W ubiegłym tygodniu parlament Grecji zdecydował, że Ateny mają oficjalnie zażądać od Niemiec reparacji za zniszczenia i zbrodnie wojenne z okresu II wojny światowej. Według greckiej komisji ekspertów w grę wchodzi co najmniej 290 miliardów euro.

Mularczyk - szef parlamentarnego zespołu ds. reparacji i kandydat do PE - na pytanie, czy strona grecka może być dla Polski sojusznikiem na arenie międzynarodowej w artykułowaniu stanowiska ws. reparacji odparł, że podczas wizyty w Atenach spotkał się z tamtejszymi politykami zaangażowanymi w problematykę odszkodowań wojennych.

"Wskazywali, że największym sojusznikiem czy najlepszym sposobem na doprowadzenie do konkretnych rozmów jest umiędzynarodowienie problematyki reparacji i odszkodowań"

- przekazał poseł.

Według niego Parlament Europejski byłbym dobrym polem do umiędzynarodowienia problemu reparacji i odszkodowań wojennych oraz pokazywania, że "Niemcy są krajem, który w UE nie przestrzega zasad praworządności".

"Mimo że UE powstała po II wojnie światowej, to jednak sprawa reparacji i odszkodowań jest konsekwencją działań Niemiec. Nie można zapominać o tej historii, gdy pozostaje niezałatwiony problem zadośćuczynienia dla Polski i innych krajów"

- przekonywał Mularczyk.

Pytany, czy europosłowie PiS będą wnosić jakieś inicjatywy dotyczące reparacji podkreślił: "Jeżeli zostanę obdarzony mandatem zaufania, to idę do PE po to, aby Niemcy zapłaciły reparacje wojenne".

"Podejmę szereg działań politycznych i prawnych, żeby doprowadzić do sytuacji, w której Niemcy po pierwsze usiądą do poważnych rozmów, a po drugie dojdzie do utworzenia funduszu, który będzie realizował problematykę reparacji i odszkodowań dla naszego kraju i obywateli" - mówił Mularczyk, który kandyduje do PE z okręgu małopolsko-świętokrzyskiego.

Poseł poinformował, że na ukończeniu jest raport dotyczący strat wojennych Polski, trwają jedynie prace redakcyjne i korekcyjne oraz tłumaczenia.

"Myślę, że ten raport będzie gotowy na 1 września. Być może to będzie dobry czas, żeby przekazać go prezydentowi Niemiec i ministrowi spraw zagranicznych Niemiec jako temat do dalszych rozmów. Wyobrażam sobie, że nie będziemy poszukiwać żadnych ścieżek sądowych czy mediacyjnych, ale że raczej sprawa reparacji będzie uzgodniona w relacjach bilateralnych pomiędzy Polską i Niemcami" - zaznaczył Mularczyk.

Pytany, na jaką kwotę w raporcie została oszacowana skala strat nie chciał podać dokładnej wartości. Na uwagę, że mówiło się nieoficjalnie o kwocie ponad 800 mld dolarów, odparł, że kwota "850 mld dolarów wynikała z waloryzacji starego raportu".

"Mogę tylko powiedzieć, że ta kwota w raporcie jest wyższą kwotą"

- powiedział Mularczyk. Podkreślił, że zbrodnie wojenne się nie przedawniają. "Do końca świata Polska może domagać się tych odszkodowań" - oświadczył.

Szef MSZ Jacek Czaputowicz zapowiedział niedawno, że straty poniesione przez Polskę w wyniku II wojny światowej będą przedmiotem dyskusji przy okazji nadchodzących rocznic.

Poinformował, że zaprosił szefa MSZ Niemiec Heiko Maasa do złożenia wizyty w Warszawie 1 sierpnia, w dniu 75. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. "Byłaby to także okazja do przedyskutowania kwestii historycznych, a także odbycia rozmów dwustronnych" - podkreślił polityk. Wspomniał też o obchodzonej 1 września 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej, na którą zaproszony został m.in. prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier.

Pod koniec września 2017 r. z inicjatywy PiS powołano parlamentarny zespół ds. oszacowania wysokości odszkodowań należnych Polsce od Niemiec za szkody wyrządzone w trakcie II wojny światowej. Jego przewodniczącym został Arkadiusz Mularczyk. Zgodnie z opinią Biura Analiz Sejmowych - o którą wnioskował Mularczyk - zasadne jest twierdzenie, że Rzeczypospolitej Polskiej przysługują wobec Republiki Federalnej Niemiec roszczenia odszkodowawcze, a twierdzenie, że roszczenia te wygasły lub uległy przedawnieniu jest nieuzasadnione.

Z opinii zespołu naukowców Bundestagu wynika zaś, że polskie roszczenia są bezzasadne.