Autentyczne relikwie Męki Pańskiej

Sen Konstantyna – fresk Piera della Francesco z katedry w Arezzo

Tomasz Łysiak

Kierownik działu Historia w \"Gazecie Polskiej\", pisarz, scenarzysta, dziennikarz radiowy znany z audycji w radiu WAWA pt. DeDektyw Inwektyw.

Kontakt z autorem

  

W okresie Świąt Wielkanocnych jesteśmy wpatrzeni w Krzyż. Historia odkrycia Jego relikwii to nie tylko istotny etap dziejów Kościoła, ale także piękna opowieść o duchowej podróży, jaka stała się życiowym udziałem cesarza Konstantyna i jego matki, św. Heleny.

Pod koniec lat 90. XX wieku, niemiecki historyk Michael Hesemann wybrał się do Jerozolimy, by tam, na miejscu śmierci i zmartwychwstania Mesjasza szukać śladów Krzyża Świętego. Stało się to dla niego nie tylko naukową drogą do Prawdy, ale także mistycznym przeżyciem – „udaję się na poszukiwanie śladów, wędruję krętymi uliczkami starego miasta, odwiedzam święte wzgórza i jaskinie, kościoły, klasztory i góry. W plątaninie Bazyliki Grobu Świętego przeżywam równocześnie sprzeczne emocje – jedność w pewności oraz niezgodę w wierze. W co można, w co wolno wierzyć?”. Uczony poszedł nie tylko tropami wydarzeń sprzed dwóch tysięcy lat, ale także późniejszych, kiedy do Jerozolimy trafiła św. Helena, prowadząc w roku 325 bezprecedensowe śledztwo i poszukiwania archeologiczne. Jednak, pomimo oglądania Golgoty, czy pozostałości „bramy wyroku”, Hesemann nie dotknął tego, co najważniejsze – „Niezależnie od tego, jak długo szukałem, nie udało mi się jej (relikwii Krzyża przyp. TŁ) odnaleźć w Jerozolimie. Rycerze krzyżowi i ich muzułmańscy przeciwnicy pozostawili jedynie trzy drzazgi, strzeżone zazdrośnie przez ormiańskiego patriarchę świętego miasta. >>Prawdziwy krzyż<<, owa cenna relikwia, która niegdyś nadała Jerozolimie tytuł >>civitas Crucis<< (miasto Krzyża) znikła. Rozkradziona, wyprzedana, podzielona, rozsiana po wszystkich krajach, dokładnie tak samo jak lud, którego Król zawisł niegdyś na krzyżu”.

Pod tym znakiem zwyciężysz

W roku 325 do Świętego Miasta przybyła matka cesarza Konstantyna. Sam Konstantyn, który do historii miał przejść jako pierwszy chrześcijański cesarz Rzymu, swoje nawrócenie, trwające w sumie wiele lat i przypieczętowane chrztem przyjętym niedługo przed śmiercią, także rozpoczął od Krzyża. Zwycięstwo nad Maksencjuszem odniesione w październiku 312 roku w trakcie bitwy przy Moście Mulwijskim cesarz zawdzięczał temu, iż rozkazał przełożyć na rzeczywistość wizję, którą zobaczył na niebie – Krzyż i napis „In hoc signo vinces” („Pod tym znakiem zwyciężysz”).  Greckie litery „Chi” i „Rho” oznaczające Chrystusa nakazał więc umieścić przed walką na szczycie labarum, sztandaru bojowego swoich legionów. I zwyciężył. Rok później wydał słynny edykt mediolański, przyznający wolność religijną chrześcijanom i rozpoczął cały szereg przemian cywilizacyjno-prawnych, którym myśl i wartości chrześcijańskie nadawały kierunek.

Jego matka, Helena, była córką oberżysty, po którym notabene objęła schedę, ale jej życie odmieniło się całkowicie, gdy związała się z oficerem rzymskich legionów Gajuszem Flawiuszem Konstancjuszem, zwanym Konstancjuszem Chlorusem. Konstancjusz piął się powoli w hierarchii władzy, ale na koniec, by zostać jednym z cezarów (w tamtym okresie rządziło ich czterech), zostawił Helenę i poślubił Teodorę, córkę Maksymiana, cesarza Zachodu. Ale Helena i tak została cesarzową. Do godności Augusty wyniósł ją syn, Konstantyn, kiedy pokonał wszystkich konkurentów i całą władzę zagarnął dla siebie.

Prace archeologiczne cesarzowej

Jak doszło do tego, że Konstantyn wysłał matkę do Jerozolimy na poszukiwanie Krzyża Świętego? Otóż w trakcie soboru nicejskiego w 325 roku cesarz dowiedział się od biskupa Makariusza, iż wedle tradycji, w Świętym Mieście, pod gruzami, nadal są pogrzebane relikwie pozostałe po męczeńskiej śmierci Chrystusa. Konstantyn poprosił więc Helenę, by je odnalazła. Iulia Flavia Helena wyruszyła w drogę, która stała się pielgrzymką, manifestacją wiary i pobożności, związaną z dokonywanymi po drodze czynami: jałmużną, pomocą biednym i potrzebującym. W Jerozolimie rozpoczęła zakrojone na szeroką skalę prace wykopaliskowe, podczas których odkryto tuż za granicami miasta dawną cysternę, czyli skalny zbiornik na wodę, w czasach Piłata wykorzystywany jako śmietnik. Znaleziono w nim trzy stare, drewniane krzyże oraz trzy gwoździe, którymi kiedyś przybito jednego ze skazańców. Od dnia (14 września) odkrycia tej jednej z najważniejszych dla chrześcijan relikwii, obchodzone jest w Kościele Święto Podwyższenia Krzyża Pańskiego.

Więcej o odnalezieniu relikwii można przeczytać w dodatku historycznym do GP.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: tygodnik GP
Tagi

Wczytuję komentarze...

Coraz więcej jachtów „made in Poland”

Zdjęcie ilustracyjne / pxhere.com/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/

  

Coraz więcej jachtów „made in Poland” to jednostki ze stoczni z polskim kapitałem, a nie jedynie u nas produkowane - mówi Wojciech Nowicki z Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu. W Polsce co roku wytwarzanych jest ok. 22 tys. jednostek pływających, co daje nam pozycję europejskiego lidera.

"Jachty i łodzie to sektor polskiej rodzimej gospodarki, który na arenie międzynarodowej uznawany jest za wzór jakości i innowacyjności. Jachty z naszych stoczni są regularnie doceniane w prestiżowych branżowych konkursach, zdobywają nominacje i nagrody" - podkreśla Wojciech Nowicki, ekspert ds. branży jachtowej w PAIH. Jak wskazuje, coraz więcej jachtów „made in Poland” to jachty ze stoczni z polskim kapitałem, a nie jedynie w Polsce produkowane.

Polska Agencja Inwestycji i Handlu organizuje podczas tegorocznych targów Wiatr i Woda w Gdyni w dniach 18-20 lipca 2019 r. misję przyjazdową (tzw. study tour) dla inwestorów z branży jachtów i łodzi ze Stanów Zjednoczonych oraz Chin.

"USA są ważnym rynkiem eksportowym, warto więc utrwalać pozytywny wizerunek jachtów i łodzi z Polski. Natomiast Chiny to przestrzeń dla sektora jachtowego wciąż mało odkryta – kto pierwszy zakorzeni się w tamtejszej świadomości jako producent wysokojakościowych jednostek, ten zyska bardzo wiele" - mówi Nowicki.

Według szacunków PAIH w Polsce każdego roku produkowanych jest ok. 22 tys. jednostek pływających, co daje nam pozycję europejskiego lidera produkcji. "Zostawiamy w tyle kraje mocno kojarzone z branżą, takie jak Norwegia, Holandia czy Francja" - wskazuje Nowicki.

Dodaje, że około 95 proc. produkcji jest eksportowana co oznacza, że jachty produkowane w Polsce "cieszą się niezmiennym – rosnącym od 2009 roku – wysokim międzynarodowym uznaniem". Powstaje również coraz więcej stoczni z polskim kapitałem, które bez kompleksów walczą na najważniejszych światowych targach o zagranicznych klientów – i robią to z powodzeniem - dodał ekspert.

Jak wskazuje PAIH, zagraniczni inwestorzy podczas targów w Gdyni wezmą udział w wydarzeniach, w ramach których poznają potencjał polskiego przemysłu jachtowego. "W programie znalazły się m.in. odwiedziny wybranych stoczni, spotkania biznesowe z polskimi przedsiębiorcami, a także testy jednostek żaglowych oraz motorowych" - wyjaśnia Agencja. Jednostki udostępnione do testów to: N’Fun 30, Maxus evo 24, Caravela 950 (jacht, na którym kapitan Rafał Moszczyński wyruszy w samotny rejs dookoła świata), Balt Tytan 918, Parker 110 Monaco (zdobywca nagród: Best of Boats na Targach w Berlinie w 2018 r. i Jacht Roku w Polsce 2019), Parker 850 Voyager, Futura 36, Northman 1200, Emzi 767 Classic oraz Diamond 550.

PAIH przypomina, że w ubiegłorocznej misji uczestniczyli przedsiębiorcy ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Rosji. "ZEA - organizator Światowej Wystawy Expo 2020 – to kraj, w którym docenia się możliwości bardzo dużej personalizacji luksusowych łodzi polskich producentów. Natomiast Rosja to wielki, sąsiadujący z Polską rynek, o który warto walczyć w każdej branży" - zaznacza Nowicki.

Dodano, że ubiegłoroczna misja była okazją dla polskich przedsiębiorców do nawiązania relacji biznesowych, szczególnie z przedstawicielami ZEA. Nowicki liczy, że tegoroczne spotkania w ramach targów Wiatr i Woda przyczynią się do utrwalenia marki polskich łodzi na kolejnych rynkach. "Ale pozwoli także budować wizerunek kraju silnego gospodarczo, dostarczającego najwyższą światową jakość produkcji. W omawianym sektorze jak w żadnym innym, działa zasada sprzężenia zwrotnego: Polska promuje jachty, a jachty budują wizerunek silnej polskiej gospodarki" - podsumowuje ekspert.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl