedstawiający się jako Andrzej Kmicic internauta słynie wręcz z wulgarności. Regularnie powracają tam również tematy dotyczące Rosji o jednoznacznie prorosyjskiej wymowie.

Co ciekawe, wśród obserwujących kanał @Ruchoporu na Twitterze jest na przykład poseł na Sejm RP Robert Majka.
 
W przypadku zagadnienia tak złożonego, jak internetowy trolling, należy pamiętać, że wraz z z jego rozwojem na masową skalę rozróżnienie wpisów pisanych na zlecenie od tych rozpowszechnianych jedynie przez naiwnych internautów staje się coraz trudniejsze.

W tym miejscu warto przypomnieć, że z raportów Rządowego Zespołu Reagowania na Incydenty Komputerowe CERT.GOV.PL wynika, że już od 2014 roku zaczęto odnotowywać lawinowy wzrost aktywności internetowych trolli działających na zlecenie Rosji, a często po prostu opłacanych przez służby specjalne w celu prowadzenia akcji propagandowych, mających wyglądać na oddolną inicjatywę. To właśnie wtedy po raz pierwszy zaczęto przyznawać, że przeciwko Polsce zaczęto wykorzystywać elementy wojny hybrydowej.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Niemcy o Merkel w Auschwitz

/ Krystian Maj/KPRM

  

Niemiecka prasa relacjonująca wizytę kanclerz Angeli Merkel w byłym niemieckim obozie zagłady Auschwitz podkreśla wyjątkowe znaczenie tego wydarzenia. Zwraca też uwagę na odradzający się - również w RFN - antysemityzm i konieczność walki z nim.

Dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" zauważa, że Angela Merkel odwiedziła Auschwitz po raz pierwszy po wielu latach swego urzędowania.

"Nie można jej jednak zarzucić, że zbrodnia, którą to miejsce symbolizuje, nie miała wpływu na jej politykę. Ponad dziesięć lat temu Merkel oświadczyła, że bezpieczeństwo Izraela jest elementem niemieckiej racji stanu. Republika Federalna powstała jako przeciwieństwo dyktatury Hitlera. Wiele cech współczesnych Niemiec czy to w polityce, czy na poziomie społecznym, jest konsekwencją i reakcją na zbrodniczy reżim nazistowski"

- pisze gazeta i chwali Merkel za jednoznaczny apel o walkę z antysemityzmem.

"Antysemityzm ponownie podnosi głowę. Nie tylko w Niemczech. Należy się temu z całych sił przeciwstawić. Lekcja wyniesiona z Auschwitz brzmi: niszczcie zło w zarodku. Tak, jak nie można zapomnieć o obozach zagłady, tak nie wolno tracić z oczu procesów radykalizacji, gdzie na końcu były komory gazowe"

- apeluje "FAZ".

Berliński dziennik "Tagesspiegel" pyta retorycznie, czy członek niemieckiego rządu powinien przemawiać w takim miejscu i relacjonuje wystąpienie Angeli Merkel, która podkreślała, że "cisza nie może być naszą jedyną odpowiedzią", a Auschwitz zobowiązuje do podtrzymywania pamięci.

Pamięć o zbrodniach, nazywanie sprawców po imieniu i godne upamiętnianie ofiar to - według szefowej niemieckiego rządu - obowiązek, który się nie kończy. "Świadomość tej odpowiedzialności jest integralną częścią naszej tożsamości narodowej" - podkreślała kanclerz.

"Tagesspiegel" zwraca uwagę, że kultura pamięci, o której mówiła Merkel, nie jest w Niemczech oczywistością. Przemówienie szefowej niemieckiego rządu jest skierowane do tych osób w Republice Federalnej, które uważają, że nazizm był mało znaczącym epizodem w niemieckiej historii - argumentuje dziennik i przypomina, że oficjalną okazją dla wizyty Angeli Merkel w niemieckim obozie zagłady było 10-lecie istnienia Fundacji Auschwitz-Birkenau, która dba o utrzymanie tego miejsca pamięci.

Monachijska gazeta "Sueddeutsche Zeitung" pisze z kolei, że wizyta Merkel w Auschwitz jest szczególna. "Każda wizyta czołowego przedstawiciela Niemiec (w tym miejscu) jest ważna. Ale to także wyjątkowa wizyta, ponieważ Merkel jest tu po raz pierwszy" - pisze dziennik.

"Po raz pierwszy odkąd 14 lat temu objęła urząd kanclerski, po raz pierwszy w swojej 30-letniej karierze politycznej i po raz pierwszy w życiu" - wylicza "SZ".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl