Niespodzianka w Poznaniu. Lech strącił Legię z pozycji lidera

/ ekstraklasa.org

  

Gol 17-letniego rezerwowego Filipa Marchwińskiego pogrążył Legię w hicie Ekstraklasy. Nastolatek zapewnił Lechowi komplet punktów, a Legię strącił z pozycji lidera. Wciąż trzy drużyny liczą się w wyścigu o mistrzowski tytuł.

Ligowy klasyk tym razem nie przyciągnął tłumów. Stadion przy ul. Bułgarskiej świecił pustkami; na trybunach zasiadło niespełna 12 tysięcy widzów. Jeszcze dwa-trzy lata temu przyjazd warszawskiej drużyny wypełniał poznański obiekt do ostatniego miejsca. Jak się okazało nieobecni mieli czego żałować.

W początkowej fazie spotkania podopieczni trenera Dariusza Żurawia niewiele byli w stanie wskórać pod bramką Radosława Cierzniaka. Inna sprawa, że wobec kontuzji Christiana Gytkjaera, Lechowi brakowało argumentów w ofensywie. Obecnie jedynym napastnikiem w kadrze "Kolejorza" jest zbierający dopiero doświadczenie w ekstraklasie 21-letni Rosjanin Timur Żamaledtinow.

Mistrzowie Polski swoich szans szukali natomiast w kontrach. W 19. minucie powinno być 1:0 dla Legii, znakomicie piłkę w pole karne dograł Michał Kucharczyk, a Dominik Nagy miał tylko dostawić nogę. Węgier spóźnił się jednak o ułamki sekund.

Czas pracował na korzyść lechitów, którzy przejęli inicjatywę i coraz odważniej atakowali, jednak zagrania Macieja Makuszewskiego czy Wołodymyra Kostewycza były mało precyzyjne i nie trafiały do kolegów z zespołu.

Goście z kolei dość łatwo stwarzali sobie dogodne okazje i jeszcze przed przerwą mieli dwie znakomite sytuacje. Dwukrotnie Carlitos stanął przed szansą na gola, ale w sytuacji sam na sam z Jasminem Buricem posłał piłkę tuż obok słupka. Potem bośniacki golkiper znakomicie spisał się po strzale Hiszpana.

Początek drugiej odsłony to dość zmasowane ataki Legii, ale poznaniacy przetrzymali ten napór. Pomocna dla nich okazała się kilkuminutowa przerwa, którą musiał zarządzić sędzia Jarosław Przybył po odpaleniu rac przez kibiców gości. Po wznowieniu gry spotkanie się wyrównało, tempo widowiska mogło się podobać, ale mało było klarownych sytuacji.

Prawdziwe emocje zaczęły się 10 minut przed końcem spotkania. Obrońcy Legii najwyraźniej zlekceważyli Marchwińskiego, który na boisku pojawił się kilka minut wcześniej. Młody piłkarz Lecha wyłuskał piłkę przed polem karnym i precyzyjnym uderzeniem z linii pola karnego pokonał Cierzaniaka.

Goście rzucili niemal wszystkie siły pod bramkę Burica, co otwierało Lechowi okazje do kontr i podwyższenia wyniku. Akcje przenosiły się spod jednego pola karnego pod drugie, gospodarze bronili się momentami rozpaczliwie, a czasami bardzo szczęśliwie - jednak skutecznie. Szkoleniowiec warszawian Aleksandar Vukovic tuż przed upływem regulaminowego czasu gry nie wytrzymał nerwowo i po kłótni z arbitrem wylądował na trybunach.

Lech Poznań - Legia Warszawa 1:0 (0:0)

Bramka: 1:0 Filip Marchwiński (81)

Po szalonym meczu w Szczecinie i porażce Legii - Lechia znów jest liderem Ekstraklasy

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Podsumowanie klęski projektu Schetyny. „Nawet wspólny start sił anty-PiS nie dał im zwycięstwa”

Zdjęcie ilustracyjne / fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski odniósł się dzisiaj do wyników wyborów do Europarlamentu. - "Wybory do PE pokazały siłę demokracji w Polsce i siłę wyborców. Prognozowany wynik to duży sukces PiS w wyborach, które miały być dla tej partii szczególnie trudne. To umacnia trwałość rządów środowiska dobrej zmiany - powiedział prezydencki minister.

Z danych PKW przeliczonych z 99,31 proc. obwodowych komisji wyborczych w Polsce wynika, że w wyborach do PE PiS otrzymało 45,56 proc. głosów, Koalicja Europejska - 38,3 proc., Wiosna - 6,04 proc., Konfederacja - 4,55 proc., Kukiz'15 - 3,7 proc., Lewica Razem - 1,24 proc.

[polecam:https://niezalezna.pl/273232-wyniki-z-9931-proc-obwodowych-komisji-wyborczych-pis-4556-proc-konfederacja-bez-zadnego-mandatu]

Szef gabinetu prezydenta ocenił, że jest to "duży sukces PiS". "To miały być szczególnie trudne wybory dla PiS, a tymczasem nawet wspólny start sił anty-PiS, które pięć lat temu w wyborach do PE uzyskały połowę głosów, nie dał zwycięstwa; to umacnia trwałość rządów środowiska dobrej zmiany" - podkreślił.

Szczerski zauważył też, że jeśli potwierdzą się wyniki z Europy, "największym przegranym wyborów jest prezydent Francji Emmanuel Macron". "Jako jedyny z przywódców europejskich przegrał we własnym kraju. Pozostali z różnym wynikiem jednak potwierdzili swoje pozycje liderów" - wskazał.

Zdaniem szefa gabinetu prezydenta "te wybory pokazały też siłę demokracji w Polsce i siłę wyborców".

"Prezydent apelował o to w swoich wystąpieniach i w orędziu, można więc powiedzieć, że Polacy posłuchali apelu prezydenta i jest to dobre dla pozycji Polski w Europie; to nasz wspólny sukces"

- powiedział.

Z sondażu exit poll ośrodków Elabe i Ifop Fiducial wynika, że skrajnie prawicowe Zgromadzenie Narodowe (RN) Marine Le Pen RN zdobyło od 24 do 26 mandatów i wyprzedziło w wyborach do PE partię prezydenta Emmanuela Macrona LREM, której przypadnie od 20 do 24 miejsc.

Ze wstępnych danych dotyczących podziału mandatów w Brukseli wynika, że Europejska Partia Ludowa otrzyma 179 mandatów w Parlamencie Europejskim, Socjaliści i Demokraci - 152, liberałowie - 105, Zieloni - 69, a konserwatyści - 60 mandatów.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl