Iwona Hartwich to jedna z twarzy protestu rodziców osób niepełnosprawnych, którzy swego czasu okupowali Sejm. Jest ona autorką słynnych słów: "To nie jest protest polityczny". Po czym okazało się, że jej niepełnosprawny syn startował - z powodzeniem - w wyborach do rady miasta Torunia z ramienia Platformy Obywatelskiej.

Kolejny protest opiekunów niepełnosprawnych zaplanowany został na 23 maja w Warszawie. Czyli tuż przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Pozostaje wierzyć, że tak jak poprzedni protest nie był polityczny, tak data nowego protestu nie jest wybrana celowo. Jaki jest powód tego protestu i jak będzie on przebiegać?

"Totalny brak empatii w tym rządzie. Pójdziemy pod kancelarię premiera, tam oddamy mikrofon rodzicom, którzy będą mieli dużo do powiedzenia. Skończymy ten protest przed sejmem"

- mówiła Iwona Hartwich w porannym paśmie portalu Onet.

"Przed czy w?"

- zapytał prowadzący Jarosław Kuźniar.

Okazało się jednak, że Hartwich do Sejmu nie wejdzie. Bo nie może.

"Ja mam zakaz wejścia do Sejmu do 27 maja 2020 roku"

- odpowiedziała.

Iwona Hartwich później wykazała się niebywałą wręcz szczerością. Przyznała, że liczy na to, że zmieni się rząd. I wyznała, że gdyby mogła, to już byłaby w Sejmie. Dlaczego?

"Liczę na to, że się zmienią rządy. Gdybym mogła, to już dawno bym protestowała w Sejmie. Tam żadna kamera się od nas nie odwróci"

- powiedziała.