Eksperci mają swoją teorię dot. pożaru Notre Dame. Francuskie media: „Nadszedł czas pytań”

Katedra Notre Dame / edmondlafoto; pixabay.com / Creative Commons CC0

  

Francuzi zaczynają zadawać coraz trudniejsze pytania w sprawie pożaru katedry Notre Dame. Dziennikarz telewizji „Euronews” relacjonując informacje na temat pożaru stwierdził wprost, że „nadszedł czas pytań”. Z kolei eksperci z dziedziny architektury i konserwacji zabytków oceniają akcję straży pożarnej i szacują skalę zniszczeń zabytkowej świątyni. Pojawia się też zupełnie nowy wątek – coraz częściej mówi się, że „przyczyną pożaru mogła być iskra ze spawarki”.

Nadchodzą pierwsze dary na odbudowę zniszczonej w poniedziałkowym pożarze paryskiej katedry. Fundacje wielkich firm przekazały już setki milionów euro, a tysiące osób, często niezamożnych zgłasza chęć dołożenia się do funduszu. Zapowiedzianą w poniedziałek przez prezydenta Emmanuela Macrona "narodową zbiórkę" na ten cel powierzono Fundacji Dziedzictwa i Ośrodkowi Zabytków Narodowych.

Tymczasem historycy za cud uważają to, że Notre Dame przez osiem stuleci do poniedziałku uniknęła poważniejszego pożaru. Specjalista od dziejów religii Odon Vallet przypomniał w telewizji BFM, że przed wynalezieniem piorunochronu (1752 r.) ogień spowodowany piorunami pochłonął bardzo wiele kościołów. Katedrę Notre Dame próbowali w roku 1871 podpalić komunardzi po oblaniu ławek naftą, ale im się to nie udało, gdyż w porę udało się ugasić ogień.

„Le Mone” wysoko ocenia pracę strażaków, która „mogła wydawać się mało spektakularna”, gdyż w celu zminimalizowania strat, francuska straż „walczyła z ogniem od wewnątrz, a nie od zewnątrz” budynku. Dziennik wskazuje jednocześnie, że strażacy mieli do dyspozycji trzydziestometrowe lance gaśnicze, a wieża katedry była prawie stumetrowa.

Cytowani przez gazetę eksperci tłumaczą, że „przyczyną pożaru mogła być iskra ze spawarki”.

„Ogień tli się wówczas niewidocznie przez wiele godzin, zanim wybuchnie płomieniem", co tłumaczy, "dlaczego w remontowanych budynkach (tak jak w paryskiej katedrze), w których w dzień prowadzone są prace, w nocy wybuchają pożary”.
- czytamy.

Francuskie media tłumaczą, dlaczego nie posłuchano rady prezydenta USA Donalda Trumpa i do walki z ogniem nie użyto bombowców wodnych. Eksperci wyjaśniają, że bombowce wodne nadają się do gaszenia pożarów lasu, ale nie do gotyckiej, ogromnej budowli, gdyż tony wody lecące z góry mogłyby tylko rozprzestrzenić ogień i przyspieszyć zawalenie się konstrukcji.

Większość francuskich mediów cytuje ministra spraw wewnętrznych Christophe’a Castanera, który powiedział, że „nic nie pozwala przypuszczać, by mogła być inna przyczyna (pożaru) niż wypadek”. Jak poinformował, „prawie 50 śledczych prowadzi dochodzenie” w sprawie pożaru Notre Dame. We wtorek przesłuchano 30 osób, przesłuchania mają być kontynuowane w środę.

Tygodnik "”L’Obs” na swojej stronie internetowej, w artykule pod tytułem „Podczas gdy płonie Notre Dame, rośnie zapał teoretyków spisku”, ostro atakuje osoby rozpowszechniające, rozchodzące się lotem błyskawicy teorie spiskowe dotyczące pożaru. Wśród nich redakcja cytuje, nie ujawniając nazwiska, wpis komentatora amerykańskiego tygodnika „Time”, który jakoby dowiedział się o przestępczym wznieceniu pożaru. „L’Obs” przytacza również słowa radnego z eleganckiego przedmieścia podparyskiego Neuilly, który stwierdził, że „poprawność polityczna będzie w nas wmawiać, że to był wypadek”. A podobnych głosów w samej Francji nie brakuje.

Przywódca niewielkiej partii suwerenistycznej Powstań Francjo (Debout la France, DLF) Nicolas Dupont-Aignan pytał wprost na antenie telewizji LCI, „czy to wypadek, czy zamach”. Ponadto w „L’Obs” cytowany jest deputowany centrowej partii federacyjnej Związek Demokratów i Niezależnych (UDI) Meyer Habib, który wzywał, by „nie wykluczać żadnych tropów, ani wypadku, ani zbrodniczego zamachu”.

W relacjach mediów przeważa jednak radość z uratowania najcenniejszych relikwii Notre Dame - korony cierniowej Chrystusa i XIII-wiecznej tuniki św. Ludwika IX, króla Francji oraz z tego, że "cudem" nie doznały poważniejszych uszkodzeń zabytkowe organy. Znaleziony został również kogut, który zdobił zwaloną w pożarze, XIX-wieczną iglicę katedry.

Straty dzieł sztuki, jakie znajdowały się w katedrze, szacuje się na 5 do 10 proc. Jak się wydaje, uratowano najważniejsze relikwie, a wśród nich kopię obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej i relikwie Jana Pawła II, z polskiej kaplicy zainaugurowanej 1 grudnia ub.r.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Był w celi, gdy doszło do śmierci Dawida Kosteckiego. Mariusz G. dokonał samookaleczenia

zdjęcie ilustracyjne / fot. Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Mariusz G. przebywał w celi z Dawidem Kosteckim w chwili jego śmierci. Teraz dokonał samookaleczenia, jednak jak informuje rzecznik dyrektora generalnego Służby Więziennej, ppłk Elżbieta Krakowska, nie była to próba samobójcza. Do zdarzenia doszło w minioną sobotę.

Z informacji, jakie przekazała Polskiej Agencji Prasowej rzecznik prasowa dyrektora generalnego Służby Więziennej ppłk Elżbieta Krakowska wynika, że Mariusz G. celowo skaleczył się w przedramię. Chwilę po tym incydencie udzielono mu pomocy medycznej. Krakowska podkreśla, że nie była to próba samobójcza. Mariusz G. przebywał w jednej celi z Dawidem Kosteckim w dniu, w którym Kostecki popełnił samobójstwo.

[polecam:https://niezalezna.pl/283542-tajemnica-smierci-dawida-kosteckiego]

Według informacji do których dotarła Polska Agencja Prasowa, do samookaleczenia doszło po rozmowie z partnerką Mariusza G. Kobieta miała mu m.in. powiedzieć, że przez to, co dzieje się wokół sprawy Dawida Kosteckiego "nigdy nie wyjdzie z więzienia".

Mariusz G. w rozmowie z psychologiem miał także powiedzieć, że jest załamany tym, co się dzieje w związku ze śmiercią Kosteckiego, miał się także bać, że zostanie posądzony o jego zabójstwo.

Te informacje częściowo potwierdza Służba Więzienna.

Jak poinformowała ppłk Elżbieta Krakowska, G. rzeczywiście rozmawiał ze swoją partnerką.

[polecam:https://niezalezna.pl/282418-samobojstwo-w-celi-nie-zyje-piesciarz-dawid-kostecki]

- Później tłumaczył psychologowi swój czyn załamaniem nerwowym z powodu medialnych doniesień, które sugerują jego udział w śmierci Dawida Kosteckiego.

Zdaniem Krakowskiej, G. uważa to "za nagonkę, której ulegają jego bliscy, co doprowadziło do poważnych problemów osobistych".

Mariusza G. objęto wzmożoną opieką wychowawczą i psychologiczną.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl