Wszystko zaczęło się od publikacji jednej z brytyjskich gazet. Powołując się na dokument komisji parlamentarnej Mołdawii z lutego br. brytyjski "Sunday Times" wskazał, że według ustaleń posłów dwie szkockie firmy - Kariastra Project LLP i Stoppard Consulting - miały zaksięgować na swoich kontach ponad 26 milionów funtów pochodzących z budzących wątpliwości źródeł, a część tej kwoty mogła docelowo trafić do Fundacji Otwarty Dialog.

Ponadto w raporcie mołdawskiej komisji stwierdzono m.in., że Fundacja Otwarty Dialog ingerowała w wewnętrzne sprawy Mołdawii, a środki finansowe organizacji pochodziły m.in. z "rosyjskich instytucji wojskowych, pieniędzy z rajów podatkowych".

Dziś w Telewizji Republika odbyło się specjalne wydanie programu "Wolne Głosy" poświęcone właśnie aferze z fundacją prowadzoną przez Ludmiłę Kozłowską.

Gościem w programie na żywo był Tomasz Sakiewicz. Redaktor naczelny "GP" oraz "GPC" przyznał, że od dawna było wiadomo, że fundacja Otwarty Dialog jest - delikatnie mówiąc - podejrzana.

"Sama lista sponsorów na to wskazywała, powiedzmy choćby tej firmie, która remontowała okręty wojenne w Rosji. Okręty podwodne są uważane za pierwszą linię ataku, stanowią główną siłę uderzeniową. Dostęp do tego mogą mieć tylko osoby, które są całkowicie spenetrowane przez służby. Okazało się też, że jednym ze sponsorów fundacji Otwarty Dialog była Europejska Fundacja Klimatyczna, której szefem w tym czasie był wiceprezes Deutsche Banku, a wcześniej wiceminister w rządzie Angeli Merkel. On odpowiadał za finansowanie Nord Stream. On przez dłuższy czas dawał największe ilości pieniędzy, potem te pieniądze zaczęły się pojawiać z Rosji.

- wyjaśniał redaktor naczelny "Gazety Polskiej".

Tomasz Sakiewicz zwrócił również uwagę, że w przypadku Niemiec są różne siły i akurat te siły, które stawiały na współpracę z Rosją, właśnie finansowały Akcję Demokracja, która z kolei współdziałała z Fundacją Otwarty Dialog w czasie protestów przeciwko reformie sądownictwa.

Sakiewicz przypomniał, z jakimi ludźmi mamy do czynienia w przypadku Otwartego Dialogu. Mąż Ludmiły Kozłowskiej - Bartosz Kramek - swego czasu wydał instrukcję obalenia rządu.

"Mamy do czynienia z ludźmi, którzy pracują za kasę. Mają kontakty tu i tam, z lobbystami, służbami, z różnymi biznesmenami. Ktoś sfinansuje pucz, na przykład w Mołdawii. Opublikowanie tego w brytyjskiej prasie wywołało lawinę, zaczęło to być komentowane. Rosjanie nie wypuszczają swoich ludzi, oni spokojnie dadzą się przewerbować i potem się przypomną. 'Wstrzymajmy Państwo' to jest powiedzenie Bartosza Kramka, które podjęli nauczyciele, nie wiem, czy nie będzie im głupio. Nawet dał taką instrukcję, prawdopodobnie przećwiczoną na Majdanie"

- powiedział.

Sakiewicz podkreślił również, że polski rząd powinien otrzymać wyjaśnienia od władz państw, których politycy finansowali działania Fundacji Otwarty Dialog.

"Otwarty Dialog miał bardzo silnych zwolenników w Polsce, oni się pod tymi szatami demokratycznymi ukrywali. Myśmy ostrzegali, że tam są rosyjskie pieniądze. Jest coś bardzo niedobrego, że fundacja, która angażuje się w przewrót polityczny w Polsce, bierze pieniądze od polityków z innych państw"

- stwierdził.