Szef ZNP został spytany podczas konferencji, "czy blokowanie matur jest zgodne z etyką nauczyciela" oraz "czy podburzanie nauczycieli do szkalowania swoich kolegów, którzy nie strajkują, jest w porządku".

Jeżeli dochodziło do przypadku, że ktoś był dyskredytowany czy szykanowany, czy relacje interpersonalne w radach pedagogicznych były niewłaściwe, to nie znajdowało to akceptacji ZNP. Mam wrażenie, że to były jednostkowe przypadki (...)

- stwierdził. Jednostkowe? Chyba w ZNP wyłączyli internet!

Nie jest to zgodne z etyką nauczyciela. Mogę wszystkich, którzy poczuli się w tej materii poszkodowani, przeprosić

 – dodał.

Tymczasem te "jednostkowe" przypadki są dosyć częste. W jednej ze szkół strajkujący nauczyciele urządzili pedagogom, którzy postanowili wesprzeć uczniów podczas egzaminów, żenujący spektakl.

Osoby wchodzące na sale egzaminacyjną przywitali obelgami i buczeniem. Forma tego skandalicznego wydarzenia nieodparcie przypominała tzw. ścieżki zdrowia, które w czasach PRL funkcjonariusze ZOMO fundowali opozycji.

Przed inną placówką grupa aktywistów z Komitetu Obrony Demokracji postanowiła "wesprzeć" nauczycieli, organizując pikietę. Puszczali odgłosy świń i krów, skandowali hasła, a młodzież pisała egzamin, nie mogąc się skupić. Prośby nauczycielki pilnującej młodzieży o niezakłócanie egzaminu zagłuszono a protestujący nauczyciele hałasującą grupę przywitali... burzą braw. "Dziękujemy" - dało się słyszeć na filmie z wydarzenia.

Według Broniarza "większość" rad pedagogicznych nie klasyfikuje obecnie maturzystów. Jak dodał, "ta sytuacja jest dominująca z punktu widzenia szkół ponadgimnazjalnych".

A według wcześniejszych zapewnień - uczniowie nie mieli być ofiarami strajku nauczycieli. Teraz wiadomo, ile warte były takie deklaracje.