Jan Pietrzak w programie Tomasza Sakiewicza nie przebierał w słowach w sprawie strajku nauczycieli i nastawienia strajkujących belfrów do maturzystów.

"Jeżeli przekroczona zostanie ta linia i maturzystom uniemożliwi się zdanie matur, to będzie duża awantura. W sensie społecznym i moralnym rząd powinien znaleźć jakieś wyjście, nawet bardzo radykalne, nawet drogą ustawy znieść te klasyfikacyjne obowiązki. To sytuacja dosyć dramatyczna, bo nie można pokolenia młodych ludzi skazywać na zagubienie w chaosie. To bzdura, do której doprowadziła obłąkana decyzja pana Broniarza, żeby przy pomocy matur wywalczyć swoje pieniądze. On popiera tych puczystów, KOD-owców, tę totalną koalicję. To jest obóz pana Broniarza"

- skomentował w ostrym stylu.

Marcin Wolski podkreślał, że czas egzaminów to nie czas na strajk.

"Rząd wygrywa w każdej sytuacji, ponieważ stawką w tej chwili jest etos zawodu nauczyciela. Dla mnie oczywiście należy walczyć o swoje, zrobić strajk okupacyjny, ale na przykład w wakacje"

- mówił

Michał Rachoń mówił z kolei, że cała dyskusja skupia się na nauczycielach, a niestety zapomina się w tym wszystkim o uczniach.

"To jest niesamowity problem, bo kiedy rozmawia się z przedstawicielami związków nauczycielskich to oni mówią o problemie nauczycieli. Niewątpliwie istnieją problemy z wynagrodzeniem, one powinny być wyższe. Ale nikt nie zadaje fundamentalnego pytania w tym wszystkim - o interes uczniów. Szkoły są po to, żeby tych ludzi edukować"

- stwierdził.

Przywołał przykład Redy, gdzie uczniowie sami wzięli sprawy w swoje ręce, zorganizowali strajk i dzięki temu rada klasyfikacyjna ma się odbyć.

"To pokolenie jest atakowane, że ich nic nie interesuje, że oni tylko w telefonach komórkowych siedzą, a oni właśnie pokazali: mamy swoje prawa, wiemy, że mamy swoje prawa, będziemy tych praw bronić"

- stwierdził Rachoń.

Dziennikarz podsumował

"Ja pamiętam swoich wspaniałych pedagogów, nauczycieli. Nie wyobrażam sobie, żeby moja wychowawczyni z klasy maturalnej coś takiego zrobiła. Wielkie rzeczy robią nauczyciele, którzy pomimo tej całej presji medialnej, politycznej i koleżeńskiej decydują się stanąć po stronie uczniów. Są bohaterami, prawdziwymi nauczycielami i chronią ten etos. Ci wszyscy młodzi ludzie to tych nauczycieli zapamiętają. Ten zawód, jak każdy inny, będzie musiał przejść trudną drogę, na końcu której dobrzy nauczyciele będą dobrze zarabiali. Ci, którzy podczas tego strajku pokazali, że są prawdziwymi nauczycielami, będą dobrze zarabiać. Jestem tego pewny"

- zakończył Rachoń.