Jak po pierwszej rocznicy, tak i teraz nagonka na ludzi z Krakowskiego Przedmieścia ma zneutralizować lub choć osłabić wrażenie ogromnej manifestacji. Bezskutecznie. Zapewne kilkudziesięciotysięcznej demonstracji uważnie przyglądał się premier. Zapamiętał, jak żądanie „Tusk pod sąd” wypełniło całe Krakowskie Przedmieście. Mam nadzieję, że widzieli to także politycy PO.

Zadanie stojące przed Polską to doprowadzenie do powstania międzynarodowej komisji badającej okoliczności katastrofy i wywarcie presji na Rosję, by zmusić ją do uczciwego śledztwa. Pierwsze działania już są – projekt petycji w tej sprawie złożyli eurodeputowani PiS-u w Parlamencie Europejskim. Bez poparcia PO najprawdopodobniej przepadnie.

Ani premier, ani szef MSZ-etu nie są do wypełnienia tego zadania zdolni – zablokowanie uchwały Sejmu, która wzywała Rosję do zwrotu wraku, jest tego dowodem. Bez zmiany na stanowisku szefa rządu nie wyjdziemy z impasu w sprawie Smoleńska. Jeśli politycy PO nie chcą być wygwizdywani, jak ostatnio Hanna Gronkiewicz-Waltz czy Ewa Kopacz, i nie chcą ponosić odpowiedzialności (także przed Historią) za rolę premiera, muszą coś w tej sprawie robić. To nie jest kwestia tego, czy ugra coś na tym PO, czy PiS. To sprawa losów kraju.