Męczeńska śmierć św. Wojciecha

Św. Wojciech

  

Św. Wojciech pochodził z książęcego, czeskiego rodu Sławników. Kształcił się w Magdeburgu, potem objął rządy diecezji praskiej, która zmagała się z nawrotem pogańskich zwyczajów, umiejętnie podsycanych przez jeden z rodów czeskich dążących do konfrontacji z ówczesnym władcą.. Chcąc uniknąć zwady Wojciech zrezygnował z biskupstwa i udał się do Rzymu wraz ze swym bratem Radzimem (Gaudentym). Tam kształcili się nadal sławnych klasztorach benedyktyńskich – na Monte Cassino i na wzgórzu Awentyńskim pod Rzymem, gdzie zetknęli się z wschodnim obrządkiem kultywowanym przez bizantyńskich Bazylianów. Wojciech spotkał się nawet na południu Włoch ze św. Nilem – uznanym przez mu współczesnych za najbardziej uczonego męża. W Rzymie w kwietniu 990 roku przyjął Wojciech śluby zakonne i przywdział habit benedyktyński.

Kiedy 6 lat później do Wiecznego Miasta przybył po koronę cesarską Otton III, zastał tam m.in. Wojciecha, którego  upatrzył sobie na spowiednika. Jednym z efektów rzymskiego spotkania i wielu rozmów z papieżem, było postanowienie, że w państwie piastowskim powstanie nowa prowincja kościelna ze Sławnikowiczem na czele. I tak w drodze powrotnej cesarza towarzyszył mu przyszły święty, który przez Cieszyn, Bytom i Opole jechał na spotkanie ze swym nowym władcą. Przyjęty na dworze Chrobrego z wielkimi honorami, rozpoczął od zainicjowania budowy klasztorów benedyktyńskich m.in. w Trzemesznie i Tyńcu. Niemal natychmiast też postanowił osobiście ruszyć na misję do Pomorzan i Prusaków. Najpierw dojechał do Gdańska, gdzie ochrzcił tamtejszego księcia, po czym wypłynął wzdłuż wybrzeża na wschód. Na suchy ląd zszedł koło Bałgi. Nie zezwolił by w dalszej podróży towarzyszyła mu przydzielona drużyna zbrojnych. W głąb ziem pruskich udał się z kilkoma klerykami. Nauczał w osadach Rybaki, Tenkitten i in.

Z pochodzenia jestem Słowianinem. Nazywam się Adalbert, z powołania zakonnik; niegdyś wyświęcony na biskupa, teraz z obowiązku jestem waszym apostołem. Przyczyną naszej [tu] podróży jest wasze zbawienie, abyście – porzuciwszy głuche i nieme bałwany – uznali Stwórcę naszego, który jest jedynym Bogiem i poza którym nie ma innego boga; abyście, wierząc w imię Jego, mieli życie i zasłużyli na zażywanie w nagrodę niebiańskich rozkoszy w wiecznych przybytkach.

– mówił św. Wojciech przez tłumacza.

23 kwietnia 997 roku, gdy odpoczywał w Chollin po mszy odprawionej w świętym gaju, został otoczony przez 7 strażników tego miejsca prowadzonych przez kapłana, i zamordowany. Jak głosi legenda, jego ciało wykupił Bolesław, oddając tyle srebra, ile ważył święty, a następnie pochował go w Gnieźnie. Bardzo szybko zaczęto uważać Wojciecha za świętego, jak grzyby po deszczu powstawały na ziemiach polskich i w całej Europie kościoły pod jego wezwaniem.

Relikwie św. Wojciecha oraz jego brata Radzima złożone w katedrze gnieźnieńskiej zostały wywiezione do Czech przez księcia Brzetysława I, który w 1038 najechał na Polskę. Do dziś znajdują się w katedrze św. Wita w Pradze.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Święci w dziejach narodu polskiego / F. Koneczny

Tagi

Wczytuję komentarze...

Odwołano pogotowie przeciwpowodziowe

/ malopolska.policja.gov.pl

  

- Wojewoda śląski odwołał dziś o godzinie 15:00 pogotowie przeciwpowodziowe w powiatach bielskim, cieszyńskim i żywieckim i w mieście Bielsku-Białej – poinformowała rzecznik wojewody Alina Kucharzewska. Obowiązywało ono od czwartku.

Wojewoda uzasadnił decyzję "zanikiem opadów deszczu oraz ciągłym obniżaniem się stanów wód na posterunkach wodowskazowych".

Na południu województwa o godz. 15:00 stan ostrzegawczy był przekroczony o 42 cm na Białej w Czechowicach-Dziedzicach (323 cm) i o 2 cm na Sole w Czańcu (322 cm).

W gminie Wilkowice nadal trwa opróżnianie zbiornika retencyjnego na potoku Wilkówka. Zarówno Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie, jak i władze gminy twierdzą, że ma ona wiele wad. W czwartek po dużych opadach zbiornik całkowicie się napełnił i pojawiło się zagrożenie pęknięcia zapory. Wójt gminy Janusz Zemanek zarządził ewakuację ponad 80 mieszkańców z około 30 domów poniżej tamy. Część tych osób spędziła noc u rodzin. Niektóre pozostały jednak w domach.

W piątek, gdy deszcze ustały, strażacy, korzystając z wysokowydajnych pomp, zaczęli pomagać w opróżnianiu zbiornika. Wczesnym popołudniem tego dnia woda odpadła na tyle, że wystarczył już tylko odpływ grawitacyjny.

Wody Polskie poinformowały, że lustro wody opada o około 20 cm na dobę.

Zbyt szybkie opróżnianie zbiornika może być niekorzystne dla jego konstrukcji. Pracownicy Wód Polskich cały czas pracują na miejscu i prowadzą pomiary zapory czołowej

 – napisano w komunikacie.

Gmina poinformowała, że stan zapory na Wilkówce ciągle nie pozwala na odwołanie decyzji o ewakuacji.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl