Litewski, polski i białoruski – w tych językach zapisane zostaną nazwiska powstańców styczniowych

Zygmunt Sierakowski

  

Szczątki dwudziestu powstańców odnalezione na wileńskiej Górze Zamkowej, spoczną na razie w centralnej kaplicy cmentarza Stara Rossa. Uroczystości pogrzebowe odbędą się jesienią tego roku, po zakończeniu prac remontowych kaplicy.

Decyzję tę podjęto podczas wtorkowego posiedzenia rządowej komisji pod przewodnictwem premiera Sauliusa Skvernelisa.

Postanowiono uwzględnić zalecenia litewskich historyków i nazwiska powstańców, wśród których są przywódcy zrywu narodowego Zygmunt Sierakowski i Konstanty Kalinowski, zapisać na tablicach pamiątkowych w trzech językach. Uroczystości pogrzebowe są przygotowywane w ścisłej współpracy ze stroną polską, a do udziału w nich zamierza się zaprosić też państwową delegację Białorusi. Polskiej delegacji będzie przewodniczył prezydent Andrzej Duda bądź premier Mateusz Morawiecki

– czytamy w komunikacie kancelarii rządu.

W ramach programu towarzyszącego jesienią na Litwie po raz pierwszy będą prezentowane rysunki Artura Grottgera z cyklu Lithuania, przechowywane w Muzeum Narodowym w Krakowie. Odbędzie się konferencja naukowa na temat powstania z udziałem historyków z Litwy, Polski i Białorusi; przygotowywana jest wystawa na temat prowadzonych prac archeologicznych na wileńskiej Górze Zamkowej, podczas których odnaleziono szczątki powstańców; ukaże się też publikacja prezentująca wyniki badań szczątków.

W 2017 r. na Górze Zamkowej znaleziono szczątki 17 osób. Okazało się, że należą one do powstańców straconych na wileńskim placu Łukiskim i pogrzebanych przez władze carskie w tajemnicy przed bliskimi i mieszkańcami miasta. W ubiegłym roku, podczas dalszych prac, na górze odnaleziono szczątki kolejnych trzech powstańców. Według historycznych źródeł na Górze Zamkowej zostało pogrzebanych 21 osób. Nie udało się na razie odnaleźć szczątków księdza Stanisława Iszory; poszukiwania zostaną wznowione w maju.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: dzieje.pl
Tagi

Wczytuję komentarze...

Przeżył wypadek, ale sąd wydał wyrok: ma umrzeć! Bliscy Francuza są przerażeni

/ Jan Środa/Gazeta Polska

  

Miał wypadek samochodowy, od 2008 r. jest podtrzymywany przy życiu, bliscy opiekują się mężczyzną. Ale stało się coś szokującego - na Vincenta Lamberta francuski sąd wydał wyrok: odłączenie od aparatury, wbrew woli rodziny. Powód?  Szpital Sewastopol Reims obawia się... przepełnienia.

Walkę o życie brytyjskiego chłopca Alfiego Evansa obserwował cały świat. Urodził się 9 maja 2016 r., jednak już po pół roku okazało się, że cierpi na nieznaną chorobę należącą do grupy tzw. schorzeń neurodegeneracyjnych, powodującą stopniowy zanik kolejnych funkcji mózgu.

Po roku leczenia, mimo sprzeciwu rodziców chłopca, lekarze postanowili się poddać. Wystąpili do sądu o zgodę na zaprzestanie intensywnej terapii i podtrzymywania życia. Sąd przyznał im rację. Wyrok podtrzymały Najwyższy Sąd Wielkiej Brytanii oraz Europejski Trybunał Praw Człowieka, do których odwoływali się rodzice Alfiego. [polecam:https://niezalezna.pl/225170-ostatnie-pozegnanie-alfiego-evansa-byly-oklaski-kwiaty-slowa-o-wojowniku-i-bohaterze]

W tej nierównej walce z chorobą, Alfiego i jego rodzinę wspierał cały świat. Sam papież Franciszek wyraził chęć pomocy i apelował o umożliwienie rodzicom poszukania nowych form leczenia. Niestety i te apele nie dotarły do serc bezdusznych urzędników. Alfie został odłączony od aparatury 23 kwietnia 2018 roku. Tego samego dnia otrzymał włoskie obywatelstwo, by umożliwić mu leczenie w papieskiej klinice pediatrycznej Bambino Gesu. Wyrok Sądu Apelacyjnego jednak przekreślił nadzieje rodziców na uratowanie ich jedynego dziecka.

Alfie miał nie przeżyć bez aparatury, a walczył 5 dni. Okrzyknięty bohaterem i małym wojownikiem zmarł 28 kwietnia pozostawiając w żałobie nie tylko rodziców, ale prawie cały świat.

Tymczasem teraz z bezdusznością francuskiego dla odmiany sądu walczą bliscy Vincenta Lamberta, który w 2008 roku miał wypadek samochodowy. Obrażenia, jakich doznał, były na tyle rozległe, że od tamtej pory utrzymywany jest przy życiu za pomocą szpitalnej aparatury.

Sąd - wbrew woli rodziny - postanowił jednak odłączyć mężczyznę, a cała procedura ma być zrealizowana już jutro. 

Jak informują francuskie media, Lambert ma zostać odłączony od aparatury, gdyż szpital Sewastopol Reims obawia się... przepełnienia.

Na stronie „Pozwól mu żyć” przyrodni brat Vincenta Lamberta, David Philippon, zapewnia, że rodzina nie zaprzestanie walki o Vincenta.

„Dla nas ta decyzja jest ciosem, ale spróbujemy ją zablokować. Vincent Lambert jest osobą niepełnosprawną. Pani Buzyn (Minister Zdrowia) i inni starają się, aby umarł z głodu i pragnienia"

- stwierdził.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl